"Irańczycy mają słabsze karty, ale lepiej nimi grają". Trump wpakuje się w jeszcze większe kłopoty?
Ponad miesiąc ataków nie doprowadził do upadku Iranu. Według nieoficjalnych informacji Pentagon szykuje plany operacji lądowej. - To bardzo niebezpieczne - tak najnowsze informacje ocenił w TOK FM Jarosław Kociszewski.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie nowe plany rozważa Pentagon ws. wojny w Iranie
- Czy da się osłabić Iran bez inwazji lądowej na ten kraj
- Dlaczego w Iranie panuje przekonanie, że obecną wojnę da się wygrać mimo przewagi militarnej USA
Z ustaleń dziennika "Washington Post" wynika, że Pentagon od tygodni przygotowuje plany operacji sił lądowych w Iranie. Planowane działania, które nie zostały jeszcze zatwierdzone przez Biały Dom, mają zająć kilka tygodni, ale nie mają stanowić inwazji na pełną skalę. Gazeta poinformowała, że potencjalne działania na lądzie miałyby obejmować naloty z udziałem sił specjalnych i regularnej piechoty.
Wśród omawianych w administracji Trumpa scenariuszów są m.in. zajęcie wyspy Chark w Zatoce Perskiej, gdzie znajduje się główny terminal eksportu irańskiej ropy naftowej i gazu. Inne możliwości to desant na obszary wybrzeża w pobliżu cieśniny Ormuz w celu znalezienia i zniszczenia broni, która może być wykorzystywana do ataków na statki handlowe i wojskowe.
Jeden z informatorów "Washington Post" powiedział, że realizacja rozważanych celów prawdopodobnie zajmie "tygodnie, a nie miesiące". Inny określił potencjalny czas trwania operacji na "parę miesięcy".
Jak ocenił w TOK FM Jarosław Kociszewski, plany Pentagonu "to bardzo niebezpieczne działanie, które przypomina inną wojnę". Chodzi o wojnę w Wietnamie. - Amerykanie wygrywali bitwy, ale przegrali wojnę. Interwencja zaczęła się od 900 żołnierzy w 1960 roku, by w kwietniu 1969 roku osiągnąć liczbę 540 000 żołnierzy amerykańskich. Zatem takie interwencje nie mają tendencje eskalowania i są bardzo, bardzo niebezpieczne - mówił ekspert z Fundacji Bezpieczeństwa Stratpoints.
Miesiąc od wybuchu nowej wojny na Bliskim Wschodzie. Co mogą przynieść nowe plany Amerykanów?
Kociszewski wyjaśnił, że pomysł zajęcia przez Amerykanów wyspy Chark to pomysł na "wywarcie presji ekonomicznej, by zmusić Iran - jeżeli nie do kapitulacji, to złagodzenia swojego stanowiska". Przez ten obszar Iran eksportuje większość swojej ropy.
- Innym wariantem są wyspy w cieśninę Ormuz, żeby udrożnić ten szlak handlowy. Jedno i drugie jest szalenie niebezpieczne. Mówimy o wyspach, które znajdują się niedaleko wybrzeża irańskiego, które mogą być bronione. Chociaż należy zakładać, że jeśli Amerykanie wyślą marines, to w jakiś sposób poradzą sobie z zajęciem tego terenu. Natomiast zajęcie nie oznacza łatwego utrzymania. Irańczycy mogą nękać Amerykanów dronami, rakietami powodując rosnącą liczbę ofiar - wyjaśnił rozmówca Przemysława Iwańczyka.
W takiej sytuacji żołnierze amerykańscy, by - jak dodał Kociszewski - odsunąć Irańczyków musieliby zagłębiać się na tereny Iranu. A to niełatwe, bo Iran to nie tylko duży, ale też górzysty kraj. - Taki Afganistan tylko na dużo większą skalę - opisał obrazowo.
Nie można też zapominać o bardzo wysokim morale Irańczyków, którzy - choć wielu z nich chciało i chce zmiany rezimu - to po ataku USA i Izraela uważają, że obrona ojczyzny jest najważniejsza.
"Iran ma słabsze karty, ale lepiej nimi gra"
Ekspert uważa, że skoro informacje o planach Pentagonu zostały ujawnione, to być może po prostu chodzi o zastraszenie Iranu. - Ale na razie Irańczycy nie są zastraszeni ani groźbami, ani bardzo skutecznymi bombardowaniami. Pokazują, że są w stanie przyjmować ciosy i trwać przy swoim, co więcej wydaje się, że w Iranie panuje przekonanie, iż to ten kraj strategicznie wygrywa wojnę. To znaczy, że jest w stanie - pomimo porażki czysto militarnej - wyjść z wojny wzmocniony - powiedział gość TOK FM.
Przez ponad miesiąc trwania wojny, choć Iran otrzymał wiele ciosów, to nadal daleko jest do końca konfliktu. Irańczycy potrafią też skutecznie nie tylko paraliżować transport surowców, czym wywołują kryzys na świecie, ale też zadawać bolesne ciosy.
- Iran jest ewidentnie dużo słabszy. Używając porównania, które ewidentnie Donald Trump bardzo lubi: Irańczycy mają słabsze karty, ale zdecydowanie lepiej nimi grają. Stąd przekonanie, że w ostatecznym rozrachunku mogą wejść zwycięsko z tej wojny pomimo gigantycznych strat i ekonomicznych - podsumował redaktor naczelny magazynu new.org.pl.
Źródło: TOK FM, PAP