Były ambasador w podcaście prorosyjskiego polityka. Cel? "Zasianie ziarna niepewności"
Z tego artykułu dowiesz się:
- Czy MSZ powinno zareagować po tym, jak jego były pracownik był gościem prorosyjskiego podcastera?
- Jaki jest cel tego typu rozmów?
Jarosław Bratkiewicz, który w przeszłości był m.in. dyrektorem Departamentu Wschodniego w Ministerstwie Spraw Zagranicznych i ambasadorem w Rydze, był gościem podcastu Mateusza Piskorskiego. Piskorski to - przypomnijmy - były poseł, rzecznik Samoobrony, polityk, który nie kryje prorosyjskich sympatii, który w 2016 roku został zatrzymany przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Został on oskarżony o szpiegostwo na rzecz Rosji.
- Rozmowa odbiła się głośnym echem, nietrudno upatrywać tu wschodnich inspiracji. Komuś bardzo zależało, żeby tematy i stwierdzenia, które tam padały, wybrzmiały w ten właśnie sposób. To typowa operacja wpływu będąca częścią konfliktu hybrydowego - mówił w "TOK 360" dr Bartosz Maziarz, ekspert do spraw bezpieczeństwa z Uniwersytetu Opolskiego.
Rozmówca Adama Ozgi zwrócił uwagę na słowa, jakie padłu w rozmowie, że "trzeba skończyć z rusofobią polską". - To próba ocieplania wizerunku i wskazania, że Polska musi zmienić swoje postępowanie i zacząć dogadywać się z Rosją, ponieważ to jest jedyna słuszna droga. Żeby trudne relacje zamknąć w pudłach i odłożyć do szafy - wyjaśnił.
Dziennikarz TOK FM pytał, czy był pracodawca Bratkiewicza powinien zareagować. - MSZ nie ma możliwości formalnych ruchów. To były pracownik, nie zrobił też nic oficjalnie karalnego. Na tym polegają konflikt hybrydowy, operacje wpływu oraz sianie dezinformacji, że tak naprawdę ciężko jest im się przeciwstawić - podkreślał ekspert.
Do kogo kierowane są tego typu rozmowy? Zdaniem Bartosza Maziarza do dwóch grup. - Ludzi już przekonanych, czyli zwolenników resetu z Rosją, przeciwników konfliktu w Ukrainie, a drugim celem jest sianie dezinformacji, zasianie ziarna niepewności - tłumaczył.
A to ziarno wzrasta na gruncie autorytetu Bratkiewicza. - Mamy człowieka z kartą z MSZ-u, byłego ambasadora w kraju, który trzydzieści parę lat temu był republiką radziecką, a on mówi o resecie z Rosją. Domniemywamy, że on na pewno wie, co mówi. Jego autorytet pracy, którą kiedyś wykonywał, jest specjalnie wykorzystywany do siania dezinformacji - dodał gość TOK FM.
Źródło: TOK FM