Elżbieta Witek tłumaczy, dlaczego nie stawiła się w NIK-u. "To próba zastraszenia marszałka Sejmu"

- Żadnego zaproszenia do Najwyższej Izby Kontroli nie otrzymałam. Odbieram to jako próbę zastraszenia marszałka Sejmu, ponieważ podejmuję decyzje, które nie podobają się prezesowi NIK Marianowi Banasiowi - powiedziała marszałek Sejmu. Elżbietę Witek NIK chciał zapytać o rządowy program "Polskie szwalnie".
Zobacz wideo

Marszałek Sejmu podczas konferencji została zapytana o to, czemu nie stawiła się w środę w Najwyższej Izbie Kontroli, gdzie została wezwana w związku z prowadzoną przez delegaturę w Szczecinie kontrolą, dotyczącą programu "Polskie Szwalnie".

- Żadnego zaproszenia do Najwyższej Izby Kontroli nie otrzymałam - oświadczyła Witek.

Odniosła się także do informacji, że o wezwaniu została poinformowana przez ePUAP. - Przyszła przez ePUAP informacja, ale bez załącznika, pusta informacja i mimo prośby naszego pracownika, że otrzymaliśmy pustą informacje, po raz kolejny przyszło dokładnie to samo - pusta informacja - dodała.

- Najwyższa Izba Kontroli, która powinna być instytucją, która się posługuje najwyższymi standardami, taką przestała być, ponieważ zgodnie z art. 42 ustęp 4 Ustawy o Najwyższej Izbie Kontroli - jeżeli się kogo zaprasza do NIK-u, żeby go przesłuchać w charakterze świadka, to są tam dane osobowe, kogo się wzywa, ale musi być podstawa prawna, musi być cel, w jakim charakterze ktoś jest wzywany, miejsce, data. Tego wszystkiego nie ma w moim przypadku - powiedziała Witek. - Nie wiem, czy chodzi o zdeprecjonowanie mnie, marszałka Sejmu - dodała.

Zastrzegła też, że adres korespondencyjny marszałka Sejmu jest znany szefowi NIK. - Marian Banaś zna dokładnie adres, prowadzi ze mną dosyć bogatą korespondencję i zawsze jest to korespondencja na piśmie - podkreśliła.

NIK wzywa Witek. "Próba zastraszenia"

W jej ocenie cała sprawa jest wykreowaną aferą. Dodała, że odbiera ją jako próbę zastraszenia marszałka Sejmu, ponieważ podejmuje decyzje, które nie podobają się prezesowi NIK.

- Odczytuje pewną zbieżność zdarzeń - mówiła. - Sejm sprawuje kontrolę nad Najwyższą Izbą Kontroli i tak się złożyło, że kilkukrotnie przyjęłam takie samo stanowisko jak Komisja Kontroli Państwowej w sprawie rekomendacji personalnych składanych przez pana Mariana Banasia - dodała Witek.

- Pan Marian Banaś próbował nawet pisemnie przywołać mnie do porządku, starając się przekonać mnie o tym, że mogłam podjąć inną decyzję, niż tę, którą podjęła Komisja Kontroli Państwowej - powiedziała Witek. Dodała, że w odpowiedzi do szefa NIK przywołała go do porządku, przypominając, jakie są uprawnienia marszałek ws. kontroli nad Izbą.

Witek odniosła się też do sprawy, którą bada NIK. Jak powiedziała, jako poseł interweniowała w sprawie sytuacji w małym zakładzie krawieckim, gdzie pracowały głównie krawcowe, a które były ich jedynym miejscem zatrudnienia. - Był całkowity lockdown, ta firma chyliła się ku upadkowi, przekształciła się w szycie maseczek - opowiadała. Jak mówiła, w tej sprawie zwróciła się z pytaniem do premiera, czy taka firma może otrzymać wsparcie państwa, podobnie jak inne zakłady pracy. Dodała, że ostatecznie firma przegrała walkę z pandemią, a zakład został sprzedany.

- Jeżeli pan Marian Banaś uważa, że interwencja w obronie miejsc pracy krawcowych w małej miejscowości jest aferą, to chyba zupełnie inaczej rozumiemy pojęcie, czym jest afera - oceniła marszałek.

Kontrola NIK ws. programu "Polskie Szwalnie"

Jeszcze we wrześniu NIK potwierdziła, że w najbliższych dniach rozpocznie się w Agencji Rozwoju Przemysłu kontrola doraźna dotycząca programu "Polskie Szwalnie".

Projekt "Polskie Szwalnie" powstał w marcu 2020 r, w pierwszych dniach po ogłoszeniu stanu zagrożenia epidemicznego w Polsce. "Maseczki ochronne były wówczas towarem niezbędnym i jednocześnie deficytowym. ARP S.A. jako spółka skarbu państwa działając w ramach powierzonych obowiązków, zgodnie z wprowadzanymi wówczas regulacjami, podjęła się przeprowadzenia projektu, którego celem było wyprodukowanie do końca czerwca 2020 r. 100 mln szt. masek ochronnych różnego rodzaju i przeznaczenia" - informowała Agencja w komunikacie.

NIK jest naczelnym organem kontroli państwowej. Kontroluje działalność organów administracji rządowej, Narodowego Banku Polskiego, państwowych osób prawnych i innych państwowych jednostek organizacyjnych. Może też kontrolować działalność organów samorządu terytorialnego, samorządowych osób prawnych i innych samorządowych jednostek organizacyjnych, jak również działalność innych jednostek organizacyjnych i podmiotów gospodarczych (przedsiębiorców) w zakresie, w jakim wykorzystują one majątek lub środki państwowe lub komunalne oraz wywiązują się z zobowiązań finansowych na rzecz państwa.

DOSTĘP PREMIUM