,
Obserwuj
Polityka

Biuro poselskie za 50 zł i asystent z kontaktami w Rosji. Były wiceminister przed komisją śledczą

PAP
3 min. czytania
19.03.2024 20:52
Były wiceminister rolnictwa Lech Kołakowski przyznał, że podnajmował lokal na biuro poselskie za 50 zł miesięcznie od prezesa agencji zatrudnienia So Job Macieja Lisowskiego. Zapewnił, że nie miał żadnych korzyści za pomoc w uzyskiwaniu wiz.
|
|
fot. Lech Kołakowski przed komisją ds. afery wizowej/ Sejm

Szef komisji śledczej do spraw afery wizowej Michał Szczerba (KO) pokazał podczas wtorkowych obrad komisji pisma, podpisane przez byłego wiceministra rolnictwa Lecha Kołakowskiego, w których ten zwracał się do polskich konsulatów o "możliwie pilne wyznaczenie terminów wizyt" dla osób posiadających zezwolenia na pracę i zezwolenia na pracę sezonową wydanych na wniosek agencji zatrudnienia So Job.

Firma jest zarejestrowana w tym samym lokalu, w którym mieściło się biuro poselskie Kołakowskiego, przy ul. Siennej w Warszawie. A prezes agencji, Maciej Lisowski był dyrektorem biura poselskiego Kołakowskiego.

W dalszej części przesłuchania świadek powiedział, że Lisowski nie pobierał wynagrodzenia za prowadzenie jego poselskich spraw i był "na zasadzie asystenta społecznego".

Ile kosztuje kupienie posła do większości sejmowej? Joński i Szczerba: 35 tys. zł miesięcznie

Afera wizowa. Zeznani byłego wiceministra rolnictwa

Lech Kołakowski, który był wiceministrem rolnictwa w rządzie PiS-u, zadeklarował, że podpisując się pod pismami ws. wiz, chciał wyjść naprzeciw podmiotom, które - w związku z brakiem rąk do pracy - sprowadzały pracowników do Polski. Zapewnił, że nie miał z tego żadnych korzyści i nie miał też żadnego wpływu na procedury wizowe. Zapytany, dlaczego się nie przygotował do przesłuchania i zasłania się niepamięcią, wyjaśnił, że jest chory, ale nie chciał brać zwolnienia i "przygotował się na tyle, na ile mógł".

Konsul przed komisją śledczą ds. afery wizowej. 'Staram się niczemu nie dziwić'

Członkowie komisji pytali świadka także o to, komu płacił za wynajem biura. Kołakowski mówił, że tego nie pamięta i bywał tam incydentalnie, raz lub dwa razy w miesiącu.

Przyznał, że pod tym samym adresem jest też zarejestrowana kancelaria Lex Nostra Macieja Lisowskiego. Doprecyzował, że w lokalu jest kilka pomieszczeń, a za "incydentalne korzystanie" z niego płacił 50 zł miesięcznie. Później przyznał, że płacił tę kwotę Maciejowi Lisowskiemu. - Czy nie uważa pan, że lokal w Warszawie za 50 zł to jest finansowanie pana działalności? - pytano świadka. - To nie lokal, tylko incydentalny podnajem - odpowiedział Kołakowski.

Szef komisji Michał Szczerba stwierdził, że w 2021 r. w mediach były publikowane płatne ogłoszenia, m.in. pod tytułem "poseł Lech Kołakowski energicznie buduje strategię polskiego rolnictwa". Polityk KO zapytał, kto za te reklamy zapłacił i "czy było to w czasie, gdy ubiegał się o funkcję ministra rolnictwa". Były wiceminister rolnictwa odpowiedział, że nie jest to przedmiotem prac komisji.

Asystent posła ze sporą kartoteką

Szczerba zauważył też, że Kołakowski "często interweniował ws. obywateli rosyjskich, m.in. w sprawie przyznania obywatelom Federacji Rosyjskiej polskiego obywatelstwa". Szef komisji dodał, że chodziło m.in. o syna rosyjskiego biznesmena Siergieja Petrova, Aleksieja. Powołał się na artykuł w litewskiej prasie, w której informowano, że Siergiej Petrov, który podlega nałożonym na Rosję sankcjom, zmienia obywatelstwo, a następnie przepisuje majątek na syna. - Nie pamiętam tego, nie miałem świadomości - odparł Kołakowski.

Szczerba wskazał, że w czasie, gdy polsko-białoruską granicę forsowali imigranci, Kołakowski napisał do konsula generalnego w Grodnie, by przyznać wizy dla czterech obywateli Syrii, którzy znajdowali się w okolicach granicy polsko-białoruskiej. - Przecież to wy chcieliście tych imigrantów wpuścić - zareagowali posłowie PiS.

O co chodzi w aferze wizowej PiS? To będzie badać komisja śledcza

Świadek został też zapytany, czy wie, że Maciej Lisowski często odwiedzał rosyjską ambasadę i chwalił się znajomością z jednym z dyplomatów. - Pierwsze słyszę - powiedział Kołakowski.

Marek Sowa (KO) przekazał, że od końca lat 90. Maciej Lisowski był 13 razy skazany za przestępstwa, oszustwa i wyłudzenia pieniędzy, i spędził trzy lata w różnych zakładach karnych. Sowa zadał też pytanie, czy prezes PiS Jarosław Kaczyński "przyjmując 1 lipca 2021 r. Kołakowskiego na łono PiS poinformował, że ma na niego haki" i czy był w "'grupie hakowej', na którą były przygotowane materiały przez Macieja Wąsika i Mariusza Kamińskiego". Świadek zaoponował, że w żadnej "grupie hakowej" nie był. - Nie było takiej grupy – podkreślali posłowie PiS.

Posłuchaj:

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>