Najważniejsza dla kredytów stawka tak wysoka nie była prawie od dekady. "Jesteśmy dopiero na półmetku"

Drożeją kredyty i rośnie wysokość rat. Podstawowa dla wyliczania wysokości oprocentowania stawka międzybankowa WIBOR 3M - najczęściej stosowana w umowach pożyczek na mieszkania - przebiła granicę 3 proc. Tak wysoka nie była od 2013 roku. A to oznacza bardzo bolesne podwyżki rat.
Zobacz wideo

Już teraz w przypadku przeciętnej pożyczki na mieszkanie w wysokości 300-400 tysięcy złotych miesięczne obciążenie kredytobiorców jest wyższe średnio o 400-500 złotych. A ekonomiści są przekonani, że to nie koniec, bo niemal pewne są kolejne podwyżki stóp procentowych banku centralnego. Powołują się na prezesa NBP Adama Glapińskiego, który w ostatnich dniach dwukrotnie powtórzył, że "zacieśnianie polityki pieniężnej należy kontynuować".

"Rynek coraz bliżej wyceny stóp procentowych na poziomie 5 proc. (za ok. rok)" - napisał na swoim koncie w mediach społecznościowych ekonomista Rafał Mundry. Średnia rata wzrosłaby w takiej sytuacji o 800 złotych w porównaniu z jej wysokością w październiku.

Zdaniem Marty Petki-Zagajewskiej, szefowej zespołu analiz makro w PKO BP, jesteśmy dopiero na półmetku. W optymistycznym dla kredytobiorców scenariuszu stopy procentowe wzrosną do 3,5 proc. - Jednak to, co dzieje się obecnie w gospodarce, wskazuje, że prawdopodobnie będzie to ok. 4 proc., a do podwyżek dojdzie wcześniej niż później, czyli w pierwszej połowie roku. To kwestia najbliższych miesięcy - prognozowała w programie "EKG" w TOK FM.

Podobnego zdania był ekonomista Santander Banku, Piotr Bielski. - Gospodarka jest rozpędzona, więc takie działanie jest usprawiedliwione - mówił w TOK FM.

Wyjaśniał, że stawka WIBOR rządząca oprocentowaniem kredytów mieszkaniowych wyprzedza swoją wysokością wysokość stóp procentowych banku centralnego. Ta pierwsza przekroczyła 3 proc., ta druga wynosi 2,25 proc. Bielski zgadza się z Petką-Zagajewską, że obie osiągną w tym roku 4 proc. i więcej. Dla posiadacza statystycznego kredytu mieszkaniowego w złotych oznacza to kolejną podwyżkę wysokości raty do końca roku o kolejnych kilkaset złotych.

Dwóch winnych

Już wcześniej były członek Rady Polityki Pieniężnej Bogusław Grabowski ostrzegał w TOK FM, że władze państwowe nie doceniają powagi sytuacji w związku z rosnącymi ratami kredytów w złotych. Tylko w ubiegłym roku przy najniższych historycznie stopach procentowych kredyty mieszkaniowe zaciągnęło ponad 250 tys. Polaków. Niemal żaden z nich nie doświadczył w dorosłym życiu podwyżek wysokości rat kredytowych, bo stopy procentowe nie rosły od 20 lat - zauważył Grabowski.

I wskazywał winnego, a właściwie dwóch winnych. - Od lat ostrzegałem, że łagodna polityka monetarna i bardzo ekspansywna, skupiającą się na ogromnych transferach polityka fiskalna doprowadzi do inflacji, a to z kolei prosta droga do podwyżek stóp i rosnących rat kredytów - podkreślał ekonomista. I wyjaśniał, że o to właśnie chodzi w polityce antyinflacyjnej. - By ludzie mieli mniej pieniędzy do dowolnego wydawania, bo wtedy hamuje wzrost cen. Firmy badające nastroje konsumentów już teraz diagnozują spadek optymizmu i coraz gorsze oceny perspektyw gospodarstw domowych.

DOSTĘP PREMIUM