"Papierowy tygrys". Na ile realne jest wycofanie USA z NATO?
Na ile realne jest wycofanie USA z NATO? - Stany Zjednoczone potrzebują tej obecności w Europie, a operacja w Iranie dokładnie to pokazuje. Przecież Amerykanie korzystają z baz w Niemczech czy np. w Wielkiej Brytanii czasem do bezpośrednich ataków na Iran - mówiła w TOK FM wicedyrektorka Ośrodka Studiów Wschodnich Justyna Gotkowska.
- Oświadczenia Donalda Trumpa, że Iran miałby zwrócić się do USA o zawieszenie broni, są fałszywe - przekazało irańskie MSZ;
- Donald Trump w wywiadzie dla agencji Reutera zapowiedział z kolei, że w orędziu powie, że rozważa wycofanie USA z NATO;
- O tym jak czytać ostatnie wypowiedzi prezydenta USA mówiły w TOK FM prof. Małgorzata Zachara-Szymańska z Uniwersytetu Jagiellońskiego oraz Justyna Gotkowska, wicedyrektorka Ośrodka Studiów Wschodnich i kierowniczka Zespołu Bezpieczeństwa i Obrony.
Oświadczenia prezydenta USA Donalda Trumpa o tym, że Iran miałby zwrócić się do Stanów Zjednoczonych o zawieszenie broni są fałszywe i bezpodstawne - przekazał w środę rzecznik MSZ Iranu, cytowany przez państwową telewizję irańską. Wcześniej tego samego dnia Trump napisał na platformie Truth Social, że "prezydent nowego irańskiego reżimu" poprosił Stany Zjednoczone o zawieszenie broni.
- Były już wcześniej zapowiedzi płynące z Białego Domu, że Irańczycy proszą o łaskę i wydłużenie ultimatum, ale też zawsze strona irańska kwitowała to jednym stwierdzeniem: "O nic nie prosimy". Kłopot polega na tym, że świat wierzy bardziej w tej chwili tejże stronie irańskiej, a nie Donaldowi Trumpowi i jego administracji - skomentowała w TOK FM prof. Małgorzata Zachara-Szymańska z Uniwersytetu Jagiellońskiego.
Jak od razu dodała, nie spodziewała się, że to "zasadniczo" zbliża Amerykanów do porozumienia. - Aczkolwiek może być i tak, że Donald Trump szykuje sobie swego rodzaju furtkę do tego, jak się wycofać (z konfliktu na Bliskim Wschodzie - red.). Nie powiem, że z honorem, bo ten honor w tej potyczce został utracony na wielu poziomach. A to tym bardziej, że dogania go presja i międzynarodowa, i wewnętrzna - dodała w rozmowie z Anną Piekutowską.
"Papierowy tygrys"
Prezydent USA Donald Trump przekazał w środę w wywiadzie dla agencji Reutera, że podczas wieczornego orędzia do narodu powie, że rozważa wycofanie Stanów Zjednoczonych z NATO. Wystąpienie zaplanowano na godz. 21 czasu miejscowego, czyli na godz. 3 nad ranem w czwartek w Polsce.
O NATO Trump mówił też w opublikowanej w środę rozmowie z brytyjskim dziennikiem "The Telegraph". Zaznaczył w niej, że poważnie rozważa wycofanie Stanów Zjednoczonych z Sojuszu, który nazwał "papierowym tygrysem".
Jak oceniła prof. Zachara-Szymańska "w USA nie ma na to apetytu". - Poza tym w 2023 roku amerykański Kongres przyjął ustawę, która mówi, że za ewentualnym wyjściem musiałoby zagłosować dwie trzecie Senatu, a zatem to się nie stanie. Także dlatego, że polityczne akcje Trumpa i partii Republikańskiej topnieją, więc skład Kongresu po wyborach połówkowych może być jeszcze mniej przychylny takiej opcji niż jest w tej chwili - podkreśliła w audycji "Zapytam inaczej".
Dlaczego więc Donald Trump o tym mówi? Zdaniem ekspertki chodzi o to, by "zademonstrować swoją sprawczość i swoją władzę, bo to jest też jego sposób bycia w polityce międzynarodowej".
Także zdaniem Justyny Gotkowskiej, wicedyrektorki Ośrodka Studiów Wschodnich i kierowniczki Zespołu Bezpieczeństwa i Obrony, na razie powinniśmy tonować nastroje. - Prezydent Trump regularnie pytany przez dziennikarzy, o to czy jest zadowolony z sojuszu, czy chce z niego wystąpić, udziela różnych, czasem kontrowersyjnych wypowiedzi, które generują burze medialne. Teraz oczywiście mamy do czynienia z sytuacją, że prezydent jest - i to znamy z przekazu medialnego - oburzony postawą europejskich sojuszników - mówiła w "TOK360".
Wskazała w tym kontekście na wspomniany przez niego brak odpowiedzi strony europejskiej, jeżeli chodzi o udział w misji morskiej zabezpieczającej szlaki żeglugowe przez cieśninę Ormuz w Zatoce Perskiej i fakt, że takie państwa jak np. Hiszpania czy Włochy ograniczają możliwości wykorzystania baz amerykańskich czy NATO-wskich przez amerykańskie samoloty i statki. - Nawet chodzi tutaj o ograniczanie dostępu do przestrzeni powietrznej w przypadku Hiszpanii, co oczywiście oburza administrację amerykańską - dopowiedziała.
"Presja na Europę"
W ocenie Gotkowksiej możemy mieć do czynienia nie tyle z wystąpieniem Stanów Zjednoczonych z NATO, co "może przesunięciem pewnych sił w Europie, w tym ze zmniejszeniem ich obecności w takich państwach, jak Hiszpania czy Włochy". Chociaż, jak od razu dodała, byłoby to trudne z wielu powodów, w tym logistycznych. - Możemy mieć więc do czynienia z nowym pomysłem na to, jak Sojusz Północnoatlantycki może funkcjonować, biorąc pod uwagę wkład państw we własną obronność i bezpieczeństwo europejskie. Tym bardziej, że i Hiszpanii, i Włochom ciężko jest osiągnąć 2 proc. PKB i pozostają w ogonie państw natowskich, które wydają na obronność dużo więcej. Stąd też administracja Trumpa może chcieć w pewien sposób ograniczać ich wpływ w strukturach sojuszu czy to wojskowych, czy politycznych - dopowiedziała.
Dopytywana przez Adama Ozgę o to, "jakie byłoby NATO po ociosaniu z różnych aktywności amerykańskich w Europie", odpowiedziała krótko: "To w gruncie rzeczy pytanie o przełożenie medialnej retoryki na faktyczne działania amerykańskie w Sojuszu". - I tutaj pole manewru Stanów Zjednoczonych nie wiem, czy jest duże, bo Stany Zjednoczone potrzebują tej obecności w Europie, a operacja w Iranie dokładnie to pokazuje. Przecież Amerykanie korzystają z baz w Niemczech czy np. w Wielkiej Brytanii czasem do bezpośrednich ataków na Iran - wskazała.
Innymi słowy, podkreśliła Gotkowska, bazy w Europy nie służą tylko i wyłącznie bezpieczeństwu Europy, ale również "projekcji amerykańskiej siły gdzie indziej".
Dlatego też, jak zastrzegła na koniec, traktowałaby wszystkie wypowiedzi Trumpa jako presję na Europę. - Trump chce, żeby Europa zaangażowała się większym stopniu w stabilizację szlaków morskich na Bliskim Wschodzie. Poza tym Trump chce, żeby amerykańskie siły działające w Europie nie miały żadnych ograniczeń tak, jak teraz - podsumowała w TOK FM.
Źródło: TOK FM, PAP