Nie żyje ksiądz Andrzej Dymer

Nie żyje ksiądz Andrzej Dymer, odwołany w ubiegłym tygodniu z funkcji dyrektora szczecińskiego Instytutu Medycznego w Szczecinie. Przez ponad 25 lat nie udało się zakończyć jego procesu w sprawie wykorzystywania seksualnego chłopców.

O śmierci księdza Andrzeja Dymera napisał jako pierwszy portal Wiez.pl. Podały ją też inne media. - Możemy tylko potwierdzić, że ksiądz Dymer odszedł dziś rano - powiedział Onetowi przedstawiciel kurii szczecińsko-kamieńskiej. Duchowny od dawna zmagał się z chorobą.

W zeszłym tygodniu - decyzją metropolity szczecińsko-kamieńskiego - ksiądz Dymer został odwołany z funkcji szefa Instytutu Medycznego Jana Pawła II w Szczecinie. Duchowny od wielu lat oskarżany jest o molestowanie chłopców w latach 90., o czym władze archidiecezji miały informacje od 1995 roku.

W kwietniu 2008 roku kościelny trybunał uznał winę ks. Dymera. Treść wyroku przez wiele lat pozostawała poufna, nie znali jej nawet pokrzywdzeni, ujawnił ją dopiero w listopadzie 2020 roku kwartalnik "Więź". 

Jak ustalili dziennikarze, oskarżony złożył apelację od wyroku pierwszej instancji, a ostatecznego werdyktu wciąż nie ma. Z polecenia Watykanu od 2008 roku za przebieg procesu drugiej instancji w sprawie ks. Dymera odpowiada archidiecezja Gdańska. Jednak "Więź" ujawniła, że ówczesny metropolita gdański abp Sławoj Leszek Głódź, pomimo polecenia Watykanu, przez ponad 9 lat nie wydał dekretu nakazującego wszczęcie procesu sądowego w drugiej instancji. Zrobił to dopiero 31 grudnia 2017 r.

Materiał telewizyjny i oświadczenie abpa Polaka

W poniedziałek w TVN24 ukazał się materiał "Najdłuższy proces Kościoła" i o księdzu Dymerze znów zaczęło być głośno. Dziennikarze przypomnieli, że ksiądz Dymer wykorzystywał seksualnie osoby nieletnie, a szczecińscy biskupi wiedzieli o tym od lat. Śledztwo wszczęto jednak dopiero po publikacji dziennikarzy "Gazety Wyborczej" w 2008 r. Przez tych wiele lat duchownego nie spotkała ani kara, ani ostracyzm w Kościele instytucjonalnym. Przez długi okres nie odsunięto go też od pracy z dziećmi.

Po emisji reportażu oświadczenie wydał delegat Konferencji Episkopatu Polski ds. ochrony dzieci i młodzieży abp Wojciech Polak. "Uważam, że niesłychana przewlekłość kościelnych procedur w sprawie ks. Andrzeja Dymera oraz brak odpowiedniego traktowania osób skrzywdzonych na wielu etapach tego postępowania nie mają żadnego usprawiedliwienia" - podkreślił prymas Polski.

Delegat KEP ds. ochrony dzieci i młodzieży potwierdził jednocześnie, że w czerwcu ubiegłego roku spotkał się z dwoma osobami pokrzywdzonymi, którym towarzyszył dominikanin o. Marcin Mogielski i dwóch prawników.

"Wcześniej wiedziałem o sprawie niewiele, opierając się jedynie na przekazach medialnych. Ponieważ osobom pokrzywdzonym towarzyszyli doświadczeni prawnicy znający sprawę, uznałem, że osoby skrzywdzone będą miały wystarczającą pomoc, aby dokonać zgłoszenia do Stolicy Apostolskiej, zgodnie z obowiązującym w Kościele prawem" - napisał abp Polak.

DOSTĘP PREMIUM