,
Obserwuj
Polityka

Tusk przesadził z optymizmem? "To stwierdzenie napawa wielkim smutkiem"

2 min. czytania
31.12.2025 10:59

- Politycy przekazują informacje na wyrost, bo ma to odnosić efekt mobilizacyjny - tak słowa premiera Donalda Tuska skomentował w TOK FM Jarosław Ćwiek-Karpowicz. Przypomnijmy, premier stwierdził we wtorek, że w sprawie wojny w Ukrainie "pokój jest na horyzoncie". 

Wołodymyr Zełenski i Donald Tusk
Wołodymyr Zełenski i Donald Tusk
fot. ANDRZEJ IWANCZUK/REPORTER
  • Donald Tusk rozmawiał we wtorek z unijnymi przywódcami. Jak przekonywał, "pokój jest na horyzoncie"; 
  • Jarosław Ćwiek-Karpowicz mówił w TOK FM, że "to stwierdzenie napawa jednak wielkim smutkiem"; 
  • W ocenie dyrektora Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych te i podobne wypowiedzi polityków mają jeden cel. Jaki?

Premier uczestniczył we wtorek w rozmowach na wysokim szczeblu ws. zakończenia wojny w Ukrainie.  - Oceniliśmy rezultat tego pierwszego etapu tych bardzo serio już negocjacji, w które zaangażowali się liderzy: Ukrainy, Europy i Stanów Zjednoczonych oraz Kanady. Pokój jest na horyzoncie - powiedział szef rządu.

W ocenie dyrektora Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych "to stwierdzenie napawa jednak wielkim smutkiem". - I wojna światowa trwała cztery lata, teraz też zbliżamy się do czterech lat i dopiero niektórzy nieśmiało - tak, jak premier - konstatują, że może pokój się pojawia na horyzoncie, ale jeszcze do niego daleko. Jest to konflikt angażujący olbrzymie siły, który wchodzi w fazę długiego, nierozwiązywalnego w prosty sposób konfliktu dwóch państw - mówił w TOK FM Jarosław Ćwiek-Karpowicz.

"Politycy przekazują informacje na wyrost"

W ocenie gościa "Poranka TOK FM" te i podobne wypowiedzi polityków pojawiają się co jakiś czas i mają jeden cel: polityczny. Przy czym skierowane są do społeczeństw tak ukraińskiego, jak i państw zachodnich. - Politycy przekazują takie informacje na wyrost, bo ma to odnosić efekt mobilizacyjny. Przecież gdyby Ukraińcy byli przekonani, że wojna będzie trwać bardzo długo i będzie niosła ze sobą olbrzymie ofiary, a państwa zachodnie już dostały rachunek za wsparcie to bardzo ciężko byłoby wszystkich zmobilizować do wysiłku obronnego - tłumaczył w rozmowie z Maciejem Głogowskim. 

Ocenił też, że nie widać na razie przesłanek, by konflikt szybko się zakończył. - On jest obliczony na wiele lat, bo dla Ukraińców to też kwestia przeżycia. Zrobią więc wszystko, by obronić swoją ojczyznę. Z kolei dla Rosji, niestety, warunki zewnętrzne są sprzyjające. Przede wszystkim to olbrzymi kraj, zmobilizowany, gdzie jest pełna indoktrynacja i nie ma żadnej silniejszej opozycji - argumentował Ćwiek-Karpowicz.

Do tego zarówno przywództwo polityczne, jak i społeczeństwo rosyjskie nastawione są na to, by wojnę wygrać. - To, co mi osobiście daje nadzieję - i dlatego nie do końca odrzucam hipotezę, że pokój jest dziś na widnokręgu - to stan rosyjskiej gospodarki i armii. Całkiem niedawno amerykański wywiad przekazał informację, że według ich obliczeń Rosja jest w bardzo trudnym położeniu i nie jest w stanie rozpocząć żadnego konfliktu z państwem NATO-wskim - powiedział gość "Poranka TOK FM". 

To oznacza, że dla Rosji "koszty są coraz wyższe i w pewnym momencie Rosjanie zdecydują się na wstrzymanie swoich działań". 

- Oczywiście to, co nas napawa smutkiem to fakt, że również Ukraina jest w trudnym położeniu, więc tak naprawdę to w tej chwili jest wojna na wyniszczenie - podsumował szef PISM. 

Źródło: TOK FM 

Redakcja poleca