Polak w Norwegii ze swojej magisterki może zrobić origami. Jak wygląda życie w norweskim raju?

"Polak w Norwegii to przede wszystkim tania siła robocza, która ze swojej magisterki może 'zrobić sobie origami" - pisze dr Ewa Sapieżyńska w książce "Jeg er ikke polakken din" (tłum. "Nie jestem Twoim Polakiem"). - Norwegowie są bardzo dumni, że to jest kraj, który respektuje prawa człowieka i prawa pracownicze. Ale są pewne grupy, które nadal nie zostały włączone w ten norweski raj - mówiła w TOK FM.

Książka "Jeg er ikke polakken din" (tłum. "Nie jestem Twoim Polakiem") dr Ewy Sapieżyńskiej została napisana z perspektywy przedstawicielki najliczniejszej z mniejszości żyjących w Norwegii. Historie  30 Polaków, przeplatanych doświadczeniami autorki oraz wynikami badań, to obraz ksenofobii, jakiej doświadczają od rodowitych Norwegów, zarówno w życiu codziennym, jak i systemowo: na rynku pracy oraz rynku mieszkaniowym.

- Słowo "Polak" znalazłam na liście najczęściej używanych brzydkich słów przez uczniów w szkołach średnich i gimnazjach w Norwegii. To słowo jest tam w takim towarzystwie jak "dziwka", "gej", "żyd", "czarny" -  mówiła w TOK FM autorka książki. Socjolożka i doradczyni Save the Children Norway mieszka w Norwegii od 2004 roku.

Jedną z historii opisanych w "Jeg er ikke polakken din" jest ta, która przytrafiła się autorce w mieszkaniu wynajmowanym w bogatej części Oslo. Jej sąsiedzi poprosili właścicielkę mieszkania, by zdjęto ze skrzynki pocztowej plakietkę z nazwiskiem Sapieżyńskiej. - Nie to, że wypili dwa piwa i powiedzieli coś, czego potem żałowali. Napisali list do właścicielki mieszkania, że reagują negatywnie i proszą o jego usunięcie, bo jeżeli tak się nie stanie, spadną ceny mieszkań w całej kamienicy. Chodzi o racjonalizację ksenofobii, czy nawet rasizmu - mówiła gościni "Światopodglądu".

Jak wskazała dr Ewa Sapieżyńska, Polak to w Norwegii synonim taniej siły roboczej. - Kiedy po raz kolejny jestem pytana, skąd jestem i odpowiadam, że z Polski, niektórzy komentują: Wy tak ciężko pracujecie, jesteście tacy tani - wspominała w rozmowie z Agnieszką Lichnerowicz.

Z magisterki można zrobić... origami

Badania pokazują, że wśród Polek, które zajmują się w Norwegii sprzątaniem, jedynie 1 proc. miało taką pracę w Polsce. - Bardzo często są to osoby z magisterką w kieszeni, z której zdążyły zrobić sobie origami, dlatego że od trzech lat próbują dostać inną pracę, ale nie mogą. Myślą, że zacisną zęby i wytrzymają przez trzy miesiące, ale kiedy robią to już ileś lat, jest im o wiele trudniej. Jednym z celów tej książki jest pokazanie, że Polacy w Norwegii robią też wiele innych, fajnych rzeczy. Chodzą na szczudłach, hodują larwy, mają otwarte domy, gdzie można przyjść i mieć coworking, zajmują się teatrem, wspinają się - wyliczała socjolożka.

Gościni TOK FM zaznaczyła, że jej publikacja to zarówno "gest zaniepokojenia", jak i "list miłosny" skierowany do Norwegii. Jak mówiła, ma nadzieję, że w jej książce Polacy będą mogli przejrzeć się, jak w lustrze. - W książce wspominam o tym, że w Polsce również jest mnóstwo dyskryminacji, ksenofobii, antysemityzmu. Wspominam, jak traktujemy osoby, które przyjeżdżają do pracy z Białorusi i Ukrainy. Mam nadzieję, że ta książka została przeczytana jako wezwanie do empatii i solidarności, która może pewne rzeczy zmienić, również systemowo. Norwegowie są bardzo dumni, że to jest kraj, który respektuje prawa człowieka i prawa pracownicze, ale są pewne grupy, które nadal nie zostały włączone w ten norweski raj - mówiła dr Ewa Sapieżyńska w TOK FM.

Polskie tłumaczenie książki (pod tytułem "Nie jestem Twoim Polakiem" lub "Dlaczego wszyscy Polacy mają okrągłe twarze?") ukaże się w maju nakładem Krytyki Politycznej. 

 

DOSTĘP PREMIUM

TOK FM PREMIUM