,
Obserwuj
Świat

Generał o czarnym scenariuszu wojny na Ukrainie. "Rozzłoszczą Rosję"

Damian Nowicki
5 min. czytania
20.05.2024 16:40
- Wydaje mi się, że skoro Ukraina od początku wojny przedstawia się jako strona broniąca własnego kraju, to powinna powstrzymać się od ataków w głąb Rosji. Taka "obrona poprzez atak" może spowodować rozlanie się konfliktu na wszystkie państwa członkowskie NATO i wydłużenie go na dziesiątki lat - ocenił w TOK FM gen. Tomasz Bąk.
|
|
fot. Foto: DARIUSZ GORAJSKI / AGENCJA Wyborcza .pl

O sytuacji na ukraińskim froncie, kontrowersyjnych decyzjach mobilizacyjnych oraz zagrożeniach wywołania konfliktu na światową skalę opowiedział gen. Tomasz Bąk, były dowódca pierwszej brygady strzelców podhalańskich w Rzeszowie, który gościł w "Pierwszym Programie".

Wojna w Ukrainie. Czy dostawa amunicji zapewni Ukraińcom drugi oddech?

- Sytuacja jest przede wszystkim bardzo niestabilna i zróżnicowana na całej linii styczności wojsk. Widać intensywność działań Rosjan na kierunku północnym, natomiast trochę lepiej dla Ukraińców wygląda sprawa w kierunku południowym. Fakt, że Ukraińcy są w stanie zatrzymać wojska rosyjskie, a miejscami nawet wyprowadzać punktowe przeciwuderzenia, świadczy, że wreszcie dotarła pomoc. Sam sztab ukraiński przyznaje, że pierwszy raz od wielu miesięcy mają wystarczającą ilość amunicji artyleryjskiej, aby mogli zintensyfikować swoje działania - twierdzi gen. Tomasz Bąk.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

Prowadzący audycję Wojciech Muzal pytał, czy skoro pomoc jest dostarczana fragmentami i będzie jej coraz więcej, to czy możemy się spodziewać poprawienia sytuacji na froncie ukraińskim.

- Moim zdaniem sytuacja przede wszystkim zostanie ustabilizowana, ponieważ w ostatnich tygodniach docierały do nas niepokojące sygnały zajmowania kolejnych miejscowości na kierunku charkowskim, co mogłoby doprowadzić do zintensyfikowanych ataków, a być może nawet próby odbicia miasta z rąk ukraińskich. Najważniejsza jest ciągłość dostaw, aby nie trzeba było przerywać działań obronnych - twierdzi były dowódca pierwszej brygady strzelców podhalańskich w Rzeszowie.

Dlaczego zetki uciekają od internetu? Winę zrzucają na rodziców

W ostatnich tygodniach prezydent Wołodymyr Zełenski przede wszystkim dopominał się systemów obrony powietrznej, ponieważ najważniejszym problemem tej wojny są ataki z powietrza. Zdaniem generała Bąka nie jest to niczym nowym, ponieważ obrona przeciwlotnicza dotyczy nie tylko infrastruktury krytycznej, lecz także ukierunkowana jest na transporty amunicji z Zachodu.

- Trzeba pamiętać, że ta broń i naboje muszą fizycznie trafić na linię fontu i w związku z tym istnieje bardzo duże zagrożenie, że takie transporty będą narażone na zniszczenie przez wojska rosyjskie. Dlatego Zachód powinien wspierać Ukrainę nie tylko amunicją czy systemami obronnymi, lecz także innego rodzaju uzbrojeniem, które uzupełniłoby lukę w ich obronie - mówił gen. Bąk.

Ukraina idzie śladem Rosji i wysyła skazańców na front

Niedawno prezydent Ukrainy nowelizował ustawę mobilizacyjną, która umożliwia skazańcom znalezienie się w ukraińskiej armii. Ten sposób ratowania wojskowych zasobów obronny w obliczu braku nowych poborowych wywołał sporo kontrowersji. Szczególnie że dokładnie taką samą praktykę stosowała Rosja dwa lata temu, co spotkało się z ogólną krytyką, a wręcz potępieniem.

- Jestem mocno zaskoczony takim zwrotem, ponieważ pamiętam ostrą retorykę ze strony ukraińskiej, że Rosja dopuściła się czegoś takiego, jak powoływanie do służby wojskowej przestępców, którzy mieli wyroki choćby za gwałty czy morderstwa. Rozumiem, że Ukraina została zmuszona do takiej decyzji ze względu na braki rezerw osobowych, niemniej moim zdaniem powoływanie więźniów np. z wyrokami dożywocia jest niedorzecznością - zaznaczył gość TOK FM.

W ocenie eksperta nie będą to ani sprawni, ani dobrzy żołnierze. Może wręcz dochodzić do dezercji z pola walki, w skrajnych przypadkach do wzrostu liczby rabunków, a nawet morderstw. - Moim zdaniem takie zdarzenia sprawią, że ta wojna bardzo mocno skręci od zasad opisanych w międzynarodowym prawie konfliktów zbrojnych - dodał.

Koniec eldorado dla programistów? Ekspert ma dla nich radę

Generał zwraca uwagę, że strona ukraińska ma problemy z możliwościami mobilizacyjnymi, że brakuje młodych ludzi i nikt nie chce jechać na front, dlatego rządzący muszą łapać się coraz drastyczniejszych kroków.

- W świetle pogłębiających się braków mobilizacyjnych coraz większym problemem zostaje kwestia osób, którym udało się wyjechać do sąsiednich krajów albo dalej na Zachód. Nie wiadomo, czy powstanie jakieś skuteczne narzędzie do ściągania tych ludzi z powrotem do Ukrainy, aby wcielić ich do armii i wysłać na front. Nie jest to na pewno proste prawnie, a tym bardziej popularne społecznie. Nie wiadomo też, czy tego typu ruchy zaakceptuje opinia międzynarodowa, gdzie przebywają osoby w wieku poborowym. Mam pewność co do jednego: Rosjanie celowo przedłużają konflikt, licząc na zmęczenie i wyniszczenie Ukraińców - wskazał dowódca.

Ukraina prosi USA o zgodę na atak Rosji

Wedle najnowszych doniesień pojawiła się prośba ze strony Ukraińców o zgodę na atakowanie Rosji przy użyciu sprzętu, który dostali od USA. Od początku pełnoskalowego konfliktu Ukraina prowadziła działania obronne w odpowiedzi na rosyjską agresję. W formie zabezpieczenia się przed oskarżeniem o aktywny udział w wojnie różne państwa Zachodu wysłały do Ukrainy broń i amunicję, ale zabroniły używać jej do innego celu niż obrona w obrębie własnego terytorium.

Prowadzący audycję dopytywał, czy tego typu prośby zostaną pozytywnie rozpatrzone, a jeżeli tak, to czy będzie to stanowiło zwrot w stronę coraz śmielszej pomocy Ukrainie. Nawiązał tym samym do niedawnej propozycji wojsk Estonii, które publicznie rozważają wysłanie swoim żołnierzy do pomocy, ale nie na front.

- Rzeczywiście widać coraz większą śmiałość Zachodu w pomaganiu Ukrainie, aczkolwiek wydaje mi się, że USA i kwatera główna NATO założyły gdzieś górną granicę tej pomocy, aby mimo wszystko nie rozpętać konfliktu o skali światowej. Jednocześnie trochę nie rozumiem takich deklaracji mniejszych krajów, jak choćby państwa nadbałtyckie, ponieważ są to najczęściej armie małe i słabo wyposażone. Oczywiście trzeba wspierać Ukrainę i jej pomagać, chociażby w szkoleniach i produkcji amunicji, natomiast takie oświadczenia mogą spowodować tylko zwiększenie agresji Rosji, która może w niedalekiej przyszłości skierować się właśnie ku nim - powiedział generał.

Były dowódca pierwszej brygady strzelców podhalańskich w Rzeszowie podkreślił, że widać, iż operacje ukraińskich grup specjalnych, które obrały za cele rosyjską infrastrukturę, osłabiają jej możliwości do działań czy dostarczania sprzętu na linię frontu.

- Wydaje mi się, że skoro Ukraina od samego początku wojny przedstawia się jako strona broniąca własnego kraju i granic, to powinna powstrzymać się od ataków w głąb Rosji. Taka, powiedzmy, 'obrona poprzez atak' może jedynie spowodować rozlanie się konfliktu na wszystkie państwa członkowskie NATO i wydłużenie go na dziesiątki lat. Co nie będzie korzyścią dla nikogo - podsumował Bąk.

Nauka w Hollywood, czyli jak 'Gwiezdne wojny' wychowały przyszłych noblistów