Tankowanie autogazu jeszcze nie było tak drogie. "Chciałem podziękować rządowi za 'piękną' cenę"
Kierowcy samochodów na autogaz muszą płacić coraz więcej. - Musimy wybierać co i jak mrozić oraz jak długo, tak samo, jak w kryzysie energetycznym. Niestety ceny gazu będą rosły, ale mrożenie nie rozwiązuje problemu - mówił w TOK FM Wojciech Jakóbik z Ośrodka Bezpieczeństwa Energetycznego.
- Gaz LPG nie został włączony do pakietu "CPN";
- Jak zauważył w TOK FM Wojciech Jakóbik, "kierowcy, którzy nie dostali tej formy wsparcia, mogą czuć się faktycznie pominięci, a jest to jeden na dziesięciu kierowców w Polsce";
- Co mogłoby być rozwiązaniem w tej sytuacji?
Choć ceny paliw spadają, to nie wszyscy mają powody do zadowolenia. Kierowcy samochodów na autogaz muszą płacić coraz więcej. - Chciałem podziękować światowym przywódcom i to nie tylko jednemu. Chciałem podziękować polskiemu rządowi także - w imieniu paru milionów użytkowników aut na gaz - za tak piękną cenę. Zaraz będzie pobity rekord 4 zł, zresztą na niektórych stacjach już jest - tak sytuację skomentował słuchacz Radia TOK FM. Pan Dominik z okolic Władysławowa dodał: "O użytkownikach gazu nikt nie pomyślał. Za to chciałem podziękować, nie zapomnimy".
Trwająca od 28 lutego wojna na Bliskim Wschodzie spowodowała wzrost notowań ropy naftowej na świecie, a także notowań gotowych paliw, co przełożyło się na ceny detaliczne tych produktów na stacjach, również w Polsce. W związku z drożejącymi paliwami rząd ogłosił czasowy pakiet regulacji "Ceny Paliwa Niżej", mający ograniczać wzrost cen benzyny i oleju napędowego.
O objęcie obniżką VAT również LPG - w ramach pakietu "Ceny Paliw Niżej" - zaapelowała we wtorek Polska Izba Gazu Płynnego. Jej zdaniem pominięcie tego paliwa uderza w ok. 2,5-3 mln kierowców.
- Kierowcy, którzy nie dostali tej formy wsparcia, mogą czuć się faktycznie pominięci, a jest to jeden na dziesięciu kierowców w Polsce. Ale rządzący muszą wybierać i zawsze ktoś będzie poszkodowany - przyznał w TOK FM Wojciech Jakóbik z Ośrodka Bezpieczeństwa Energetycznego.
Jak dodał, dane Polskiej Organizacji Gazu Płynnego pokazują też, że kierowcy, którzy jeżdżą samochodami na gaz, są zwykle mniej zamożni. - Gdybym miał więc szukać podstawy do interwencji, to tutaj bardziej może to być kryterium dochodowe - próba walki z ubóstwem energetycznym niż wpływ na gospodarkę, bo ten jest w tym przypadku mniejszy. Tym bardziej, że LPG nie jest głównym paliwem dla transportu, co potem przekłada się na cenę w innych obszarach, chociażby chleba - mówił w rozmowie z Wojciechem Muzalem.
"Mrożenie nie rozwiązuje problemu"
Gość "Pierwszego programu" w TOK FM uważa, że w rozmowie o cenach paliw warto zadać filozoficzne pytania o to, co zrobimy, jeżeli wojna w Iranie podniesie cenę np. marchewki. - Czy ją też będziemy mrozić?! Musimy wybierać co i jak mrozić oraz jak długo, tak samo, jak w kryzysie energetycznym. Niestety ceny gazu będą rosły, ale mrożenie nie rozwiązuje problemu - podkreślił ekspert Ośrodka Bezpieczeństwa Energetycznego.
W jego ocenie problem ten rozwiązałyby, przede wszystkim deeskalacja i uniezależnianie się od paliw, które są pod presją cenową, czyli - co do zasady - od wszystkich paliw kopalnych. - Ten kryzys jest też argumentem za tym, żeby przyjrzeć się elektrykom. Ale znowu ludzie, którzy tankują LPG, nie zawsze mogą sobie na to pozwolić. Zresztą inni konsumenci też, bo to droższe samochody. Nawet pomimo wsparcia, które się pojawia - zwrócił uwagę.
Jakóbik zastrzegł na koniec, że wojna na Bliskim Wschodzie pokazała sens inwestowania przede wszystkim w różnego rodzaju paliwa alternatywne. - Generalny cel jest taki, żebyśmy to my na Zachodzie mogli się uśmiechnąć ostatni, potwierdzając, że podjęliśmy słuszny kierunek. A chodzi o to, by uniezależnić się nie tylko od surowców w Rosji, ale od wszystkich reżimów i paliw kopalnych w ogóle. Tak, by zapewnić bezpieczeństwo dostaw, nie oglądając się na jakiekolwiek tąpnięcia geopolityczne. Tyle, że jeszcze na takim etapie nie jesteśmy - podsumował w TOK FM.
Źródło: TOK FM