,
Obserwuj
Polska

Lawinowy wzrost pozwoleń na broń. Prawo nie nadąża? "Długopisem też można zabić"

3 min. czytania
07.06.2026 11:52

W Polsce padł rekord liczby zarejestrowanych sztuk broni. - Ludzie w różny sposób reagują na zagrożenie - jedni kupują plecaki ucieczkowe, inni zastanawiają się, jak szybko wyjechać na Zachód. Jeszcze niby idą do szkół oficerskich, do klas mundurowych albo np. występują o pozwolenie na broń - mówi w TOK FM ppłk. rez. dr inż. Tomasz Białek. 

Strzelnica
Strzelnica
fot. ANNA KACZMARZ / POLSKA PRESS/Polska Press/East News
  • Gwałtowny wzrost liczby pozwoleń na broń; 
  • To dobry kierunek? Co z lukami w prawie? Czym to w ogóle tłumaczyć? 
  • Na te i inne pytania odpowiadał w TOK FM ppłk. rez. dr inż. Tomasz Białek, były funkcjonariusz służ specjalnych i wykładowca Centrum Badań nad Terroryzmem Uniwersytetu Civitas. 

Jak wynika z oficjalnych danych policji w 2025 roku w Polsce wydano rekordową liczbę zezwoleń na broń, bo ok. 50,7 tys. W zeszłym roku padł też rekord liczby zarejestrowanych sztuk broni w Polsce. Po raz pierwszy przekroczyła ona milion. 

- Jedyny element, który zmienił sytuację to wojna pełnoskalowa na Ukrainie. Ludzie w różny sposób reagują na zagrożenie: jedni kupują plecaki ucieczkowe, inni zastanawiają się, jak szybko wyjechać na Zachód. Jeszcze niby idą do szkół oficerskich, do klas mundurowych albo np. występują o pozwolenie na broń - skomentował w TOK FM ppłk. rez. dr inż. Tomasz Białek, były funkcjonariusz służ specjalnych i wykładowca Centrum Badań nad Terroryzmem Uniwersytetu Civitas. 

Redakcja poleca

"Długopisem też można zabić i zawsze jest pod ręką"

Ppłk. rez. dr inż. Tomasz Białek przyznał też w "Poranku TOK FM", że jest jednak przeciwnikiem całkowitego swobodnego dostępu do broni. - To proces, który trzeba przejść jako społeczeństwo. My absolutnie nie jesteśmy na to gotowi, a jak pokazują przykłady innych społeczeństw, w tym Stanów Zjednoczonych, to można się zastanawiać, czy oni też są gotowi - dopowiedział w rozmowie z Adamem Ozgą. 

Zwrócił przy tym uwagę, że w Wielkiej Brytanii nawet policja nie ma broni, mają ją jedynie wyspecjalizowane jednostki. Przypomniał, że nawet one, kiedy wchodzą do akcji, muszą krzyczeć: "Jesteśmy uzbrojoną policją". - Nie "Jestem policją",  tylko "Jestem uzbrojoną policją", co pokazuje, że tam w ogóle posiadanie broni palnej w społeczeństwie jest dosyć abstrakcyjne - podkreślił. 

Inna rzecz, zastrzegł ekspert, że posiadanie broni do celów sportowych czy np. kolekcjonerskich, by w ten sposób podnosić swoje umiejętności m.in. w kontekście obrony cywilnej to bardzo dobry kierunek. Przy czym, dodał, w ślad za tym powinna iść umiejętność bezpiecznego obchodzenia się bronią. 

- Nauczyć się strzelać jest bardzo łatwo, natomiast wypracować dobre praktyki to proces, w tym uczenie się wiele lat różnego rodzaju odruchów związanych nawet tym, w jaki sposób trzymać broń i np. jak przechowywać zgodnie z przepisami. Nie tylko w szafie pancernej, ale też np. bez podłączonego magazynka - wskazał. 

Wykładowca Centrum Badań nad Terroryzmem Uniwersytetu Civitas dopytywany na koniec, czy są elementy w systemie dostępu do broni, który należałoby tu i teraz uszczelnić, wskazał na broń czarnoprochową, na którą nie potrzeba pozwoleń. - To luka, bo przecież można z niej oddać śmiertelny strzał - zastrzegł. 

A wszelkiego rodzaju pistolety jednorazówki wyprodukowane przy użyciu np. drukarek 3D? - Rzeczywiście technologie jest taka, że można wyprodukować taką broń, ale powiem tak: nie mam zielonego pojęcia, jak można by było coś takiego kontrolować, bo to jest jednak drukarka. Ale też nie dajmy się zwariować, bo długopisem też można zabić i zawsze jest pod ręką - skwitował w TOK FM. 

Źródło: TOK FM

Redakcja poleca