"Ku radości Kremla" antyukraiński marsz w Warszawie. Czemu rząd nie reaguje? Ekspertka o aktywności Żaryna
Kilkaset osób wzięło udział w manifestacji Polskiego Ruchu Antywojennego, która 1 maja przeszła przez Warszawę. Demonstrujący nieśli hasła: "To nie nasza wojna", "Banderyzacja Polski", "Polskie dzieci - mięso armatnie w cudzej wojnie", "interes NATO nie jest zgodny z polskim interesem", "ludobójstwo na Wołyniu".
Jak przypomniała w TOK FM Anna Mierzyńska, związana z OKO.Press analityczka funkcjonowania polityki w sieci, Polski Ruch Antywojenny to inicjatywa politologa Leszka Sykulskiego i nowosądeckiego aktywisty Sebastiana Pitonia. - Sykulski dziękował na Facebooku organizacjom, które wzięły w tym udział. Warto zauważyć, że też Konfederacji Korony Polskiej, czyli ugrupowania założonego przez posła Konfederacji Grzegorza Brauna - zaznaczyła. Na marszu przemawiał także m.in. Mateusz Piskorski, były poseł Samoobrony, oskarżony o szpiegostwo na rzecz Rosji.
Zdaniem Anny Mierzyńskiej wszystko odbyło się "ku radości Kremla". Jak mówiła, w logice Polskiego Ruchu Antywojennego wojnę w Ukrainie trzeba szybko zakończyć. - Przestać wspierać Ukrainę i wtedy wojna się zakończy. Nie ma za to ani słowa o Rosji, chociaż to ona jest agresorem. Za wojnę obarcza się Stany Zjednoczone. Więc jest to ewidentnie jedna z narracji prorosyjskich. Na tym przekazie korzysta Rosja. Nikt poza tym - oceniła gościni "Pierwszego Śniadania w TOK-u".
Jak Polacy nastawieni są do uchodźców z Ukrainy? 'Wygaszenie hiperentuzjastycznej reakcji' [SONDAŻ]
"Marsz zupełnie spokojnie przeszedł sobie przez Warszawę"
Ekspertka w zakresie dezinformacji rosyjskiej w Polsce podkreśliła, że państwo nie radzi sobie z antyukraińskim przekazem. - Marsz zupełnie spokojnie przeszedł sobie przez Warszawę. Nikt na to nie reagował. Ani przed, ani po, ani w trakcie. Na przykład jeśli chodzi choćby o dementowanie tych narracji - mówiła.
Mierzyńska przywołała Stanisława Żaryna, który jest pełnomocnikiem rządu ds. Bezpieczeństwa Przestrzeni Informacyjnej. Zwróciła uwagę, że swoją funkcję sprawuje on głównie na Twitterze. - Co jakiś czas ujawnia tam różne narracje prorosyjskie, które się pojawiają, dementuje też informacje mediów rosyjskich. Czasami wskazuje też osoby, które - jego zdaniem - zajmują się szerzeniem dezinformacji rosyjskiej w Polsce - relacjonowała.
- Ale naprawdę, z szacunkiem dla pana Żaryna, trudno tu mówić o jakimś systemowym podejściu państwa do tego rodzaju działalności. Bo konto na Twitterze nie załatwia wszystkiego i nie sprawia, że państwo reaguje - podsumowała Mierzyńska.