Kaczyński w Mielcu, Stalowej Woli, Nowym Sączu. Z podróży po Polsce można już pisać księgę cytatów

Prezes PIS wznowił podróże po Polsce. Zagląda do miast, w których - jak twierdzi Robert Biedroń - "malują mu trawę na zielono". Ale choć na sali są niemal wyłącznie zwolennicy PISu, wypowiedzi prezesa są szeroko komentowane. I to nie z powodu zapowiedzi i obietnic wyborczych, ale pomyłek językowych i przejęzyczeń. Oto kilka z nich.

"Opanowaliśmy mechanizm okradania Polski". Prezes Kaczyński naprawdę to powiedział w Stalowej Woli.

Chyba najbardziej znaną pomyłką językową prezesa Jarosława Kaczyńskiego jest wypowiedź: "Żadne krzyki i płacze nas nie przekonają, że białe jest białe, a czarne jest czarne".

Tym razem, podczas spotkania z wyborcami w Stalowej Woli Wirtualna Polska zanotowała wypowiedź, która wstrząsnęła Polską.

"Mamy możliwości, bo opanowaliśmy jeden straszliwy mechanizm, który Polskę niszczył przez poprzednich wiele lat. Mechanizm okradania Polski na gigantyczną skalę"- powiedział Jarosław Kaczyński.

"Karamata" na każdym SORze. Kaczyński w Nowym Sączu

Podczas spotkania w Nowym Sączu Jarosław Kaczyński opowiadał wyborcom o planach naprawy polskiej służby zdrowia. Jako przykład źle działającego systemu lecznictwa podał długie oczekiwanie pacjentów na SOR-ach. Poważnie chorzy spędzają w kolejce nawet po 17 godzin.

"I to nie na łóżku, tylko na krześle" - zauważył prezes. Stwierdził, że problem można w prosty sposób rozwiązać.

"Są lekarze, którzy proponują, żeby każdy miał w domu, ja mogę przekręcić, proszę się ze mnie nie śmiać, "karamatę" - powiedział prezes partii rządzącej. Po chwili się poprawił, miał na myśli karimatę, którą  pacjent mógłby przynosić ze sobą na SOR.

 

Kaczyński myli Brejzę z Mejzą. Kolejne przejęzyczenia prezesa

Jeszcze przed wakacyjną przerwą w podróży, prezesowi Kaczyńskiemu wytknięto kilka przejęzyczeń.

W Inowrocławiu, gdzie prezydentem jest Ryszard Brejza, ojciec senatora KO Krzysztofa Brejzy, prezes chciał powiedzieć, że partia rządząca nie jest żadną dyktaturą. 

"Czy gdyby w Polsce była dyktatura, a ja, jak twierdzą, jestem tym dyktatorem, czy tutaj pan Mejza by rządził? - zapytał wyborców, przekręcając nazwisko prezydenta Brejzy.

Przypomnijmy, że Łukasz Mejza to zdymisjonowany wiceminister sportu, reprezentujący PIS.

W czasie wizyty w Nowym Targu, prezes PIS przekręcił nazwę miasta, w którym się znajdował. Zgromadzeni przyjęli pochwałę pod adresem Nowego Sącza śmiechem i Jarosław Kaczyński wyszedł ze spotkania z kwiatami i oscypkami.

Walutowe porażki prezesa PIS. Nie tylko euro po 3 zł w Białymstoku, ale też szyling w Mielcu

Co prezes wie o finansach skoro — jak powszechnie wiadomo — do niedawna nie miał nawet konta w banku? Nie posługiwał się więc ani kartą kredytową, ani debetową, a w sklepie na zakupach sąsiedzi mogą go spotkać w otoczeniu ochroniarzy i to wyłącznie przed wyborami.

Podczas spotkania przedwyborczego w Mielcu okazało się jednak, że prezesowi PIS zdarzało się jednak bywać nawet za granicą i płacić w obcej walucie.

Jarosław Kaczyński wspomniał swoją lipcową wypowiedź z Białegostoku, podczas której niefortunnie powiedział, że euro kosztuje 3 zł. Tym razem próbował wytłumaczyć się z tej pomyłki, stwierdzając, że wymieniona kwota pochodziła z jakiejś publikacji prasowej.

"Jeżeli mówią w sile nabywczej, to liczy się to, co naprawdę mamy, a nie to, co mamy w tym przeliczeniu walutowym, gdzie euro jest tam warte 4,70 w tej chwili" - wyjaśnił Kaczyński publiczności, myląc siłę nabywczą złotego z kursem wymiany walut.

Jak przypomniał Business Insider, podczas tego samego spotkania prezes podzielił się wspomnieniem z podróży do Austrii, w której walutą był wówczas szyling. "Wtedy jeszcze był szyling, nie euro. 12 szylingów za dolara. Potem byłem w Austrii to były 24 szylingi za dolara" - wspominał Kaczyński. "I myślicie państwo, że w Austrii się coś zmieniło? — zwrócił się do publiczności.

Przedwyborczy tour Kaczyńskiego. Biedroń: "Groteska"

Robert Biedroń skomentował podróże Jarosława Kaczyńskiego w Onet Radio.

"Pan zobaczy, gdzie on jeździ" - zwrócił się Biedroń do prowadzącego poranny program. "Kaczyński jest jak ostatni sekretarz partii. Jeździ tam, gdzie pomalują mu trawę na zielono.

Polityk uważa, że Jarosław Kaczyński jeździ tylko tam, gdzie rządzi PIS i włodarzem miasta jest przedstawiciel tej partii.

"Kwiatki ustawi, sukno na stół postawi, paprotkę, dzieci wręczą mu chleb z solą. To jest groteska" - powiedział Biedroń i dodał, że prezes PIS unika miejsc, w których musiałby konfrontować się z ludźmi i być narażony na trudne rozmowy z wyborcami.

DOSTĘP PREMIUM