Dolina Krzemowa zbiera szczęki z podłogi. Co zmieni DeepSeek?
O tej nazwie świat dotąd szerzej nie słyszał. High-Flyer Capital Management - założony 10 lat temu w Chinach fundusz - rozpoznawalność na Zachodzie miał niemal zerową. Aż do teraz, kiedy jego startup DeepSeek pokazał - ni stąd, ni zowąd - swój najnowszy model sztucznej inteligencji.
Podobno model ten powstał w ciągu zaledwie dwóch miesięcy i kosztował mniej niż 6 milionów dolarów. Taka kwota wydaje się śmieszna w porównaniu z miliardami dolarów, jakie na rozwój AI wydają amerykańskie firmy z tak zwanej Wspaniałej Technologicznej Siódemki, na czele z NVidią.
Świat sztucznej inteligencji zatrząsł się w posadach. Razem z nim - świat inwestorów, którzy do tej pory wierzyli, że tylko amerykańscy technologiczni giganci są w stanie finansami i wiedzą rozwijać AI.
DeepSeek zrewolucjonizuje rynek?
Rewolucję sztucznej inteligencji zapoczątkowała dwa lata temu amerykańska firma OpenAI, która opracowała znany już na świecie ChatGPT. Cały czas go trenuje i udoskonala. Najnowsze modele potrafią już rozwiązywać skomplikowane zadania dotyczące matematyki, technologii, medycyny czy programowania lepiej niż starsze wersje. OpenAI twierdzi wręcz, że osiąga wyniki na poziomie zbliżonym do osób, które doktoryzują się na uczelniach.
Do tej beczki miodu Chińczycy wrzucili właśnie całą chochlę dziegciu. Bo okazuje się, że wydany właśnie model DeepSeek-R1 to bezpośrednia konkurencja dla najnowszego i najbardziej zaawansowanego produktu OpenAI.
Branżowe media podają, że w pierwszych testach chiński wynalazek wypadł rewelacyjnie, a do tego jego działanie jest - w porównaniu z amerykańską sztuczną inteligencją - tanie jak barszcz. W dodatku dla użytkowników - w przeciwieństwie do najnowszego amerykańskiego produktu - DeepSeek jest darmowy. Inżynierowie z Doliny Krzemowej podobno zbierają szczęki z podłogi, a mało znany chiński startup jak błyskawica przeleciał przez największe tytuły prasy ekonomicznej na świecie.
Chińska sztuczna inteligencja to jak wystrzelenie niemal 70 lat temu Sputnika przez Związek Radziecki - pokazało Stanom Zjednoczonym, że rywal nie próżnuje w technologicznym wyścigu - mówią analitycy, których cytuje
Financial Times
. I podkreślają, że mimo ograniczeń, jakie Zachód nakładał na chińskie firmy, w tym - amerykańskiego szlabanu na zaawansowane mikroprocesory NVIdii - Chiny nie siedziały z założonymi rękami. Wzięły starsze, wolniejsze chipy i zrobiły coś, co wprawiło świat w osłupienie.
Królowa sztucznej inteligencji jest tylko jedna. 'To nowa rewolucja przemysłowa'
Na te pytania DeepSeek nie odpowie?
Internauci wzięli jednak chiński produkt w krzyżowy ogień pytań i okazuje się, że jest długa lista wrażliwych politycznie spraw, na które chińska sztuczna inteligencja unika precyzyjnych odpowiedzi albo w ogóle nie odpowiada. To pytania o masakrę na placu Tiananmen w 1989 roku, o autonomię Hongkongu, niepodległość Tajwanu czy chińską cenzurę internetu. To raz, a dwa - w DeepSeek pieniądze mogły pompować chińskie władze, dlatego teraz firma celowo podaje zaniżone koszty stworzenia swojego modelu sztucznej inteligencji.
Nie zmienia to faktu, że chiński wynalazek okazał się bombą zrzuconą w sam środek technologicznej hossy na światowych rynkach.
Krew polała się na akcjach amerykańskich gigantów technologicznych - z królową sztucznej inteligencji - NVidią - na czele, a także na akcjach spółek współpracujących z Amerykanami. Spadki dotknęły nie tylko producentów półprzewodników, ale też na przykład wyposażenia do centrów obliczeniowych. Bo inwestorzy zastawiają się, czy ogromne wydatki amerykańskich firm na rozwój AI są uzasadnione, skoro chiński startup osiągnął podobne rezultaty przy podobno znacznie niższych kosztach.
A jeszcze kilka dni temu świat sztucznej inteligencji był w euforii po amerykańskich zapowiedziach pompowania pół biliona dolarów dla superinteligencji. Teraz nad wszystkim zawisł wielki znak zapytania: czy aby Chińczycy nie wypuścili właśnie czarnego łabędzia, który sporo namiesza na rynkach?