60 tysięcy kary dla poznańskiej Strefy Kibica? Nie zapłaciła tantiem

Organizacja STOART chroniąca prawa wykonawców skierowała do policji sprawę o ściganie operatorów poznańskiej Strefy Kibica. Powód? Strefa nie wystąpiła do organizacji o licencję na emisję muzyki. Związek Stowarzyszeń Artystów Wykonawców oblicza wstępnie zaległe opłaty na mniej więcej 20,5 tysiąca złotych.

Sprawa dotyczy odtwarzania muzyki podczas imprez w strefie, ale również koncertów.

- A z racji tego, że bezumownie korzystano z dorobku artystów, w przypadku nieumyślnego złamania prawa możemy się domagać dwukrotności wymienionej kwoty. Gdy w grę wchodzi świadome naruszanie przepisów, to karą może być trzykrotność zaległych pieniędzy, czyli ponad 60 tysięcy złotych - mówi TOK FM Ryszard Piechaczyk z wielkopolsko-lubuskiego przedstawicielstwa STOART-u.

Jak organizacja wyliczyła kwotę należną do zapłaty? - Za każdą masową imprezę trzeba zapłacić ok. 347 złotych plus 23-procentowy podatek VAT. Z naszych wyliczeń wynika, że takie imprezy odbywały się nawet dwa razy dziennie przez prawie miesiąc - mówi Piechaczyk.

Ostatecznie sprawa może się skończyć w sądzie, a wtedy organizatorom imprezy grozi nawet do 2 lat więzienia. STOART przekonuje jednak, że jest gotowy na współpracę: - Rozmawiałem z operatorem strefy w połowie czerwca, jednak jak na razie nasze ustalenia skończyły się jedynie na zapewnieniu, że sprawa zostanie uregulowana.

I to samo usłyszał u źródła reporter TOK FM. - Rozliczenie całego projektu musimy przedstawić miastu do końca miesiąca. Do tego czasu przejrzymy też wraz z prawnikami wszystkie umowy pod kątem opłat zarówno dla STOART-u, jak i ZAiKS-u - przekonuje Anna Filipiak z firmy My Music Group.

- Dlaczego nie można było stosownych umów podpisać przed otwarciem strefy? - pytamy. - Bo zazwyczaj takie imprezy rozlicza się dopiero po ich zakończeniu. Proszę pamiętać, że przez naszą strefę przewinęły się dziesiątki artystów, do tego należy doliczyć choćby setlisty DJ-skie. Nie byliśmy w stanie przewidzieć szczegółowej listy utworów, które ostatecznie zostały wykorzystane podczas minionego miesiąca na placu Wolności.

Organizatorzy strefy są też przekonani, że część zaległości została już uregulowana: - Gdy podpisujemy umowy z artystami, bardzo często należności dla STOART-u są już wliczone w wynagrodzenie koncertowe - informuje Anna Filipiak i dodaje: - Nigdy naszym celem nie było uniknięcie tantiem. Tym bardziej że przecież jesteśmy również wydawnictwem muzycznym i dbamy o dobro artystów i kompozytorów.

STOART czeka też jeszcze na odzew organizatorów Fun Campu pod Areną i tzw. Wioski Bawarskiej, które również działały podczas Euro 2012 i odtwarzały publicznie muzykę bez stosownej licencji.

Tajemnica rozwiązana! Kim Dzong Un ma romans z zamężną piosenkarką >>

DOSTĘP PREMIUM