,
Obserwuj
Świat

Zaskakujące wyznanie na temat Agaty Dudy. "To jej zawdzięczamy ich życie"

2 min. czytania
09.07.2025 18:06
Przy całej niechęci do byłego prezydenta, to jego żonie zawdzięczamy życie Madiny i jej dzieci - zdradziła w podcaście "Punkt zwrotny" Katarzyna Błażejewska-Stuhr. Dietetyczka i aktywistka opowiedziała Karolinie Oponowicz o tym, jak Agata Duda uratowała czeczeńską rodzinę przed deportacją.
|
|
fot. Adam Burakowski/East News

Wszystko zaczęło się od wspólnego gotowania z czeczeńskimi kobietami. Potem był weekend z Edim, synem jednej z uchodźczyń i rodząca się przyjaźń. Aż przyszła pandemia. Mama Ediego, Madina, straciła źródło utrzymania, bo zamknięto szkołę, w której pracowała. Musiała się też wyprowadzić z mieszkania. - Przyszłam do Maćka i mówię: mamy wolne pokoje w domu, oni nie mają gdzie mieszkać, to chyba ich zaprosimy, nie? A Maciek na to: Chyba tak - opowiada Katarzyna Błażejewska-Stuhr, dietetyczka kliniczna i psychodietetyczka, prywatnie żona aktora Macieja Stuhra w podcaście TOK FM "Punkt zwrotny". I tak, Madina, Edi i jego dwie siostry wprowadzili się do Stuhrów.

Deportacja oznaczała niechybną śmierć

Gdy Madina dostała nakaz wyjazdu z kraju, Błażejewska-Stuhr została jej pełnomocniczką i pomagała jej załatwić azyl w Polsce. Poznała dramatyczne losy czeczeńskiej kobiety i uczestniczyła w jej przesłuchaniach w straży imigracyjnej. - Po tym, jak odeszła od męża, powrót do Czeczenii oznaczałby dla niej niechybną śmierć i marny los dzieci - przyznaje Błażejewska-Stuhr.  

Niestety Madina przekroczyła granicę wraz z mężem, a ten skłamał urzędnikom, że całą rodziną uciekają przed kadyrowcami. Kobiety nikt już o powód ucieczki nie pytał. Tymczasem ona chciała odejść od męża alkoholika, który znęcał się nad nią i dziećmi. Planowała to zrobić po przekroczeniu granicy. W Czeczenii mogła odejść sama, bo prawo szariatu nakazuje żonie pozostawić dzieci przy ojcu. Nie mogła na to pozwolić.

Ostatnia deska ratunku

Kłamstwo męża Madiny szybko wyszło na jaw i ich wspólny wniosek o azyl został odrzucony. Wszyscy dostali nakaz opuszczenia kraju. Formalnie nic już nie można było zrobić. Stuhrowie próbowali interweniować, szukali wsparcia w biurze Rzecznika Praw Obywatelskich i w Urzędzie Praw Obywatelskich. Bezskutecznie. 

-  No i wtedy mi się przypomniało, że Maciek chodził do liceum, w którym pracowała kiedyś pani Agata Duda. I wiem, że jego nauczyciele, którzy wciąż tam pracują, mają z nią kontakt. No więc ostatnia szansa. Napisaliśmy wiadomość, że trzeba ratować matkę z trójką dzieci. Opisaliśmy całą sprawę, numer sprawy itd., wysłaliśmy SMS-a do tych znajomych, a oni przysłali go dalej i dostaliśmy odpowiedź, że Madina ma złożyć osobny wniosek o azyl - opowiada Katarzyna Błażejewska-Stuhr. A ten został rozpatrzony pozytywnie. 

Nie mieliśmy okazji podziękować

- Mimo całej niechęci do byłego już prezydenta, to muszę powiedzieć, że jego żonie zawdzięczamy życie Madiny i jej dzieci - przyznaje Błażejewska-Stuhr.

Dodaje też, że potem jeszcze korzystali z tej "ścieżki". - Nie jest to jedyna rodzina uratowana przez nią. Nie dostaliśmy żadnego kontaktu do niej, dziękowaliśmy potem przez znajomych. Nie mieliśmy okazji, żeby zrobić to osobiście. Bardzo dziękujemy! - dodaje Błażejewska-Stuhr.  

 

  • Jak wyglądała codzienność z muzułmańską rodziną i jak dalej potoczyły się jej losy?
  • Czego Stuhrowie nauczyli się pomagając uchodźcom?
  • Jaką cenę za to zapłacili?
  • O tym wszystkim gościni Karoliny Oponowicz opowiada w trzecim odcinku wideopodcastu "Punkt zwrotny". POSŁUCHAJ!