Władimir Putin nie żyje? Ekspertka ma "bardzo przykre" informacje
Gościnią Mikołaja Lizuta w audycji "A teraz na poważnie" była profesor Agnieszka Legucka z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych. Ekspertka odniosła się do informacji o rzekomej śmierci Putina. - Bardzo mi przykro, ale muszę zdementować tę wiadomość - powiedziała gościni TOK FM.
Władimir Putin otarł się o śmierć? Generał SWR: Miał konwulsje
Prof. Legucka oceniła za nieprawdziwą całą opowieść o zawale, który Putin miał podobno zabić dyktatora kilka dni temu o 20.40 czasu moskiewskiego w swoim prywatnym apartamencie. Jak przypominała naukowczyni, jedna z teorii głosi, że "Putin jest bardzo uzależniony od botoksu i próbuje się odmładzać innymi sposobami" i stąd też kolejne pogłoski o jego zdrowotnych kłopotach. - Teorie na ten temat zyskują dużą popularność - wskazała gościni TOK FM.
Putin szykuje się do wyborów
Tymczasem, wszystko wskazuje na to, że prezydent Rosji powoli szykuje się do reelekcji poprzedzonej marcowymi wyborami w Rosji. Lizut dopytywał, po co w dyktaturze takie wybory. - W przeciwieństwie do demokracji, w reżimach autorytarnych nie chodzi o wybory, a o aklamacje dla przywódcy. Wiadomo, że jeśli Putin będzie kandydował, to wygra - stwierdziła Legucka.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć >>
Dla Leguckiej jest jasne, że skoro elita ponosi w dużej mierze koszty wojny, to elita trzyma się wersji, że Rosja zwycięży na Ukrainie. Czym więc stają się marcowe wybory? - To ważne potwierdzenie przywództwa Putina wobec elity, która daje mu legitymację społeczną - tłumaczyła specjalistka od regionu.
Przyszłoroczne wybory wywołują też podział wśród emigracji antyputinowskiej, która nie ma wspólnego frontu, do tego jak zachować się w marcu. Większość chce je zbojkotować - Ale są też tacy, którzy wzywają do jedności, aktywnego działania i zagłosowania na tego, który nie jest Putinem - odpowiadała Legucka.
Komentatorka nie miała wątpliwości, że "każda osoba, która będzie na liście wyborczej, będzie miała swego rodzaju nominację Kremla". Tłumaczyła, że kontrkandydaci muszą też być "starzy", żeby zdyskredytować krążącą podczas pandemii opinię Aleksieja Nawalnego, że Putin to "dziad w bunkrze". - Prawie na pewno wystartuje Grigorij Jawliński z partii Jabłoko (jedynej oficjalnej partii konkurującej z Putinem), ale jego duży elektorat negatywny sprawia, że jest kandydatem bezpiecznym z punktu widzenia elity władzy. Pozostali jeszcze nie zostali wyselekcjonowani. Kampania jeszcze się nie zaczęła - wyjaśniła ekspertka. - Ale widać, że Władimir Putin już prowadzi swoją kampanię wyborczą. - dodała.
Legucka przyznała, że kandydaci namaszczeni przez Kreml będą raczej bezpieczni i nic nie grozi im ze strony służb. - W trudniejszej sytuacji byłby ktoś poza systemem, z opozycji, kto by powiedział, że kandyduje i czeka na społeczne oddolne poparcie. To byłoby niebezpieczne - wskazała ekspertka.