,
Obserwuj
Świat

Putin "stał się groźniejszy". "Efekt Stefka Burczymuchy"

oprac. Marta Zdanowska
3 min. czytania
20.03.2024 15:43
Według prof. Pawła Kowala, dzięki ustawionym, pewnie wygranym "wyborom" Putin uzyskał mocniejszą pozycję wewnątrz Rosji. - Z tego mogą wynikać jakieś konwulsyjne ruchy agresywne, czyli np. większa agresja przeciwko Ukrainie albo innym sąsiadom w ciągu najbliższych miesięcy - powiedział w TOK FM przewodniczący sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych.
|
|
fot. Kremlin.ru

Władimir Putin będzie rządził Rosją przynajmniej przez kolejne sześć lat. Czy po wygranej w niedzielnych 'wyborach'stał się jeszcze groźniejszy dla Zachodu?

- On się nie stał silniejszy, ale stał się groźniejszy. Dlatego, że znalazł taką podpórkę dla swojej słabości. Jego słabość polega na tym, że nie jest pewny swego, nie jest pewny swojej pozycji w Rosji. Więc zorganizował plebiscyt, który nie jest wyborami, wytępił przeciwników, zabił Nawalnego - mówił w "Poranku Radia TOK FM" prof. Paweł Kowal. 

Przewodniczący sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych komentując sytuację w Rosji, nawiązał do wiersza Marii Konopnickiej. - Ja to nazywam efektem Stefka Burczymuchy u władców autorytarnych. Bo oni jak widzą cokolwiek, może to być nawet mała myszka, to widzą w tym lwa, który im zagraża. I tak było w tym wypadku - ocenił rozmówca Macieja Głogowskiego.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

Jak dodał, Putin uzyskał chwilowo mocniejszą pozycję wewnątrz Rosji - wśród swoich popleczników. - Z tego mogą wynikać jakieś konwulsyjne ruchy agresywne, czyli np.  większa agresja przeciwko Ukrainie albo innym sąsiadom w ciągu najbliższych miesięcy - powiedział Kowal. 

Nagły zwrot Francji. "Nie chcemy, żeby po tych ulicach chodził Putin"

Ekspert wskazał, że świadomość zagrożenia dociera już także do wielu naszych partnerów na Zachodzie. - Staram się zrozumieć, co się stało z Francją, że nagle ma takie stanowisko jak my. Gdyby przełożyć na polski ostatnie wystąpienie Macrona, to można by pomyśleć, że to któryś z polskich polityków. A to prezydent Francji, który jeszcze kilka lat temu mówił, że NATO jest w stanie śmierci mózgowej - przypomniał.

Kowal spytał o to prywatnie jednego z polityków francuskich. - A on mówi: Przecież ty chyba rozumiesz, że my nie chcemy, żeby po tych ulicach chodził Putin. Czyli jest to przekonanie, że jest blisko do większej wojny, szczególnie jeżeliby w Stanach wygrał Donald Trump, a Ukraina nie dostała amunicji - relacjonował Kowal. I dodał: - Wiem na pewno, że dziś potrzeba tej amunicji i że jest ona kluczowa dla polskiego bezpieczeństwa. A zatem, kiedy ja słyszę od Francuza, że może być tak, że my nie jesteśmy bezpieczni, to widzę, że jest napięcie.

Rosja Putina się rozpadnie, ale najpierw pogrąży nas we krwi? 'Trzęsienie ziemi już trwa'

Putin jest groźny. "2024 rok jest strategiczny"

Kowal podkreślił, że za tym wszystkim muszą iść konkretne działania. - Najlepsza jest inicjatywa czeska dzisiaj i to mnie utwierdza w przekonaniu, że wszyscy widzą to co ja, że ta amunicja musi pójść już - wskazał. W jego ocenie najważniejsza dziś jest mobilizacja Trójkąta Weimarskiego. - I ona jest - wskazał. 

Ekspert mówił, że "nabiera przekonania, że 2024 rok jest strategiczny". - Putin rozumie to, co rozumieją wszyscy analitycy. Że jeśli udałoby mu się przejąć jakieś duże miasto ukraińskie albo przebić front, czyli doprowadzić do jakiejś spektakularnej porażki Ukraińców na froncie, to doprowadzi do ogromnej demoralizacji Zachodu - powiedział Kowal. I dodał, że "wielu jest, nawet po polskiej stronie sojuszników Putina w warstwie informacyjnej". - Jest to napędzane przez trolling rosyjski i różne prorosyjskie postaci w Polsce - podsumował gość "Poranka Radia TOK FM".