Rządowa pomoc dla kredytobiorców. Zamienniki WIBOR - czym jest wskaźnik WIRD?

W ramach pomocy kredytobiorcom, którzy w dobie rosnących stóp procentowych mają coraz większe problemy ze spłatą swoich zobowiązań, rząd planuje zastąpienie WIBORu wskaźnikiem WIRD. Jak działa ten wskaźnik i czy wpłynie na niższe oprocentowanie kredytów?

WIRD zamiast WIBOR. Czy kredytobiorcy odczują różnicę?

Rządowy projekt ustawy mającej za zadanie wesprzeć kredytobiorców trafił do Sejmu. Jednym z jego założeń jest zastąpienie do 2023 roku stosowanego obecnie przez banki WIBORu nowym wskaźnikiem. 

GPW Benchmark (spółka-córka GPW zajmująca się opracowywaniem wskaźników i indeksów) zaproponowała trzy nowe wskaźniki – czyli WRR (Warsaw Repo Rate), WIRF (Warszawski Indeks Rynku Finansowego) oraz WIRD (Warszawski Indeks Rynku Depozytowego). Z punktu widzenia kredytobiorców najważniejszy jest ten ostatni wskaźnik, bo to on miałby być wskaźnikiem, na podstawie którego liczone jest oprocentowanie kredytów. 

Dla kredytobiorców ważnym aspektem jest to, że nowy wskaźnik WIRD był ostatnio niższy niż inne dwa wskaźniki, które używane są do tej pory (WIBOR 3M i WIBOR 6M). W przypadku WIBOR-u dla depozytów overnight (rodzaj krótkoterminowych depozytów zakładanych na jeden dzień) wynosi obecnie 5,05 proc., zaś stawka WIRD jest na poziomie 4,68 proc. W przypadku stawek dłuższych, na przykład na okres 6 miesięcy, różnice są większe. WIBOR 6M wynosi 6,66 proc., zaś WIRD O/N (overnight) to 4,68 proc., a więc różnica sięga 2 pkt. proc.

Na pytanie, czy skoro wskaźnik WIRD, typowany na następcę WIBOR, wynosi ok. 4,7 proc., a WIBOR 6,45 proc., to o tyle obniżyłyby się raty kredytów, wiceminister finansów Piotr Patkowski w rozmowie z "Dziennikiem Gazetą Prawną odpowiedział, że "tak, co do zasady, bo to wynika z różnicy między wskaźnikami".

Oczywiście do tego dojdzie wspomniany spread, ale liczony - jak mówiłem - na podstawie dłuższego okresu, na przykład pięciu lat - powiedział 

Nowy wskaźnik zamiast WIBOR a istniejące już umowy

Wiceminister finansów w rozmowie z "DGP" dodał, że z punktu widzenia prawa mamy do czynienia z dwoma wskaźnikami. 

Pierwszy to zamiennik do umów już obowiązujących, niezależnie od tego kiedy zostały zawarte. Ustawa reguluje właśnie procedurę wyznaczania zamiennika. Drugi to tzw. wskaźnik alternatywny, którego nie wyznacza w procedurze minister finansów, tylko robi to GPW Benchmark. To on ma objąć umowy, które dopiero będą zawarte. Tak więc musi być wydany i zamiennik, i wskaźnik alternatywny. To nie znaczy, że będą dwa wskaźniki. Faktycznie będzie jeden, ale wyznaczany w różnych procedurach 

W drodze konsultacji ma zapaść decyzja dotycząca wyboru jednego wskaźnika. Gdyby tak się nie stało, w ustawie została zapisana procedura awaryjna. Jak podaje Patkowski, zakłada ona iż w sytuacji braku porozumienia, obowiązywać będzie stawka referencyjna Polonia. 

To jednak plan B. Mam nadzieję, że osiągniemy kompromis. Bez względu na to, jaki to będzie wskaźnik, oszczędności dla kredytobiorców wyniosą nawet o około miliard złotych - dodał wiceminister finansów

Czym jest stawka referencyjna Polonia? 

Wskazana jako plan B stawka referencyjna Polonia to średnia ważona operacji przeprowadzanych na pieniężnym rynku międzybankowym o terminie overnight.

Jak czytamy w słowniku DGP, zadaniem stawki referencyjnej Polonia jest odzwierciedlenie wahań kosztu pieniądza, czyli ceny depozytów na rynku międzybankowym o terminie overnight.

W przeciwieństwie do stawki WIBOR, która ustalana jest o godz. 11, stawka referencyjna Polonia obrazuje stan rynku międzybankowego podczas całego dnia obrotu.

Stawka referencyjna Polonia jest to średnia ważona transakcji overnight zawartych w danym dniu do godz. 16. Uczestnicy rynku przesyłają zestawienia transakcji do NBP, który dokonuje obliczeń stawki Polonia i publikuje ją o godz. 17.

DOSTĘP PREMIUM