Samorządy, które przyjęły Kartę Praw Rodzin, domagają się po 20 tys. zł od aktywistów Atlasu Nienawiści

Atlas Nienawiści to internetowa mapa, na której aktywiści LGBT zaznaczają samorządy, które przyjmują uchwały anty-LGBT albo Samorządowe Karty Praw Rodzin. - W pozwach próbuje się udowadniać, że Samorządowe Karty nie naruszają niczyich praw. Nie zgadzamy się z tym, w mojej ocenie one również są dyskryminujące - mówi prawniczka Karolina Gierdal z Kampanii Przeciw Homofobii.
Zobacz wideo

Atlas Nienawiści to strona stworzona przez grupę aktywistów. "Skrzyknęli się" w Internecie po tym, jak samorządy - od marca 2019 roku - zaczęły przyjmować uchwały anty-LGBT, a potem również Samorządowe Karty Praw Rodzin. Wszystkie takie gminy, powiaty i województwa są zaznaczone odpowiednim kolorem na mapie Polski. Najwięcej - na południowym wschodzie kraju (Podkarpacie, Lubelszczyzna, Małopolska).

 

Po nagłośnieniu tematu w mediach m.in. właśnie przez Atlas Nienawiści i aktywistę Bartosza Staszewskiego, o dyskryminujących, wykluczających uchwałach dowiedział się cały świat. Pisały o tym największe zagraniczne media. Część miast partnerskich z innych krajów zerwała współpracę z polskimi samorządami, które opowiedziały się anty-LGBT. Wstrzymywane jest przyznawanie takim samorządom określonych środków, m.in. Funduszy Norweskich.

- Zaczęliśmy monitorować dyskryminujące uchwały, ponieważ zauważyliśmy, że to zjawisko ma szerszą skalę niż ta opisywana w prasie. Uważam, że są one przejawem kryzysu demokracji lokalnej: władze samorządowe powinny budować wspólnotę opartą na szacunku i solidarności, a nie wzmacniać uprzedzenia wobec ludzi LGBT+ i przyczyniać się do eskalacji przemocy motywowanej homofobią - wyjaśnia Paulina Pająk, jedna z osób, które stworzyły Atlas Nienawiści.

Część samorządów nie przyjęła uchwał anty-LGBT, ale przyjęła - promowane przez "Ordo Iuris" - Samorządowe Karty Praw Rodzin. To dokumenty, w których jako tako nie ma mowy o społeczności LGBT. Są w nich natomiast zapisy dotyczące tego, że samorząd nie powinien wspierać żadnych działań podważających tożsamość małżeństwa jako związku kobiety i mężczyzny. Zdaniem mecenas Karoliny Gierdal, prawniczki z Kampanii Przeciw Homofobii, Samorządowe Karty również są dyskryminujące. - Tylko trzeba się w nie dokładnie wczytać i te zapisy przeanalizować - mówi adwokatka.

Jest już siedem pozwów przeciwko aktywistom Atlasu Nienawiści

Wszystkie pozwy złożone przez samorządy są podobne w swej treści. Dotyczą rzekomego naruszenia dóbr osobistych samorządów. - Ten zarzut jest absurdalny. Gromadzenie i opracowywanie w przejrzystej formie publicznych dokumentów oraz interpretowanie ich z punktu dyskryminowanej i prześladowanej społeczności LGBT mieści się w ramach publicznej debaty. Stworzyliśmy Atlas ponieważ chcieliśmy uzyskać możliwie pełny, przejrzysty obraz tego zjawiska oraz zaalarmować opinię publiczną o tej oddolnej putinizacji Polski - mówi Kuba Gawron z Atlasu Nienawiści.

- Ewidentnie te samorządy, które złożyły pozwy, liczą na to, że sądy podzielą ich zdanie, że Samorządowe Karty Praw Rodzin niczyich praw nie naruszają i są wspaniałymi uchwałami. Ja absolutnie nie podzielam takiego stanowiska, w mojej ocenie Samorządowe Karty są dyskryminujące - mówi mec. Karolina Gierdal.

Kto zdecydował się na pozwy?

Chodzi m.in. powiat przasnyski, powiat tatrzański, powiat opoczyński i gminę Gromadka. Atlas Nienawiści miał rzekomo naruszyć ich dobre imię. Samorządy domagają się m.in. po 20 tysięcy złotych zadośćuczynienia na lokalne organizacje, ale też wynajęcia sali w Polskiej Agencji Prasowej i odczytania tam przeprosin. Na tym nie koniec - w pozwie jest również żądanie zorganizowania spotkania przed Parlamentem Europejskim w Brukseli i również tam - odczytanie przeprosin. To ogromne koszty, których cel jest jeden: "puszczenie z torbami" aktywistów, którzy działają społecznie, wolontariacko.

- Celem tych pozwów jest zastraszenie i zniechęcenie nas oraz innych aktywistów. To pozwy typu SLAPP, czyli strategiczne pozwy przeciwko uczestnictwu w życiu publicznym. Ale to się nie uda. Dzięki prawniczkom i prawnikom broniącym nas pro bono robimy swoje. Realizujemy kolejne pomysły i plany. Czas działa na naszą korzyść - mówi Kuba Gawron.

Ci, którzy podjęli uchwały anty-LGBT, czy przyjęli Samorządowe Karty Praw Rodziny dowodzą, że nikt nikogo nie wyklucza ani nie dyskryminuje, a takie zarzuty to kłamstwo.

- Brak zakazu wjazdu osób LGBTQ do gminy nie oznacza braku dyskryminacji. Uchwały istnieją i zawierają jednoznaczne wytyczne dla radnych oraz pracowników samorządowych. Mają blokować i utrudniać wszelkie formy współpracy samorządu z organizacjami pozarządowymi, które definiują małżeństwo i rodzinę w szerszym zakresie niż tradycyjny - szkolne warsztaty antydyskryminacyjne, udostępnianie mienia publicznego na wydarzenia, finansowanie ich z grantów. Prędzej czy później jakaś organizacja przetestuje którąś z tych stref, próbując nawiązać współpracę z którymś samorządem anty-LGBT. I wtedy przekonamy się, jak to jest w praktyce z tym rzekomym brakiem dyskryminacji - dodaje Kuba Gawron z Atlasu Nienawiści.

Pierwsze rozprawy przeciwko Atlasowi odbędą już 20 lipca w Ostrołęce i 29 lipca w Nowym Sączu.

Tymczasem Sąd Okręgowy w Radomiu odmówił właśnie zastosowania zabezpieczenia w sprawie o ochronę dóbr osobistych przeciwko osobom tworzącym Atlas Nienawiści. Sąd nie przychylił się do wniosku powiatu przysuskiego i uznał, że roszczenie lub interes prawny powoda nie zostały uprawdopodobnione. Teraz powód może złożyć wniosek o sporządzenie uzasadnienia postanowienia i następnie złożyć zażalenie na postanowienie.

DOSTĘP PREMIUM