Cenckiewicz łatwo nie odpuści. Nie tylko Tusk na celowniku. "Uważa ich za ruskie onuce"
Rząd usunął, a prezydencki BBN przywrócił raport Państwowej Komisji ds. badania wpływów rosyjskich, którą powołano za czasów PiS-u. - Sławomir Cenckiewicz uważa Donalda Tuska, Radosława Sikorskiego, Tomasza Siemoniaka i jeszcze kilka innych osób za ruskie onuce, po prostu za zdrajców - komentował w TOK FM Jacek Gądek z "Newsweeka".
- Prezydenckie Biuro Bezpieczeństwa Narodowego opublikowało na internetowej stronie raport Państwowej Komisji ds. badania wpływów rosyjskich, która działała pod koniec rządów PiS-u;
- "To na pewno osobista satysfakcja Sławomira Cenckiewicza" - ocenił w TOK FM Jacek Gądek z "Newsweeka";
- Dziennikarz ocenił, że kierujący obecnie BBN Cenckiewicz uważa "Donalda Tuska, Radosława Sikorskiego, Tomasza Siemoniaka i jeszcze kilka innych osób za ruskie onuce";
- Na decyzję Cenckiewicza min. Radosław Sikorski odpowiedział ostrym wpisem na platformie X. " A jak sprawę komentuje politolog Wojciech Mościbrodzki?
Biuro Bezpieczeństwa Narodowego, którym kieruje Sławomir Cenckiewicz, przywróciło do obiegu publicznego Raport Państwowej Komisji ds. badania wpływów rosyjskich na bezpieczeństwo wewnętrzne RP w latach 2007-2022. W dokumencie rekomendowano, by Donaldowi Tuskowi, Jackowi Cichockiemu, Bogdanowi Klichowi, Tomaszowi Siemoniakowi, Bartłomiejowi Sienkiewiczowi nie były powierzane stanowiska publiczne odpowiadające za bezpieczeństwo państwa. Uzasadnienie brzmiało: "w związku z uznaniem w latach 2010-2014 r. rosyjskiej Federalnej Służby Bezpieczeństwa za służbę partnerską". Komisja działała pod koniec rządów Prawa i Sprawiedliwości i została zlikwidowana po dojściu do władzy rządu Donalda Tuska.
Jak ocenił w TOK FM Jacek Gądek z "Newsweeka", to na pewno osobista satysfakcja Sławomira Cenckiewicza. - Kiedy komisja była powoływana, wszyscy mówili w tym obozie: "O, jeśli Sławek Cenckiewicz tego nie pociągnie, to nikt tego nie pociągnie". I Sławomir Cenckiewicz wziął to w swoje ręce. Była też zresztą rzutem na taśmę konferencja prasowa, na której ogłosili, że m.in. Donald Tusk nie dają rękojmi dbania o interes państwowy - przypomniał.
- Sławomir Cenckiewicz uważa Donalda Tuska, Radosława Sikorskiego, Tomasza Siemoniaka i jeszcze kilka innych osób za ruskie onuce, po prostu za zdrajców. Zresztą tak też wygląda jego publicystyka i taki jest przekaz jego książki "Zgoda" - ocenił komentator w "Poranku TOK FM".
"Słowo 'świr' użyte bardzo łagodnie"
Radosław Sikorski informację o publikacji raportu przez prezydenckie Biuro Bezpieczeństwa Narodowego skomentował krótko na X: "Jeszcze wczoraj byliśmy niemieckimi agentami a dzisiaj znowu jesteśmy ruskimi". "Świry z naszej patoprawicy, które wierzą we własną kretyńską propagandę nie powinny mieć wpływu na poważne sprawy państwowe" - dodał.
- Słowo "świr" jest tutaj użyte bardzo łagodnie. Pan Cenckiewicz posunął się do supozycji, że premier współpracował z obcym wywiadem w celu zabicia polskiego prezydenta. To tak absurdalne, że trudno w ogóle się na ten temat się wypowiadać w kategoriach polityczny. Powinno się tu mówić w kategoriach psychiatrycznych. Powiedzmy sobie też jasno: nie było na ten temat żadnych dowodów - mówił w TOK FM politolog Wojciech Mościbrodzki z Uniwersytetu WSB Merito i Collegium Civitas.
W poniedziałek "Wyborcza" opublikowała wykaz leków, których "przyjmowanie Sławomir Cenckiewicz zataił przed służbami w ankiecie bezpieczeństwa, przez co stracił dostęp do informacji niejawnych". Dziennik przypomina, że jeśli ktoś stara się o dostęp do informacji niejawnych, "to takich informacji nie może zataić". O jakich medykamentach mowa? Jeden zaliczany jest do psychotropów, drugi "ma charakter psycholeptyczny".
Źródło: TOK FM, Wyborcza.pl, PAP