To on zabił Marka Papałę? "Nikt nie zwrócił na to uwagi!"
"Moja pewność, że generała Marka Papałę zastrzelił Patyk, wynika z zebranej dokumentacji i zeznań świadków. Zostaje pytanie, czy był to wypadek, czy celowe działanie bandyty samochodowego, który nie stronił od narkotyków". Publikujemy fragment książki pt. "Sprawa Papały. Największa porażka polskiej policji" Grzegorza Głuszaka i Marka Siewerta.
Poniższy fragment pochodzi z książki autorstwa Grzegorza Głuszaka i Marka Siewerta pt. "Sprawa Papały. Największa porażka polskiej policji", która ukazała się 29 września 2026 roku nakładem wydawnictwa Prószyński i S-ka.
W trakcie rozmowy z Bikerem obecni byli inni funkcjonariusze z naszego zespołu. Na wcześniej przygotowanej mapie sytuacyjnej obrazującej teren wokół bloku przy ulicy Rzymowskiego 17 świadek opisał dokładnie miejsca, w którym wraz z Robertem J. i Cegłą stali pojazdami, oczekując na Patyka i Majka. Wskazał także miejsce, z którego oddalili się Patyk i Majek po tym, jak świadek usłyszał wystrzał. Patrząc przez pryzmat zeznań świadków, którzy krótko przed zdarzeniem zaobserwowali kilku młodych mężczyzn stojących i przemieszczających się po parkingu, wszystko się zgadzało. (...)
Jego zeznania stanowiły później podstawę do zatrzymania świadka koronnego Patyka, Majka, braci Dariusza i Roberta J. oraz Cegły.
Od tej pory nasz zespół śledczy ograniczył swoje działania do przygotowania dokumentacji procesowej, którą wyznaczali nam prokuratorzy. Biker z uwagi na zaistniałe realne niebezpieczeństwo, jakie mogło mu grozić, został odizolowany i umieszczony wraz z rodziną w miejscu bezpiecznym. W późniejszym czasie, z uwagi na wiedzę, jaką posiadał, uzyskał status świadka koronnego. Od tej pory nie mieliśmy do niego dostępu, a wszystkie czynności procesowe dotyczące świadka kontynuował zespół prokuratorski. (...)
Nadanie korony Bikerowi zrodziło nieznany do tej pory w polskim sądownictwie precedens, ponieważ naprzeciwko siebie stanęli dwaj byli koledzy i zarazem świadkowie koronni, zeznający zupełnie odmiennie.
Komu zatem należy dać wiarę? Analizując przekazane przez Bikera fakty, zauważyliśmy, że podawane przez niego informacje układają się w jeden nierozerwalny łańcuch poszlak. Patyk podczas omawianego już eksperymentu oświadczył, że gdy namierzył samochód, który go zainteresował, to dzwonił po kolegów, żeby przyjechali, co jest zgodne z zeznaniami Bikera. Nie rozumiem do tej pory, jak można było nie wykorzystać takiej pierwotnej informacji, przecież już na samym początku Patyk poinformował, że chciał ukraść w tym czasie czerwony samochód mieszkańcowi tego bloku. Zarówno świadek Biker, jak i inni świadkowie zeznający w tym śledztwie wskazali, że Patyk posiadał broń palną, którą pozyskiwał z różnych źródeł. Patyk w swoich zeznaniach także przyznał się do posiadania broni, wskazując na jej rodzaj oraz miejsce przechowywania, co było zbieżne z zeznaniami innych osób, w tym zeznaniami Bikera i Doroty A., dziewczyny Majka. Nie bez znaczenia były informacje zawarte w treści eksperymentu przeprowadzonego z Patykiem, w których opisywał swój pobyt na parkingu w miejscu zabójstwa generała. Ponadto, jak już wspominałem, podczas eksperymentu używał liczby mnogiej ("byliśmy", "staliśmy"). W późniejszych zeznaniach już swobodnie poinformował, że nie był sam, ale nie pamięta już z kim. I nikt na to nie zwrócił uwagi! (...)
W sprawie pojawiało się wiele pytań: dlaczego w ogóle oddano do generała strzał, pozbawiając go życia? Czy to był wyrok, czy przypadek? Gdzie jest łuska po odstrzelonym naboju? Czy sprawca zadbał o to, by zabrać ją z miejsca zdarzenia? Czy był to zawodowy zabójca, czy amator? Gdzie zatem jest łuska, skoro strzał oddano z pistoletu, a nie z rewolweru? Dlaczego pocisk nosił ślady, że broń była zużyta, stara, z uszkodzonym przewodem lufy? Czy zawodowy zabójca posłużyłby się bronią o wątpliwej jakości? (...)
Mając na uwadze ustalenia biegłych z zakresu broni i amunicji, należy się zastanowić, czy zawodowy zabójca mający wiedzę, kogo ma zabić, zabiera na akcję nie do końca sprawną broń? Czy nie stać go było na egzemplarz broni sprawnej technicznie? Niekontrolowanie oddane strzały, zupełnie przypadkowe, zdarzały się i nadal zdarzają nawet wśród instruktorów strzelectwa, pośród policjantów, żołnierzy zawodowych, myśliwych, czasami nawet zdarzały się postrzały śmiertelne.
Moja pewność, że generała Marka Papałę zastrzelił Patyk, wynika z zebranej dokumentacji i zeznań świadków. Zostaje pytanie, czy był to wypadek, czy celowe działanie bandyty samochodowego, który nie stronił od narkotyków.
Quiz: Quiz TOK FM z wydarzeń ostatniego tygodnia. Nie będzie łatwo!
Ukończ quiz i odbierz nagrodę do -40% na TOK FM Premium!
Zniżka zależy od uzyskanego wyniku.
Promocje nie łączą się.
Przez okres wielu tygodni i miesięcy, już po zatrzymaniu świadka koronnego Patyka, Majka, braci Dariusza J. i Roberta J. oraz Cegły, gromadziliśmy wraz z zespołem prokuratorskim dokumentację dotyczącą grupy przestępczej złodziei samochodowych, w której funkcjonował Patyk. Zapoznałem się także z tysiącami stron akt tzw. sprawy katowickiej, w której znajdowały się informacje o działalności Patyka oraz osób z nim związanych. W materiałach udokumentowana była pełna działalność Patyka na terenie Warszawy, Katowic i w innych miejscach w kraju. Można było tam znaleźć wiele informacji o dokonanych przez niego przestępstwach. Napadając na kierowców samochodów osobowych, kobiety i mężczyzn, o tym, kim byli właściciele skradzionych aut, dowiadywał się dopiero, gdy zapoznawał się z dokumentami, jakie w tych samochodach odnajdywał. Z dowodów osobistych w torebkach kobiet lub umieszczonej w kieszeniach pozostawionej w aucie odzieży. Byli to biznesmeni, dziennikarze, politycy, celebryci. Czy dokonując napadów lub kradzieży rozbójniczych, zdawał sobie sprawę, kim są jego ofiary? Nie. Faktem jest, że osoby te nie zginęły jak Marek Papała. Często jednak kończyło się na ciężkim pobiciu.
Całe moje życie starałem się być realistą, a nie fantastą, dlatego też z dużym powątpiewaniem podchodziłem do czasami fantastycznych zeznań Patyka. Według prokuratury miał przyznać się do kradzieży ponad pięciuset samochodów, i tu uwaga!, opisując kradzież każdego z tych pojazdów. Z niedowierzaniem wsłuchiwałem się w takie zapewnienia. Patyk opisywał markę, typ pojazdu, kolor, często nawet numery rejestracyjne, przypominał sobie, co znajdowało się w samochodach, wskazywał, z kim konkretne samochody ukradł, jaką metodą, okoliczności późniejszych "wykupek". Opisywał miejsca, gdzie poszczególne samochody ukrywał. Nie miałem cienia wątpliwości, że znaczną część tych pojazdów wziął na swoje konto, faktycznie nie mając z nimi nic wspólnego. Patyk już wtedy wiedział, że uzyska status świadka koronnego, i nie zależało mu na tym, czy przyzna się do pięćdziesięciu, czy do pięciuset kradzieży. Nie miało to znaczenia. Znaczenie miało jednak dla statystyki.
Analizując co raz to nową dokumentację, którą odnajdywałem w szafach pozostawionych przez poprzedni zespół śledczy, natrafiłem na notatkę, z której treści wynikało, że Patyk nie rozróżnia kolorów, jest daltonistą. Zatem dziwiłem się, jakim cudem opisał ponad pięćset pojazdów, posługując się kolorami nadwozi. Jakim cudem podczas eksperymentu przeprowadzonego na miejscu zdarzenia opisywał pojazd Opel Omega, do którego chciał wskoczyć, koloru butelkowa zieleń? Daleko jestem od tworzenia sensacyjnych hipotez i tak zwanych teorii spiskowych. Swoje wnioski zawarte w raportach analitycznych opierałem na faktach, a nie na plotkach czy też na niepotwierdzonych informacjach.
Jestem przekonany, że tacy świadkowie jak Patyk, Iwan, Sztubowy, Tadeusz K. czy Piotr P. nie przekazywali w zeznaniach informacji jako celowo podstawieni świadkowie wykorzystani przez układ polityczno-biznesowy odpowiedzialny za zorganizowanie spisku przeciwko Markowi Papale. Zupełnie przypadkowo wytworzyli zamieszanie i chaos w prowadzonym śledztwie. Świadkowie ci nie mieli żadnego oparcia w grupie trzymającej władzę, ich motywem działania był ich prywatny interes. W późniejszym okresie mieliśmy okazję być świadkami podobnych historii, jak choćby śmierć byłego lidera Samoobrony Andrzeja Leppera, którą uznano za samobójstwo, a która jest przedstawiana medialnie przez jego zwolenników jako zlecone zabójstwo nieznanych elit politycznych. Odrzucana jest możliwość, że jego śmierć może mieć związek z załamaniem psychicznym, kłopotami finansowymi itp.
Zawsze, gdy w podobnych zdarzeniach znajdzie się ktoś ważny, znana osoba piastująca wysokie stanowisko czy to w strukturach centralnych, czy samorządowych, media na podstawie spekulacji różnych osób tworzyły i będą nadal tworzyć teorie spiskowe, a pod ich naciskiem podatne na takie sugestie wyższe kadry kierownicze policji będą im ulegały.
- Dlaczego twoim zdaniem sąd uniewinnił Patyka w sprawie morderstwa generała Papały?
- Moim zdaniem sąd nie przeczytał materiałów ze sprawy, nie przeczytał naszych analiz. Czasami się mówi, niech będzie, jak jest… Tylko czy o to chodzi?
- A mi się wydaje, że sąd miał już po prostu dość tej przepychanki, ten winny, ten niewinny, świadek koronny pomawia świadka koronnego, prokuratura łódzka ściga się z prokuraturą warszawską. Urządziliście sobie niezłe igrzyska.
- My? Ja tylko wykonywałem swoją pracę najlepiej, jak umiałem. Jestem pewien, kto zabił generała Marka Papałę, ale czy o prawdę tu chodziło?
- A może po prostu się mylisz, może i ty dałeś się zwieść świadkowi i przyjąłeś jego wersję jako pewną? Może i on coś ugrał na sprawie, tak jak ugrywali przez lata Iwan, Sztubowy i inni? Może tak bardzo chciałeś wyjaśnienia tej sprawy, że uwierzyłeś w wersję Bikera, tak jak szefowa Grupy Generał uwierzyła w wersję Iwana?
- Tylko że moja wersja poparta była dowodami, a nie wydumanym spiskiem wokół śmierci generała. Biker nic nie zyskiwał, odbył wyrok, jemu nawet nie na rękę było wykrycie tej sprawy, bo koronny wcale tak łatwo nie ma. Życie pod okiem obcych ludzi, ukrywanie się, przenosiny z miejsca na miejsce, ciągłe zeznawanie w sądzie, nie należy to do najprzyjemniejszych rzeczy.
- A jednak nie przekonałeś sądu.
- Ja swoje wiem. Nikogo tak naprawdę nie interesowała w całej tej sprawie śmierć polskiego oficera.
Posłuchaj: