Sądy zaczynają powoli wracać do pracy sprzed pandemii, ale "na normalność jeszcze poczekamy"

Każdy, kto wchodzi do sądu, ma mierzoną temperaturę. Jeśli jest podwyższona - w części sądów powyżej 37,5, w innych - powyżej 38 stopni, to taka osoba nie zostaje wpuszczona. Trzeba też mieć maseczkę.
Zobacz wideo

W części sądów od poniedziałku, 18 maja czynne są biura podawcze czy biura obsługi interesantów. Podpisana jest też już tzw. Tarcza Antykryzysowa 3.0, a w niej przepisy dotyczące m.in. właśnie sądownictwa. Przewiduje m.in. wznowienie sądowych terminów czy wideorozprawy cywilne.

Do budynku sądu "nie zostaną wpuszczone osoby niezakrywające nosa i ust, zgodnie z obowiązującymi w kraju rygorami oraz osoby odmawiające poddaniu się pomiarowi temperatury ciała" - informuje Sąd Okręgowy w Olsztynie na swojej stronie.

Na miejscu są też dozowniki z płynem dezynfekcyjnym - docelowo mają być przy wejściach do każdej sali rozpraw. Na tym nie koniec. Na sądowych korytarzach nie mogą spotykać się większe grupy osób. - W sądzie wydzielono specjalne korytarze dla osób, które idą na konkretną salę rozpraw - mówi sędzia Barbara Markowska, rzecznik Sądu Okręgowego w Lublinie.

W części sądów - przy stołach sędziowskich - zamontowano już specjalne osłony z pleksi, oddzielające skład orzekający od reszty sali. Tak ma być na wszystkich salach rozpraw. Nie wszyscy są z tego zadowoleni. Na profilu Krakowskich Sędziów na Facebooku można przeczytać m.in.: "Kolejny krok w walce z ostrym cieniem mgły. Minimalizm zwycięża - w ramach solidarności Covidowej chroniony będzie tylko przewodniczący składu (albo z drugiej strony świadek przed Przewodniczącym). Reszta bez zmian."

Przy wejściu do sądu musimy podać powód naszego przyjścia. "Powód wizyty należy przedstawić ochronie budynku. Ochrona wpuści osoby zainteresowane nie wcześniej niż 20 minut przed godziną posiedzenia/ rozprawy/wizyty" - informuje Sąd Okręgowy w Gdańsku.

Kolejna kwestia to dwuzmianowość

Od dziś w takiej formule pracuje już prokuratura. Pierwsza zmiana przychodzi na godz. 7 i pracuje do 13.30, a druga na 14 i dyżuruje do godz. 20.30. - Podzieliliśmy się na dwie grupy i ustaliliśmy, że jedna grupa będzie w jednym tygodniu pracować rano, a druga po południu. W następnym tygodniu będzie odwrotnie - mówi prokurator Katarzyna Szeska ze Stowarzyszenia "Lex Super Omnia" (pracująca w jednej z prokuratur rejonowych w Warszawie).

Pani prokurator ma duże wątpliwości, czy pomysł się sprawdzi, bo - jeśli brać pod uwagę kwestie bezpieczeństwa - to prokuratorzy i tak mają pokoje jednoosobowe i w nich prowadzą czynności. Nie ma zagrożenia, że w jednym pomieszczeniu spotkałaby się większa grupa osób. Dwuzmianowość zaburzy natomiast życie codzienne tej grupy zawodowej - prokuratorzy mają małe dzieci, starszych rodziców, którymi się opiekują, czasami są samotnymi rodzicami. Teraz muszą przeorganizować swój czas. - Pracę dwuzmianową wprowadzono odgórnie, niemal z dnia na dzień, nikt z nami wcześniej o tym nie rozmawiał - mówią prokuratorzy. Muszą się jednak dostosować, bo takie są wytyczne.

Prokurator Katarzyna Szeska mówi o tym w rozmowie z TOK FM:

W sądach decyzji o dwuzmianowości jeszcze nie ma, ale wiele wskazuje na to, że to tylko kwestia czasu. Prezesi już rozważają taką możliwość. Tyle, że sąd to "system naczyń połączonych" - by mógł działać wieczorem, muszą być o tym poinformowani biegli i ławnicy. Trzeba do tego też dostosować konwoje, które dowożą oskarżonych z aresztu na rozprawę.

- W mojej ocenie, praca zmianowa w pierwszej kolejności miałaby na celu zapewnienie takiego funkcjonowania sądów, aby zapewniało to bezpieczeństwo pracownikom, ale też uczestnikom tych postępowań. Są to osoby, które będą wchodziły z zewnątrz, będą miały potencjalnie kontakt z nieustaloną i nieokreśloną liczbą osób. Musi być dokładnie przemyślane, w których salach prowadzić te rozprawy, jak wydzielić ciągi komunikacyjne, by zachować dystans między poszczególnymi osobami - mówi sędzia Barbara Markowska, rzecznik Sądu Okręgowego w Lublinie.

Sędzia Dorota Zabłudowska z Gdańska dwuzmianowości w sądach nie mówi "nie", ale - jak tłumaczy - trzeba wziąć pod uwagę m.in. racje pełnomocników. Nie może być tak, że adwokat będzie miał rozprawy i rano, i wieczorem. - Rano pójdzie do sądu, później następną rozprawę będzie miał na drugą zmianę, a na zakończenie będzie się jeszcze musiał spotkać z klientami. Czyli kilkanaście godzin pracy. Dlatego trzeba wziąć pod uwagę nie tylko komfort pracy sądu, ale też sytuację pełnomocników - mówi sędzia Zabłudowska.

Sędzia zwraca uwagę na coś jeszcze - nie wiadomo, jaki do końca miałby być cel dwuzmianowości. W jej ocenie, na pewno nie spowoduje to zmniejszenia zaległości, które narosły w związku z pandemią. Jeśli chodzi o kwestie bezpieczeństwa, tu sędzia też ma wątpliwości. - Sesje sądowe są zaplanowane na wiele miesięcy naprzód i teraz musielibyśmy na nowo je planować, wszystkich zawiadamiać, angażować pocztę, zmuszać ludzi do chodzenia na pocztę, więc w moim przekonaniu to chyba jednak nie ma sensu - mówi sędzia z Gdańska.

Nie ma też wątpliwości, że na razie strony nie wiedzą, że zaczyna się  "odmrażanie" sądownictwa. A ci, którzy wiedzą, mogą się nie stawiać z obawy przed pandemią - co zresztą już się dzieje. 

Kolejna kwestia to podpisana już i opublikowana Tarcza 3.0, która odnosi się m.in. do sądownictwa. Jest w niej mowa m.in. o "odmrożeniu" terminów procesowych (do tej pory były zawieszone). Chodzi o bieg terminów choćby na złożenie apelacji. Stowarzyszenie Sędziów "Iustitia" zwraca uwagę, że mimo że Tarcza jeszcze w tym tygodniu wchodzi w życie - wciąż nie ma wytycznych z Ministerstwa Sprawiedliwości.

Tarcza 3.0 zawiera również konkretne zapisy dotyczące rozpraw w procesach cywilnych i rodzinnych. Tu rozprawy mają się odbywać w formie wideo (chyba, że przeprowadzenie tradycyjnej rozprawy czy posiedzenia nie będzie stanowić dla nikogo zagrożenia). W sprawach karnych - na razie nie ma o tym mowy.

DOSTĘP PREMIUM