Śląskie. Sprzedawcy węgla nie mają czym handlować. "Zawieszają działalność"
Polska Grupa Górnicza zdecydowała się prowadzić model samodzielnej dystrybucji, gdzie cały wyprodukowany węgiel opałowy sprzedawany jest przez sklep internetowy. Sprzedawcy zostają więc z pustymi placami. Alternatywą mógłby być węgiel z importu, tyle że jest on drogi. W porcie kosztuje ponad 2,5 tysięcy złotych za tonę.
Dlatego sprzedawcy muszą podejmować trudne decyzje. - Firma, która na przykład ma siedzibę na Śląsku, nie ma praktycznie szans konkurować z producentem - przekonuje Łukasz Horbacz, prezes Izby Gospodarczej Sprzedawców Polskiego Węgla. Jak dodaje, ceny węgla w sklepie PGG kształtują się od niecałych 1200 złotych za tonę groszku po 1460 złotych za tonę ekogroszku.
- Cały szereg składów zawiesza działalność lub nie podejmuje teraz żadnych decyzji biznesowych, czekając na rozwój sytuacji - informuje nasz rozmówca.
Sieć punktów PGG
Tymczasem - jak ogłosiła PGG - we wrześniu zacznie funkcjonować jej sieć autoryzowanych punktów sprzedaży węgla. Według nieoficjalnych informacji, na terenie całego kraju powstanie około 100 takich składów.
Polska Grupa Górnicza wypowiedziała - z końcem lipca - umowy swoim autoryzowanym sprzedawcom węgla. Jak tłumaczy rzecznik spółki Tomasz Głogowski, pomimo działań prawnych PGG nie miała wpływu na kształt cen u tych sprzedawców. - W nowej sieci będziemy całkowicie kontrolować ceny - wyjaśnia Głogowski.
Polska Grupa Górnicza podpisała już część umów, a punkty sprzedaży mają być rozmieszczone na terenie całego kraju. Jednak zdaniem prezesa Izby Gospodarczej Sprzedawców Polskiego Węgla majstrowanie przy sieci dystrybucji nie spowoduje, że przybędzie węgla na rynku. - W pewnym momencie w ofercie zostanie tylko drogi surowiec z importu, bo krajowego zabraknie. Niedobór do końca roku wyniesie od 4 do 6 milionów ton, a połowa z tego to węgiel potrzebny na ogrzanie domów - podsumowuje Horbacz.