Aborcja a demografia - jak to działa? "Pacjentka lat 40. Chciałaby jeszcze zajść w ciążę, ale się boi. I już tego nie zrobi"

- W większości krajów kobieta ma prawo odmówić macierzyństwa. W Polsce miała prawo oświadczyć: nie jestem gotowa do takiego macierzyństwa, gdy były wady. To prawo jej zabrano - mówił dr Sławomir Wołczyński, ginekolog Szpitala Uniwersyteckiego w Białymstoku w podcaście TOK FM. W jego opinii "ta ustawa (po orzeczeniu TK - red.) nie jest za życiem, tylko wręcz przeciwnie".
Zobacz wideo

Wiele reakcji oburzenia wzbudziła opisywana niedawno w mediach społecznościowych historia kobiety, która poszła do ginekologa po zażyciu środków poronnych. Lekarka zaczęła ją straszyć, że może ją zgłosić do organów ścigania. - Prawo mówi jednoznacznie, że za aborcję nie każe się kobiety. Jest przygotowywane prawo, które będzie karało, jednak na dzień dzisiejszy sprawa jest jasna, nie ma podstaw do karania - wyjaśnia dr Sławomir Wołczyński, kierownik kliniki rozrodczości i endokrynologii ginekologicznej Szpitala Uniwersyteckiego w Białymstoku w rozmowie z Anną Piekutowską w "Biuletynie Rewolucyjnym".

- Ja bym po prostu ją zbadał i ocenił stan. Nie wiem, czy zażyła, czy nie zażyła. Ja bym nie dociekał dalej - odpowiedział na pytanie, co sam by zrobił, gdyby to do niego trafiła pacjentka z taką historią. 

Ginekolog mówił też o tym, z jaką atmosferą często do czynienia mieli lekarze przeprowadzający aborcję. Np. gdy jechali gdzieś na wykład, śledziły ich furgonetki aktywistów anty-choice, z billboardami z drastycznymi hasłami i zdjęciami. - Ci lekarze byli pojedynczy, a w pojedynkę zawsze się działa gorzej - tłumaczył też. 

Według dra Wołczyńskiego w Polsce potrzeba zrozumienia, że "zabieg przerwania ciąży to jest odpowiedzialny wybór kobiety". - W większości krajów kobieta ma prawo odmówić macierzyństwa. W Polsce miała prawo oświadczyć: nie jestem gotowa do takiego macierzyństwa, gdy były wady. To prawo jej zabrano - mówił ginekolog i uznał, że "ta ustawa (po orzeczeniu TK - red.) nie jest za życiem, tylko wręcz przeciwnie".

W jego opinii powinniśmy zadbać o demografię, a tego nie robimy, ograniczając prawo do aborcji. - Przychodzi pacjentka w wieku 40 lat i mówi, że ona jeszcze by chciała spróbować zajść w ciążę, ale ona się boi i już takiej decyzji nie podejmie. I jest to słuszne - argumentował.

Dalej stwierdzał, że maluje się piękne obrazki matki z dzieckiem na kolorowej łące. - Ale jak będzie bezczaszkowiec, to ona nie pójdzie z tym dzieckiem. Zrobimy pokój płaczu, sterroryzujemy - mówił dr Wołczyński. 

- Czy teraz są gdzieś nagłaśnianie dramaty kobiet, które się dzieją? - pytał. I dodał: "To, że były i będą przerywane ciąże, to pewne. Rozwinęła się farmakologia, problem przerwania wczesnej ciąży się złagodził". Jak wyjaśniał, to działo się od dawna, ale "było ukryte, nikt o tym nie rozmawiał, pacjentka się zjawiała z poronieniem".

- Bogate pacjentki poradzą sobie też z dużą ciążą z wadami, ale część biednych kobiet to będzie przerastało, przekraczało możliwości, bo trzeba pojechać np. do Holandii. Nie ma w Polsce walki o prawdziwe, szczęśliwe macierzyństwo, ani zapewnienie bezpieczeństwa prokreacyjnego kobiecie - krytykował.

Lekarz podkreślał, że w Polsce potrzebna jest zmiana mentalności.

DOSTĘP PREMIUM