Szef PKW odpowiedział min. Domańskiemu. "To, co jest jasne, nie podlega interpretacji"
- To minister finansów Andrzej Domański zdecyduje, czy do PiS trafią miliony, których wypłatę początkowo wstrzymano decyzją Państwowej Komisji Wyborczej;
- Minister w środę zwrócił się do PKW o wykładnię ostatniej uchwały dotyczącej wypłaty środków dla PiS;
- Jest już reakcja kierującego pracami PKW Sylwestra Marciniaka. Szef Państwowej Komisji Wyborczej poprosił min. Domańskiego o niezwłoczne wskazanie podstawy prawnej jego wniosku.
Minister finansów Andrzej Domański wysłał do Państwowej Komisji Wyborczej pismo w sprawie uchwały, w której PKW zatwierdziła sprawozdanie finansowe komitetu wyborczego PiS, dotyczące wyborów do Sejmu i Senatu w 2023 roku. Domański poinformował, że 'zwrócił się do PKW o dokonanie wykładni uchwały, czyli wyjaśnienie wątpliwości, co do jej treści'. Jego zdaniem, PKW podjęła uchwałę o treści wewnętrznie sprzecznej i warunkowej. Jak dodał, obiekcje dotyczące jednoznaczności uchwały PKW mają charakter powszechny, są artykułowane w debacie publicznej przez ekspertów prawnych, w tym także przez byłych i obecnych członków PKW.
Szef Państwowej Komisji Wyborczej w odpowiedzi na pismo ministra finansów zwrócił się - jak poinformowano w czwartek na stronie PKW - z prośbą o "niezwłoczne" wskazanie podstawy prawnej wniosku o wykładnię uchwały nr 421/2024 Państwowej Komisji Wyborczej z 30 grudnia 2024 roku w sprawie sprawozdania finansowego komitetu wyborczego PiS z wyborów parlamentarnych z 2023 roku.
Zaznaczył przy tym, że szef MF może skorzystać z opinii ekspertów prawnych, w tym także byłych i obecnych członków PKW.
Miliony dla PiS. Marciniak odpowiada min. Domańskiemu
Marciniak podkreślił ponadto, że podstawą prawną uchwały PKW z 30 grudnia 2024 roku jest art. 145 paragraf 6 Kodeksu wyborczego. Stanowi on, że jeżeli Sąd Najwyższy uzna skargę pełnomocnika finansowego za zasadną, Państwowa Komisja Wyborcza niezwłocznie postanawia o przyjęciu sprawozdania finansowego. "Tym samym w tej sprawie znajduje zastosowanie wielokrotnie analizowana w orzecznictwie i doktrynie paremia prawnicza: clara non sunt interpretanda (to, co jest jasne, nie podlega interpretacji)" - podkreślił przewodniczący Państwowej Komisji Wyborczej.
Jak dodał, w tej sprawie zastosowanie ma także prezentowane od lat przez PKW stanowisko, zgodnie z którym procedura wyborcza została całościowo i kompleksowo uregulowana w Kodeksie wyborczym, a tym samym w procedurze tej nie mają zastosowania przepisy innych procedur, w tym Kodeksu postępowania administracyjnego. "Jest to pogląd utrwalony również w orzecznictwie Sądu Najwyższego i sądów administracyjnych" - napisał Marciniak. Zaznaczył, że minister finansów nie jest stroną ani uczestnikiem postępowania w sprawie przyjęcia lub odmowy przyjęcia sprawozdania finansowego komitetu wyborczego.
"Końcowo muszę zauważyć, że jako sędzia orzekający blisko 30 lat w sprawach podatkowych byłem i jestem pełen uznania dla pasji i zaangażowania ze strony często niedocenianych pracowników aparatu skarbowego. Dlatego też przyłączam się do apelu o zaprzestanie ataków, o których mowa w oświadczeniu Pana Ministra, przy czym wskazuję, że takie ataki czynione są niestety także na członków Państwowej Komisji Wyborczej, jak i pracowników Krajowego Biura Wyborczego, czemu ze swej strony również się stanowczo sprzeciwiam" - napisał szef PKW. Marciniak przesłał też protokół z posiedzenia PKW z 30 grudnia 2024 roku, o co wnioskował Domański.
PiS dostanie miliony? Prawny klincz
Państwowa Komisja Wyborcza, wykonując postanowienie Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego, która według ekspertów nie jest sądem, przyjęła 30 grudnia 2024 roku sprawozdanie finansowe komitetu PiS z wyborów parlamentarnych 2023 roku. PKW zaznaczyła, że nie przesądza, czy IKNiSP jest sądem.
Wcześniej - w sierpniu - komisja odrzuciła sprawozdanie finansowe komitetu wyborczego PiS z wyborów parlamentarnych z roku 2023, wykazując poparte dowodami nieprawidłowości w wydatkowaniu funduszy na kampanię w kwocie 3,6 mln zł. Skutek tej decyzji to pomniejszenie jednorazowej dotacji dla tej partii, tzw. zwrotu za wybory (prawie 38 mln zł) o trzykrotność zakwestionowanej kwoty, czyli o ok. 10,8 mln zł, oraz pomniejszenie blisko 26-milionowej rocznej subwencji z budżetu państwa na działalność partii o 10,8 mln zł. Konsekwencją jest też zwrot do Skarbu Państwa zakwestionowanej sumy, czyli 3,6 mln zł. PiS zaskarżył decyzję do Sądu Najwyższego, a Izba Kontroli rozpatrzyła ją 11 grudnia.
Posłuchaj:
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>