Tak Bodnar chce zmieniać sądownictwo. "Obywatele mogą spać spokojnie"
- Pierwszy projekt zakłada, że tzw. neosędziowie wrócą na poprzednio zajmowane stanowisko;
- Drugi - weryfikację ich statusu przez Krajową Rade Sądownictwa:
- Krzysztof Śmieszek, były wiceminister sprawiedliwości, mówił w Radiu TOK FM, że lepszym rozwiązaniem jest projekt z drogą odwoławczą.
Jak podała 'Rzeczpospolita', są dwie wersje reformy sądownictwa, które mają uregulować status neosędziów. W poniedziałek Ministerstwo Sprawiedliwości je przedstawiło. Według pierwszego neosędziowie pozostaną sędziami, ale będą musieli wrócić na poprzednio zajmowane stanowiska. Druga wersja przewiduje weryfikację tzw. neosędziów. Miałaby za to odpowiadać powołana zgodnie z konstytucją Krajowa Rada Sądownictwa. Od jej decyzji będzie przysługiwało odwołanie do Izby Pracy Sądu Najwyższego. Jeśli chodzi o wyroki, to - jak podaje 'Rzeczpospolita' - co do zasady mają pozostać w mocy. "Uchylone mają zostać jedynie te wyroki, których ważność strony kwestionowały już wcześniej powołując się na wątpliwy status sędziego" - wskazała gazeta.
Europejska Konwencja Praw Człowieka
Według Krzysztof Śmiszka, europosła i byłego wiceministra sprawiedliwości, lepszym rozwiązaniem jest projekt z drogą odwoławczą. - Zawsze byłem zwolennikiem i też moje ugrupowaniem było zwolennikiem weryfikacji, czy też uregulowania sytuacji sędziów w sposób indywidualny, czyli przez Krajową Radę Sądownictwa - powiedział w "Poranku Radia TOK FM" europoseł.
Gość Dominiki Wielowieyskiej podkreślił, że "bardzo ważne jest prawo do sądu, droga odwoławcza, na to wskazywała Komisja Wenecka i na to wskazywała od lat Helsińska Fundacja Praw Człowieka". Przyznał, że może to "wydłużyć cały proces". - Bliższe jest mi podejście w duchu Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, każda decyzja państwa musi gdzieś tam na końcu być przejrzana przez niezależny sąd w tym przypadku Sąd Najwyższy - dodał.
Zaznaczył, że "i w jednej i w drugiej wersji projektu ustawy wyroki zachowują swoją moc". - Obywatele mogą spać spokojnie, nikt nie będzie wzruszał wyroku rozwodowego czy alimentacyjnego - powiedział były wiceminister sprawiedliwości. Dodał, że droga odwoławcza jest ważna.
- Aby uchronić się przed zarzutami w przyszłości, skłaniam się do tej wersji z KRS i z indywidualnym prawem każdego sędziego do zaskarżenie konkretnej decyzji państwa - podkreślił.