"Widać już, ilu ludzi teraz zostanie bez węgla". O nagłej zmianie reguł gry, którą wprowadziła PGG

Polska Grupa Górnicza praktycznie z dnia na dzień zmieniła zasady sprzedaży węgla. Deficytowy towar można kupować tylko przez internet. - Jak osoby starsze mają zakupić węgiel przez internet? Procedury są tak bardzo skomplikowane, że ludzie młodzi nie mogą się do tego dopchać; cały czas serwery są przeciążone - mówił w TOK FM Andrzej Nicz, który od lat dostarcza węgiel klientom indywidualnym. Alarmował, że skala problemu jest poważna. - Każda z kopalni miała 60-100 przewoźników. Każdy z tych przewoźników miał w kolejce od 50 klientów wzwyż. Więc widać, ilu ludzi teraz zostanie bez węgla - wyjaśnił.
Zobacz wideo

Przed kopalnią Jankowice w Rybniku należącą do Polskiej Grupy Górniczej we wtorek protestowało kilkudziesięciu przewoźników. Protest wspierali też emeryci, którzy właśnie dzięki przewoźnikom mieli od lat węgiel w domach. Teraz nie wiadomo, czy będą mieli, jak ogrzewać domy. Powodem jest zmiana zasad sprzedaży węgla, jaką wprowadziła PGG.

W proteście brał udział m.in. Andrzej Nicz, który od lat dostarcza węgiel klientom indywidualnym. - Sedno sporu jest takie, że od poniedziałku (29 sierpnia) nie kupi się węgla za gotówkę - na drobnicowych wagach kopalnianych. W tej chwili tę możliwość nam zabrano, nam przewoźnikom i naszym klientom. A miałem klientów w kolejce poukładanych, każdemu obiecałem, że przywiozę węgiel. W tej chwili nie ma takiej możliwości - mówił w TOK FM w rozmowie z Wojciechem Muzalem.

Jak argumentował, jego klientami są przede wszystkim osoby starsze. Podobnie jest w przypadku innych małych firm, które trudniły się od lat dowożeniem węgla z kopalń do domów.

Tłumaczył, że cały system był przede wszystkim prosty i przejrzysty. - Klient przychodził do mnie, dawał mi swoje pełnomocnictwo, które upoważniało mnie do odbioru - w imieniu klienta - węgla na kopalni. Taka osoba dostarczała zaświadczenie, że posiada piec na węgiel. I ja z tymi dokumentami jechałem na kopalnię, ustawiałem się w kolejce... Kiedyś kolejek nie było, więc podjeżdżałem, ładowałem i wyjeżdżałem z kopalni. W tej chwili czas oczekiwania na taki załadunek to jest ok. dwóch tygodni, trzeba cały czas pilnować kolejki - wyjaśnił.

Jak dodał, jego klienci płacili dopiero po dostawie: za węgiel (na podstawie faktury wystawionej w kopalni) oraz za usługę dowozu. - To był proste i przejrzyste. A w tej chwili sama sprzedaż węgla jest tak skomplikowana i zawiła, że nikt nie jest sobie w stanie z tym poradzić. A tym bardziej osoby starsze. Jak osoby starsze mają zakupić węgiel przez internet? Procedury są tak bardzo skomplikowane, że ludzie młodzi nie mogą się do tego, że tak powiem - dopchać; cały czas serwery są przeciążone - argumentował.

Przewoźnik podkreślił, że wstrzymanie sprzedaży za gotówkę to także duży kłopot dlatego, że "bardzo dużo ludzi starszych nie ma konta, żeby zrobić przelew za węgiel". - A na początku (wprowadzania ograniczeń, które wynikają z braków węgla) była jeszcze zasada, że trzeba kupić w całości pięć ton. Niech mi pan powie, kto ze starszych osób, emerytów i rencistów ma 6000 złotych, żeby tak zaraz wyłożyć gotówkę? - pytał retorycznie w rozmowie z Wojciechem Muzalem.

"Dużo przewoźników zostanie bez środków do życia, a naszych klientów bez węgla"

PGG wprowadziła zmianę z zaskoczenia. Jak mówił Andrzej Nicz, on i jego koledzy - oraz klienci - o wszystkim dowiedzieli się w miniony piątek (26 sierpnia). A zmiany zaczęły obowiązywać już od poniedziałku (29 sierpnia).

- Rozmawiałem osobiście z rzecznikiem PGG, który mówił, że to przerwa techniczna, że od 1 września sprzedaż (za gotówkę) zostanie wznowiona. Ale nikt nie wie, na jakich zasadach. Mamy takie informacje, że to będzie sprzedaż przez infolinię. Jeżeli ludzie siedzą w internecie i nie mogą przez trzy-cztery miesiące dopchać się i kupić węgiel, to jak będzie się można przez infolinię dodzwonić? - pytał przewoźnik.

Skala problemu jest naprawdę duża. - Każda z kopalni miała 60-100 przewoźników, każdy z tych przewoźników miał w kolejce od 50 klientów wzwyż. Więc widać, ilu ludzi teraz zostanie bez węgla. A ta tzw. sprzedaż drobnicowa to była dla naszych miejscowych klientów. Sprzedaż internetowa to była przede wszystkim dla ludzi z Polski, bo wiadomo, że nikt się nie ustawi w kolejce i nie będzie dwa tygodnie spać w samochodzie, żeby kupić węgiel - mówił gość TOK FM.

Nicz nie ma wątpliwości, że wprowadzane zmiany doprowadzą do tego, że "dużo przewoźników zostanie bez środków do życia". - A naszych klientów bez węgla. To jest bardzo duża skala na Śląsku - ocenił gość TOK FM.

DOSTĘP PREMIUM