"Patriotyczne ławeczki" jak z "Misia" Barei. "Mają nam zastąpić przyzwoite ceny w sklepach"

To symbol naszych czasów - tak o patriotycznych ławeczkach, które rząd ustawia w polskich miastach, mówił w TOK FM Łukasz Lipiński. Zdaniem zastępcy redaktora naczelnego "Polityki" "to patriotyzm, który ma nam zastąpić np. skuteczne działanie demokracji, praworządność oraz w miarę przyzwoite ceny w sklepach. - Po prostu przypomina się "Miś" Stanisława Barei - stwierdził w Poranku TOK FM.
Zobacz wideo

W niektórych polskich miastach pojawiły się ławki z konturem Polski w białym i czerwonym kolorze. Za akcją stoi Kancelaria Prezesa Rady Ministrów - dowiedziała się "Gazeta Wyborcza". Do ławeczek rząd dołączył regulamin – w przypadku złamania zawartych w nim zasad uprasza się o "bezwzględne" opuszczenie ławeczki. Siedzieć na niej mogą jednocześnie tylko trzy osoby (maks. do 225 kg). Nie można na niej m.in. pić alkoholu, palić tytoniu ani papierosów elektronicznych. Co równie ważne, można z niej korzystać tylko "w pozycji siedzącej, trzymając się poręczy stanowiących umocowanie ławki i opierając się o oparcie".-  A więc zakazane jest położenie się na niej z książką. Co te ławeczki mówią nam o polskiej rzeczywistości? - zapytała komentatorów w TOK FM Karolina Lewicka.

Zdaniem Łukasza Lipińskiego - zastępcy redaktora naczelnego "Polityki" - to "symbol naszych czasów". - To patriotyzm, który z jednej strony budowany jest swojsko, a z drugiej – sztucznie. Ma nam zastąpić np. skuteczne działanie demokracji, praworządność oraz w miarę przyzwoite ceny w sklepach. Po prostu przypomina się "Miś" Stanisława Barei – stwierdził w Poranku TOK FM.

Z kolei prof. Andrzej Rychard postawił tezę, że za ławeczkami stoją urzędnicy, którzy pomyśleli, że oprócz "wielkiego patriotyzmu potrzebny jest nam ten ludowy, oddolny". - Ktoś pewnie spojrzał na Stany Zjednoczone i zobaczył, że tam prawie przed każdym domem wiszą flagi państwowe, a przecież nikt Amerykanom nie każe ich zawieszać, sami się na to decydują. Więc ktoś w Polsce pomyślał, że my też takiego patriotyzmu potrzebujemy. No ale jak się biurokrata za coś takiego weźmie, to wyjdzie właśnie taka ławeczka. To jest właśnie próba sztucznego pobudzenia "spontanicznego" patriotyzmu. A to nigdy nie może się udać. Bo jeśli oddolny patriotyzm ma powstać, musi wyjść od ludzi, a nie od biurokratów – podkreślił dyrektor Instytutu Filozofii i Socjologii Polskiej Akademii Nauk.

Socjolog próbował sobie też wyobrazić, jak w praktyce ma – według urzędników – działać to budzenie się spontanicznego patriotyzmu w Polaku. - Jeśli przeciętny człowiek podejdzie do tej ławeczki, usiądzie na niej i odłoży piwo, żeby było w bezpiecznej odległości, to zacznie się zastanawiać: "A co oni właściwie tą ławeczką do mnie mówią?". Tylko że nie sądzę, by wnioski, do jakich dojdzie, były optymistyczne. Bo jeśli chce się budować patriotyzm, trzeba nie niszczyć instytucji, które pozwalają państwo lubić i cenić – stwierdził gość TOK FM.

"Gazeta Wyborcza" zapytała KPRM, ile kosztowały ławeczki i ile ich jest w całej Polsce. Nie dostała jednak odpowiedzi.

DOSTĘP PREMIUM