J.D. Vance. Od "Elegii dla bidoków" do Białego Domu? "Amerykański Dominik Tarczyński"
J.D. Vance. Od 'Elegii dla bidoków' do Białego Domu?
Donald Trump ogłosił swojego kandydata na wiceprezydenta. Został nim 39-letni senator z Ohio J.D. Vance, znany szerzej przede wszystkim jako autor bestselleru 'Elegia dla bidoków', czyli opisu swoich ubogich rodzinnych stron w Appalachach w stanie Kentucky. Książka była interpretowana jako wyjaśnienie popularności Trumpa wśród klasy robotniczej.
Kandydat Partii Republikańskiej na wiceprezydenta USA J.D. Vance to polityczny nowicjusz, który w krótkim czasie stał się jedną z czołowych postaci obozu Donalda Trumpa. Niedawny ostry krytyk byłego prezydenta w ciągu dwóch lat w Senacie zasłynął jako trybun ludowy, populista, fan Viktora Orbana i główny krytyk wsparcia Ukrainy.
J.D. Vance: pisarz i finansista
Zanim kraj usłyszał o nim jako o możliwym następcy Trumpa, znał Vance'a z innej roli: autora wydanego tuż przed wyborami prezydenckimi w 2016 r. bestsellera 'Elegia dla bidoków'.
James David Vance, wówczas finansista nieposiadający jeszcze otwartych politycznych ambicji, opisał w niej - często krytycznie - swoje dorastanie w ubogim zagłębiu węglowym w Kentucky i wyrwanie się z otaczającej go beznadziei. Książka wywołała furorę (doczekała się m.in. przekładu na język polski i ekranizacji na Netfliksie) i po wyborze Donalda Trumpa była przedstawiana jako wyjaśnienie fenomenu popularności świeżo wybranego prezydenta. Sam Vance wówczas jeszcze nie uległ czarowi Trumpa: twierdził, że go nie lubi, przedstawiał jako 'kulturową heroinę' dla pogrążonych w biedzie Amerykanów i potencjalnego 'amerykańskiego Hitlera'.
Dziś 39-letni senator z Ohio - jeden z najmłodszych kandydatów na wiceprezydenta w historii USA - jest czołowym orędownikiem trumpizmu. W wywiadzie dla telewizji Fox News pierwszym po wyborze na kandydata na wiceprezydenta przyznał, że mówił 'złe rzeczy' o byłym prezydencie, lecz zapewnił, że mylił się co do niego oraz chwalił osiągnięcia prezydentury Trumpa.
Trump będzie prezydentem USA? Nurt 'Make America great again'
- Jest to postać, która Michał Danielewski określił mianem polskiego Dominika Tarczyńskiego (powinno być: amerykańskiego - red.), jest to osoba nie z tego nurtu reaganowskiego Republikanów, ale z nurtu Make America great again - mówiła w 'Poranku Radia TOK FM' Dominika Wielowieyska.
- To polityk, który jest bardzo oddany Trumpowi, całą karierę zbudował na wsparciu Trumpa - zaznaczał wiceminister obrony narodowej Paweł Zalewski.
- Kilka dni przed konwencją były sygnały, że Trump go wybrał. To młody człowiek, rozumiem, że pomysł jest taki, aby stanowił równowagę przy starszym, chociaż bardzo rześkim Trumpie - dodawał.
O wieku kandydata w 'A teraz na poważnie' mówił też Piotr Tarczyński. - Jest pierwszym milenialsem, ubiegającym się o jedno z dwóch najwyższych stanowisk w państwie. Na pewno pomoże Trumpowi z tym segmentem elektoratu. Jest politykiem z Ohio, pomaga w Midweście, stanach, które są w grze, jak Michigan czy Wisconsin - zaznaczał amerykanista.
- Jest zupełnie innym kandydatem niż Mike Pence osiem lat temu - oceniał Tarczyński.
- To wybór, który był uspokajający, żeby pokazać, iż nie ma co się obawiać Trumpa, w razie czego jest bezpieczny, nawet nudny, Pence. Teraz Trump wybrał inną strategię i kogoś, kto w razie czego pociągnie ruch MAGA (Make America great again - red.) do przodu, może być potencjalnym następcą - dodał.
- Był jednym z tych, którzy się na Trumpa nawrócili i pozostał lojalistą do końca. Zdał podstawowy w trumpowej orbicie egzamin, czyli poparł go po szturmie na Kapitol - mówił w 'Połączeniu' dr Tomasz Makarewicz.
Kim jest potencjalny wiceprezydent USA? Obrońca 'bidoków'
Choć swoją fortunę zbudował w świecie finansów jako protegowany kontrowersyjnego prawicowo-libertariańskiego miliardera Petera Thiela, który ufundował jego kampanię do Senatu, Vance jest jednym z największych krytyków globalizmu, wolnego handlu i wielkich korporacji oraz trybunem ludowym broniącym pomocy państwa, protekcjonizmu i polityki prorodzinnej.
Przedstawiając Vance'a podczas konwencji wyborczej Republikanów w Milwaukee, kandydat partii do Senatu z Ohio Bernie Moreno podkreślił, że podobnie jak Trump, będzie on dbał o 'zapomnianych Amerykanów'.
- Nie ma takiej charyzmy jak Trump, zrobił wrażenie na liberałach, którzy zastanawiali się, czy może epoka Clintona nie była udana, a Obama zawiódł klasę robotniczą - komentował Makarewicz.
Ukraina - suwerenność tak, integralność terytorialna niekoniecznie
Jeszcze bardziej niż poglądami na gospodarkę, Vance różni się od tradycyjnego partyjnego establishmentu - przynajmniej częściowo - w kwestii polityki zagranicznej. Choć Vance jest jastrzębiem, jeśli chodzi o politykę wobec Chin i Iranu, to nie można tego samego powiedzieć o jego stanowisku wobec Rosji. W ciągu niecałych dwóch lat w Senacie polityk dał się poznać jako jeden z największych przeciwników pomocy Ukrainie.
Jeszcze w kampanii wyborczej w wywiadzie z byłym doradcą Trumpa Steve'em Bannonem twierdził, że nie obchodzi go, co się stanie z Ukrainą, drwił, że za darowane przez USA pieniądze 'ministrowie (prezydenta Ukrainy - PAP) Zełenskiego kupują sobie jachty', i powtarzał hasło często stosowane przez propagandę Kremla, że rządzący w USA 'chcą walczyć z Rosją do ostatniego Ukraińca'.
Podczas jednego z briefingów przed przegłosowaniem przez Senat pakietu pomocowego dla Ukrainy Vance powiedział PAP, że nie chce zwycięstwa Putina, lecz ważniejsze dla niego jest chronienie granic USA niż Ukrainy. W wywiadzie dla Fox News oznajmił, że USA powinny jak najszybciej doprowadzić do zakończenia wojny, 'aby mogły się skupić na prawdziwym problemie, Chinach'.
- Z naszego punktu widzenia mówił rzeczy niepokojące, bo przeciwne pomocy Ukrainie, ale w pewnym kontekście - podkreślał Zalewski. - Tak naprawdę jest przeciwny temu, żeby wojna toczyła się o odzyskanie terytoriów, zagrabionych przez Rosję. Nigdy nie miał wystąpień, które byłyby skierowane przeciwko suwerenności Ukrainy, natomiast miał wypowiedzi skierowane przeciwko jej integralności terytorialnej. To polityk, który na pewno będzie wspierał działania Trumpa polegające na tym, aby zakończyć wojnę na jej obecnym etapie - dodał polityk.
- Zważywszy na to, że Vance różne rzeczy już mówił, a potem zmieniał zdanie, może się okazać, że i w tej sprawie je zmieni - zauważał jednak Tarczyński.
- Tak długo jak będzie lojalistą Trumpa, tak długo jego kariera będzie kontynuowana - stwierdził Makarewicz.
Posłuchaj:
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty 'taniej na zawsze'. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>