Nie wyobrażasz sobie życia bez własnego samochodu? Ekspert: Posiadanie auta będzie drogie i kłopotliwe
Rada Unii Europejskiej przyjęła we wtorek rozporządzenie określające bardziej rygorystyczne normy emisji CO2 dla nowych samochodów osobowych i dostawczych. Regulacja zakłada 100 proc. redukcji emisji dwutlenku węgla w przypadku nowych pojazdów po 2035 roku. Przepisy oznaczają zakaz rejestracji nowych samochodów z silnikiem spalinowym od 2035 r. Polska jako jedyna opowiedziała się przeciwko takim zmianom. Od głosu wstrzymały się Bułgaria, Rumunia i Włochy. Wprowadzone zmiany to element pakietu 'Fit for 55', który powstaje w ramach tzw. Europejskiego Zielonego Ładu i ma zapobiec katastrofie klimatycznej.
Jak komentował w TOK FM prezes Związku Przemysłu Motoryzacyjnego, w całej sprawie ważne jest nie tylko to, że zmiany spowodują wzrost cen samochodów. Jakub Faryś mówił, że zmieni się stosunek ludzi do mobilności. - Jestem absolutnie przekonany, że model używania samochodu się zmieni. Bo pokolenie dzisiejszych 40-, 50-, 60-latków, a chyba nawet 30-latków w dużej części nie wyobraża sobie, że może nie mieć samochodu do prywatnego użytku. Myślę, że za 15-20 czy 30 lat mobilność indywidualna będzie znacznie ograniczona w stosunku do tego, z czym mamy dzisiaj do czynienia - ocenił.
Przypomniał, że zanim Unia zdecydowała się na nowe przepisy dotyczące samochodów, to wprowadzano takie ograniczenia, jak np. zakazy wjazdu do centrów miast dla aut z silnikami diesla. Miało to doprowadzić do zwiększenia się liczby osób korzystających z komunikacji publicznej. - Już także w Polsce mamy dyskusję o strefach zeroemisyjnych. Taką propozycję pokazał Kraków, pokazała Warszawa. Inne miasta też mają zaawansowane tego typu propozycje - wskazał.
Gość Mikołaja Lizuta uważa, że wszystko to może doprowadzić do rozpowszechnienia tzw. carsharing, czyli wynajmowania samochodu na godziny. - Nawet ci, którzy dziś są przywiązani do posiadania własnego auta, dojdą do wniosku, że posiadanie samochodu jest drogie i kłopotliwe. A na przykład wypożyczonym elektrycznym samochodem będzie można wjechać do centrum miasta - mówił.
Ekspert ostrzega przed wykluczeniem komunikacyjnym
Według Farysia zmiany nie powinny polegać tylko na wprowadzaniu nowych przepisów. Trzeba też pamiętać, by nie doprowadziły one do wykluczenia komunikacyjnego. Bo - jak podkreślił - mamy w Polsce miejsca, z których ciężko jest się wydostać bez własnego samochodu, bo nie ma żadnych połączeń kolejowych czy autobusowych.
- Można przejechać tramwajem, autobusem, wziąć carsharing. To wszystko prawda, ale w dużych miastach. Natomiast w mniejszych miejscowościach czy na wsiach samochód czasem - nawet jeśli jest w bardzo kiepskiej kondycji - pozostaje jedynym rozwiązaniem. I to, że w niektórych rodzinach są nawet dwa albo trzy samochody, to nie fanaberia, ale często konieczność - podsumował prezes Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego.