Dlaczego nie udało się skazać księdza Dymera? "Kryli go biskupi, ale swojej pracy nie wykonała prokuratura"

O tym, że ksiądz Andrzej Dymer molestuje nieletnich, wiedzieli biskupi, prokuratorzy i sędziowie. Jednak przez 25 lat nie udało się skazać duchownego. Daniel Flis z OKO.Press zauważył w TOK FM, że zawiodły zarówno instytucje kościelne, jak i państwowe, a prokuratura nawet nie uzyskała z kurii akt kościelnego procesu. - Każdy, kto liczy, że Kościół sam się oczyści, jest absolutnie naiwny - oceniał teolog i publicysta Jarosław Makowski.
Zobacz wideo

Nad ranem we wtorek zmarł ksiądz Andrzej Dymer. Przez ponad 25 lat nie udało się zakończyć jego procesu w sprawie wykorzystywania seksualnego chłopców. Ostatecznego wyroku nie usłyszał ani w postępowaniu kościelnym, ani w procesie przed świeckim sądem. Przez długi czas nie odsunięto go nawet od pracy z dziećmi, a z funkcji dyrektora Instytutu Medycznego w Szczecinie został odwołany dopiero 12 lutego tego roku. 

- Powiedzmy sobie wprost, że Kościół nigdy i nigdzie nie rozliczył się sam z ukrywania pedofilii. Zawsze, jeżeli się rozlicza, to dlatego, że domaga się tego opinia publiczna, raporty przedstawiały niezależne komisje powoływane przez państwo - zauważał w TOK FM Jarosław Makowski, filozof, teolog i publicysta. - Każdy, kto liczy, że Kościół sam się oczyści, jest absolutnie naiwny - podkreślił. 

Dziennikarz OKO.Press Daniel Flis zaznaczał, że w tej sprawie zawiodło również państwo, a prokuratura wszczęła śledztwo dopiero po publikacji "Gazety Wyborczej" w 2008 roku. - Było to śledztwo dosyć szeroko zakrojone. Badano wątki co najmniej pięciu, sześciu ofiar, jedna z nich zgłosiła się do prokuratury dopiero po tej publikacji - podkreślił. - Tak rozbudowane śledztwo, które rozpoczęto w marcu, zakończyło się przedostatniego dnia grudnia - przypominał. 

- Jak ujawniliśmy w OKO.Press (ksiądz Dymer - przyp. red.) kłamał. Kłamał co do procesu kanonicznego, kościelnego, twierdził, że został umorzony, podczas gdy został w nim skazany. Prokuratura poprosiła wtedy kurię o udostępnienie akt tego procesu, ale kiedy jej odmówiono czy też nie dostała odpowiedzi, nie zrobiła nic, żeby te akta wydobyć - mówił Flis. 

Dziennikarz przypominał, że dopiero w 2015 roku sąd drugiej instancji stwierdził, że wyrok pierwszej instancji zignorował kluczowe dowody przeciwko duchownemu, podobnie jak zignorowała je prokuratura. - Sąd nakazał wtedy wszcząć proces ponownie, ale było już za późno. Minęło 20 lat od przestępstwa. Przedawniło się dlatego, że księdza kryli biskupi, ale też dlatego, że swojej pracy nie wykonała właściwie prokuratura - zauważył. 

- Jestem przekonany, że dzisiaj tym, którzy wypowiadają z jednej strony lojalność, a z drugiej strony odmawiają wiarygodności Kościołowi, są sami wierni. Zwracając Kościołowi bilet i występując z Kościoła - stwierdził Jarosław Makowski. - Jeżeli nie doczekamy sprawiedliwości (...), jeżeli sądy nie skażą winnych, zarówno te kościelne jak i państwowe, to sprawiedliwością wymierzoną hierarchom będzie właśnie masowe odchodzenie ludzi z Kościoła - dodawał. 

Z kolei Daniel Flis zauważał, że w ostatnim czasie media ujawniły przypadki kilkunastu polskich biskupów, którzy chronili księży pedofilów. - Zwykle scenariusz wygląda tak, że biskup chowa głowę w piasek, przestaje pokazywać się publicznie. Rzecznik nie odbiera telefonu - wymieniał dziennikarz. - Ewentualnie kontratakują. Prymas pełni tutaj szczególną rolę, kiedy afera jest już bardzo duża, jak w tym przypadku, jak w przypadku filmu braci Sekielskich, wtedy występuje, by wyrazić ubolewanie - zauważał na koniec. 

Ksiądz Dymer nie żyje. Prymas Polski wydał oświadczenie

W poniedziałek na antenie TVN24 ukazał się reportaż "Najdłuższy proces Kościoła" i o księdzu Dymerze znów zrobiło się głośno. Dziennikarze przypomnieli, że Dymer wykorzystywał seksualnie osoby nieletnie, a szczecińscy biskupi wiedzieli o tym od lat. Władze archidiecezji o przestępstwach duchownego miały informacje od 1995 roku.

Po emisji reportażu oświadczenie wydał delegat Konferencji Episkopatu Polski ds. ochrony dzieci i młodzieży abp Wojciech Polak. "Uważam, że niesłychana przewlekłość kościelnych procedur w sprawie ks. Andrzeja Dymera oraz brak odpowiedniego traktowania osób skrzywdzonych na wielu etapach tego postępowania nie mają żadnego usprawiedliwienia" - podkreślił prymas Polski.

"Wcześniej wiedziałem o sprawie niewiele, opierając się jedynie na przekazach medialnych. Ponieważ osobom pokrzywdzonym towarzyszyli doświadczeni prawnicy znający sprawę, uznałem, że osoby skrzywdzone będą miały wystarczającą pomoc, aby dokonać zgłoszenia do Stolicy Apostolskiej, zgodnie z obowiązującym w Kościele prawem" - napisał. 

O śmierci księdza Andrzeja Dymera napisał jako pierwszy portal Wiez.pl. Podały ją też inne media. - Możemy tylko potwierdzić, że ksiądz Dymer odszedł dziś rano - powiedział Onetowi przedstawiciel kurii szczecińsko-kamieńskiej. Duchowny od dawna zmagał się z chorobą. 

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM