Tomasz Stawiszyński: Śmiercionośny spisek

"Idee mają konsekwencje" - powiedział ongiś Richard Weaver, amerykański historyk i myśliciel polityczny. Cóż to takiego oznacza? Tyle mianowicie, że nasze zachowania i działania, słowem, wszystko, co robimy, zależy od żywionych przez nas przekonań. Nasza praktyka - mówiąc jeszcze inaczej - wywodzi się bezpośrednio z naszej teorii. I dlatego właśnie popularne rozróżnienia na zagadnienia teoretyczne oraz praktyczne, na "deliberacje", "dywagacje" i "akcję" - są, delikatnie rzecz ujmując, pozbawione sensu.

Co nie zmienia faktu, że od dawna już żyjemy w kulturze nadmiarowo hołubiącej „praktyczność”, głoszącej wyższość emocji nad intelektem, nawołującej do podążania za poruszeniami serca, albo intuicji. W takiej kulturze – trudno się dziwić – namysł i ostrożność w podejmowaniu decyzji nie cieszą się specjalnym szacunkiem. Na ile tego rodzaju apoteoza emocji i intuicji wiąże się z rozwojem nowoczesnych form marketingu – to jest temat na zgoła inne rozważania. W każdym razie poleganie raczej na odruchach niż na analizie, raczej na irracjonalnych, intuicyjnych impulsach niż na drobiazgowej ocenie sytuacji, jest z pewnością na rękę sprzedawcom rozmaitych przedmiotów oraz usług. Także, a może przede wszystkim, tych najzupełniej nikomu niepotrzebnych.

Najistotniejsze jest jednak bodaj to, że w dzisiejszym świecie – w którym technologia rozwinięta jest ponad miarę, a wiedza skrajnie wyspecjalizowana – od ideowych wyborów, od przyjmowanych albo odrzucanych przez nas przekonań, może zależeć nasze życie. Przy okazji pandemii koronawirusa widać to bardzo wyraźnie. I właśnie dlatego stajemy dziś przed wieloma wyzwaniami dotyczącymi nie tylko kwestii stricte ekonomicznych czy zdrowotnych, ale także sięgających fundamentów demokracji, a w szczególności pytania o granice wolności słowa.

Ale zacznijmy od początku, czyli od reptilian, oczywiście.

***

6 kwietnia na prowadzonym przez Briana Rose kanale „London Real” pojawił się długi wywiad z Davidem Icke’m, jednym z najsłynniejszych propagatorów teorii spiskowych na świecie. Przez ostatnie mniej więcej trzydzieści lat Icke opublikował niezliczoną ilość książek, tekstów i nagrań, stanowiących konglomerat najbardziej dziwacznych i sensacyjnych fantazji, jakie tylko można sobie wyobrazić.

Jest tam wszystko: wielki rząd światowy; reptilianie, czyli zmiennokształtne jaszczury przybyłe z kosmosu i zarządzające światem pod postacią elity politycznej i finansowej; globalny matrix, czyli symulacja komputerowa, którą mylnie bierzemy za rzeczywistość; tajne laboratoria i bazy wojskowe w podziemiach wielkich amerykańskich lotnisk; księżyc jako obiekt militarny, a nie ciało niebieskie… Wymieniać można by długo, bo – wbrew zwyczajowemu stereotypowi na temat teorii spiskowych, w myśl których wszystko jest w nich ściśle powiązane i wynika jedno z drugiego niczym w najlepszych powieściach szpiegowskich – publikacje Icke’a przypominają raczej przepastne skoroszyty, w których upchano dosłownie wszystkie miejskie legendy, absurdalne przypuszczenia i osobliwe pomysły. Mimo to, Icke cieszy się na świecie gigantyczną popularnością. I w sumie trudno się dziwić, bo zasadniczy komunikat, który formułuje – swoisty ekstrakt z tych tysięcy, często wykluczających się narracji – brzmi nad wyraz klasycznie, i nad wyraz, przyznajmy, atrakcyjnie.

Komunikat ten – odpowiednio przykrojony do okoliczności pandemicznych – wygłosił Icke z charakterystyczną dla siebie emfazą właśnie podczas wywiadu dla London Real. Brzmiał on mniej więcej tak: rządy nad światem sprawuje wąska elita wyznawców dziwnego kultu o proweniencji satanicznej. Jego członkowie – o których skądinąd wiemy, że są przedstawicielami rasy reptilian, posiadającymi holograficzne ciała, piją ludzką krew i w ogóle żerują na niczego nieświadomym gatunku homo sapiens – przygotowują się właśnie do przeprowadzenia ostatniego etapu operacji zniewalania ludzkości. Poręcznymi narzędziami w tym procesie mają być fale 5G oraz szczepionki – za pośrednictwem których do naszych ciał wprowadzone zostaną nanochipy pozwalające sprawować nad nami całkowitą kontrolę. Koronawirus – przekonywał dalej w inkryminowanym wywiadzie Icke – jest w istocie zwykłą sezonową grypą, a zachorowania i zgony, które zdarzają się na całym świecie, o ile nie są totalną medialną mistyfikacją, biorą się z toksycznego oddziaływania fal 5G, także oczywiście służących powszechnej kontroli umysłów. Dlatego właśnie ludzie niszczący anteny i maszty mające zapewnić dostęp do tej technologii, postępują jak najbardziej racjonalnie. I w służbie nas wszystkich.

***

Szczególnie uwodzicielską cechą teorii spiskowych jest okoliczność, że wszystko je potwierdza. Brak dowodów na prawdziwość jakiejś hipotezy błyskawicznie staje się w przypadku myślenia spiskowego dowodem wyższego rzędu. Skoro jakieś potężne siły sterują światem albo organizują zamachy bądź pandemie – pragnąc zarazem pozostać w ukryciu i przekonać nas, że powody tych zjawisk są w istocie zupełnie inne – logicznie jest założyć, że zrobią wszystko, aby najdrobniejsze ślady swoich działań zatuszować. Skoro zaś dysponują siłami pozwalającymi generować kryzysy na światową skalę – potrafią też z całą pewnością gruntownie mistyfikować zarówno własny w nich udział, jak i w ogóle własne istnienie.

Ten efekt samopotwierdzenia opiera się jednak również na znacznie prostszych mechanizmach. Proszę zobaczyć, jak to działa. Oto niedługo po publikacji wspomnianej rozmowy z Icke’m, platforma YouTube postanowiła rzecz usunąć, podobnie zresztą jak inne nagrania, których autorzy przekonywali, że pomiędzy technologią 5G a koronawirusem istnieje jakoby ścisły związek.

Jak się nietrudno domyślić, Icke potraktował skasowanie filmu jako wymowny dowód prawdziwości swoich słów. To oczywiste, potężne tajne organizacje, jaszczurczy władcy świata – z demonicznym Billem Gatesem na czele – próbują zamknąć mu usta, bo jako jedyny bezlitośnie i odważnie demaskuje ich plany. Równie łatwy do przewidzenia był fakt, że tego rodzaju akcja ze strony YouTube’a przysporzy wywiadowi gigantycznego zainteresowania. Faktycznie, materiał błyskawicznie pobił wszelkie rekordy oglądalności. Jednak – przynajmniej jak do tej pory – serwis nie zdecydował się na całkowite zablokowanie aktywności Icke’a. Jego osobisty kanał z powodzeniem funkcjonuje, pojawiają się na nim kolejne filmy, w niektórych powracają oczywiście wspomniane wyżej wątki.

***

Takiego szczęścia nie miał Alex Jones, inny słynny roznosiciel teorii spiskowych. Nawiasem mówiąc, Jones, amerykański odpowiednik Icke’a – w odróżnieniu od tego ostatniego, który, co by nie mówić, chyba faktycznie szczerze wierzy w prawdziwość głoszonych przez siebie przekonań – bywa często oskarżany o zwykły cynizm i wykorzystywanie spiskowych fantazmatów w służbie osobistych korzyści. Tak czy inaczej – w 2018 roku konta i kanały Jonesa zostały całkowicie zablokowane przez Twittera, Facebooka, YouTube’a i iTunes. Tym samym stracił on możliwość łączności z milionami swoich subskrybentów. Po tej decyzji – od której nie było możliwości odwołania, wszystkie te platformy należą wszak do prywatnych firm – rozgorzała intensywna dyskusja na temat granic wolności słowa.

Idee mają konsekwencje, argumentowano, a głoszone przez Jonesa przekonania – dotyczące między innymi szkodliwości szczepień – w połączeniu z gigantycznymi zasięgami, którymi dysponował, mogły stanowić zagrożenie dla osób, które nie potrafią realnie ocenić ich faktycznej wartości. Nie szukając daleko – jednym z najbardziej spektakularnych i dosłownie śmiercionośnych efektów wiary w medyczne teorie spiskowe było około 300 000 zgonów w samej tylko Południowej Afryce, spowodowanych wiarą w tezy Petera Duesberga, znanego AIDS-negacjonisty, który od lat przekonuje, że wirus HIV jest zupełnie nieszkodliwy.

***

Chociaż zagrożenie ze strony koronawirusa jest nieporównywalnie mniejsze – negacjonistyczne wywody Davida Icke’a, twierdzącego, że żadna epidemia nie istnieje, teoretycznie także mogą mieć podobne skutki. Pojawiają się więc tutaj dokładnie takie same wątpliwości jak przy okazji sprawy Alexa Jonesa. Z jednej strony – troska o życie i zdrowie osób, które mogą poważnie traktować negacjonistyczne opowieści, podpowiada, że tego rodzaju cenzura jest tutaj rozsądnym posunięciem, przynajmniej dopóty, dopóki pandemia wciąż trwa. Z drugiej strony – okoliczność, że wielkie prywatne korporacje w znacznej mierze opanowały dzisiaj debatę publiczną czy w ogóle obieg informacji i że mogą tym samym de facto decydować, jakie przekonania wolno, a jakich nie wolno głosić, cóż, ta okoliczność z pewnością napawa niepokojem. Publicysta "Guardiana", Nick Cohen, nie ma jednak wątpliwości, że działalność takich osób jak Icke stanowi po prostu zagrożenie dla zdrowia publicznego – i należy podejmować tutaj bardzo stanowcze działania.

Idee mają konsekwencje i niekiedy te konsekwencje mogą być po prostu tragiczne.

***

Na koniec chciałbym zwrócić uwagę na jeszcze jedną kwestię związaną z najrozmaitszymi teoriami spiskowymi, od których przy okazji pandemii koronawirusa zaroiło się w internecie. Jest to oczywiście cecha spiskowego myślenia w ogóle, ale w tej właśnie sytuacji może jakoś wyjątkowo widoczna.

A mianowicie – drapieżność.

Tak, to chyba jest najlepsze słowo.

W teoriach spiskowych, w myśleniu spiskowym – niezależnie od tego, czy będą to opowieści o zmiennokształtnych jaszczurach, łże-elitach czy międzynarodowych spiskach koncernów farmaceutycznych – jest bowiem właśnie coś drapieżnego, zachłannego, hegemonicznego.

Jakaś nieokiełznana potrzeba anektowania rzeczywistości, kolonizowania jej do ostatniego centymetra, pętania w doskonale zaplecione pojęciowe sieci, spod których bezwzględnej władzy dosłownie nic się nie jest w stanie uwolnić.

Odzywa się zatem w myśleniu spiskowym jakaś głęboka niezdolność do uznawania najdrobniejszej choćby własnej niekompetencji, bezradności, niewiedzy. Do uznania i rozpoznania jakichkolwiek własnych granic. Przyjęcia do wiadomości naturalnych ograniczeń własnej percepcji, a także jakichkolwiek czynników bezwładu i przypadku, z których w ogromnym procencie składa się rzeczywistość.

Jest w tym jakieś gwałtowne, niepohamowane pragnienie oczywistości, transparencji, porządku. Pragnienie świata, który przypomina wielki przeszklony biurowiec: wszystkie piętra są widoczne, wszystkie przegrody starannie opisane, wszyscy pracownicy posłuszni, karni i stuprocentowo podporządkowani.

Jest to zatem – paradoksalnie – sposób myślenia skrajnie totalitarny, choć przecież rzekomo właśnie przed totalitarnym zagrożeniem mający bić na alarm.

Warto sobie z tego zdawać sprawę, kiedy poczujemy pokusę spiskowego światopoglądu, bo – jak powiedział Richard Weaver – idee mają konsekwencje.

"Kwadransu Filozofa" wysłuchasz w Aplikacji TOK FM

DOSTĘP PREMIUM