35-letnia Iranka postrzelona w oko na granicy Białorusią. Straż Graniczna zabrała głos
"35-letnia kobieta z Iranu została postrzelona w oko na polsko-białoruskiej granicy!" - przekazało Stowarzyszenie Egala, które jest częścią Grupy Granica. Całą sytuację, do której doszło w niedzielę 16 czerwca, opisano na facebookowym profilu organizacji.
"W chwili zdarzenia kobieta znajdowała się tuż przy płocie, po jego wschodniej stronie. Jej droga była bardzo trudna. W lesie na pograniczu, gdzie spędziła kilka tygodni, była zupełnie sama. Doświadczyła przemocy.
35-latka była bardzo głodna, nie jadła od kilku dni. Szła wzdłuż płotu w poszukiwaniu kogoś, kto mógłby podzielić się z nią jedzeniem. W tym momencie, nagle, bez żadnego ostrzeżenia padł strzał. Według kobiety strzał oddała jedna z dwóch umundurowanych osób znajdujących się po polskiej stronie płotu. Iranka zaczęła głośno krzyczeć z bólu. Mundurowi podbiegli do niej, zakładając wcześniej na twarz kominiarki. Następnie zadzwonili po karetkę, która zabrała kobietę do polskiego szpitala.
Kiedy żołnierze na granicy będą mogli używać broni? Rząd się cofa
Obecnie 35-latka znajduje się w szpitalu. Ma zawroty głowy i czuje ból w okolicy oka. Jest w ciężkim stanie psychicznym, nie może spać, cały czas płacze, przypomina jej się moment postrzału" - czytamy w oświadczeniu. Jak podkreślono "wszystkie informacje zamieszczone w poście zostały przekazane bezpośrednio przez poszkodowaną", a sprawa jest w trakcie wyjaśniania.
Z wpisu możemy dowiedzieć się także, że 35-letnia Iranka w swojej ojczyźnie pracowała jako księgowa. "Zdecydowała się opuścić rodzinny kraj, ponieważ ze względów religijnych groziło jej tam niebezpieczeństwo" - przekazano. Jak uzupełnił Onet, kobieta podpisała już deklarację ubiegania się o ochronę międzynarodową w Polsce.
35-letnia Iranka postrzelona w oko na granicy z Białorusią. Straż Graniczna zabrała głos
Straż Graniczna w rozmowie z Onetem potwierdziła, że 16 czerwca około godz. 15.00 strażnicy z placówki SG w Dubiczach Cerkiewnych otrzymali informację, że przy granicy znajduje się kobieta z urazem oka.
'Dostaniesz jedzenie i wodę, ale niech ona pokaże piersi'. Czaban o incydentach na granicy
"Wysłany na miejsce patrol Straży Granicznej zdecydował o natychmiastowym wezwaniu karetki pogotowia do cudzoziemki. Osoba, której udzielono pomocy, obecnie przebywa w szpitalu. Jednocześnie chciałabym zaznaczyć, że w ostatnich dniach w kierunku osób przy granicy polsko-białoruskiej, tym bardziej znajdujących się po stronie białoruskiej, nie użyto broni - skomentowała mjr SG Katarzyna Zdanowicz, rzeczniczka prasowa Podlaskiego Oddziału Straży Granicznej.
Strzały na granicy polsko-białoruskiej
Przypomnijmy, na początku czerwca Onet poinformował o
Według portalu, do zdarzenia doszło w okolicy Dubicz Cerkiewnych, gdzie później, pod koniec maja,
.
Jak relacjonował Onet - gdy migranci przekroczyli granicę, a strzały w powietrze ich nie powstrzymały, żołnierze 1. Warszawskiej Brygady Pancernej zaczęli w obronie koniecznej strzelać w ziemię, niektóre z wystrzelonych łącznie 43 pocisków trafiły rykoszetem w płot. "Migranci w końcu się wycofują. Kiedy sytuacja jest już opanowana, do akcji wkracza Straż Graniczna. Jej funkcjonariusze nie dziękują jednak żołnierzom za wyparcie migrantów, lecz zawiadamiają Żandarmerię Wojskową" - czytamy w artykule.
Onet cytuje też relację żołnierza, według którego "trzech chłopaków z kompanii wyprowadzono w kajdankach jak bandytów", wobec dwóch wszczęto postępowanie, a z aresztu wyszli dzięki zbiórce kolegów z batalionu na opłacenie prawnika. Rozmówca Onetu zarzuca dowódcom, że nie są zainteresowani, aby pomóc żołnierzom
Posłuchaj:
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>