Do obcych się nie uśmiechają, ale wianek na głowę chętnie włożą. Tak się żyje na Łotwie
- Bardzo się cieszę, że mówisz o chlebie, bo to też jest moje ulubione, takie typowo łotewski jedzenie - mówi Sawczuk w podcaście. - Myślałam, że powiesz o szarym grochu, bo to zwykle się mówi, gdy ktoś pyta, jaka jest typowo łotewska potrawa? Wszyscy mówią szary groch z cebulą i boczkiem. Ale ja nie jestem fanką tego grochu, natomiast desery chlebowe to jest moje ulubione jedzenie! Jogurty chlebowe, lody chlebowe to jest coś pysznego, coś, czego u nas nie ma i właśnie to przywożę ludziom, gdy jeżdżę do Polski - dodaje gościni Cezarego Łasiczki.
Sawczuk jest chórzystką w łotewskiej operze narodowej i nauczycielką w polskiej szkole. Z jej relacji wynika, że Łotysze, których spotyka się w sklepie czy na ulicy, rzadko się uśmiechają. Zyskują natomiast przy bliższym poznaniu. - Nie ma takiego zwyczaju, żeby na wstępie uśmiechać się do kogoś i być takim serdecznym, nie znając kogoś. To nie znaczy, że Łotysze nie potrafią być ciepli. Po prostu nie są tacy w pierwszym kontakcie - tłumaczy Ewa Sawczuk.
Jak wygląda łotweska szkoła, jak Łotysze spędzają wolny czas i na co najbardziej narzekają mieszkający tu na stałe Polacy? Posłuchaj podcastu "Poza Polską".