,
Obserwuj
Polska

Rosnąca epidemia zgonów alkoholowych. Pijemy coraz więcej

Kamil Śmiałkowski
3 min. czytania
19.05.2024 13:30
W ciągu ostatnich 20 lat nie doszło w Polsce do żadnej restrykcji związanej z alkoholem wprowadzonej na poziomie kraju. Tymczasem z naszym zdrowiem jest coraz gorzej. - W 2002 r. na alkoholową marskość wątroby umierało 170 kobiet rocznie w wieku 65+. Teraz 1700. To jest przyrost o rząd wielkości - mówiła w TOK FM dr Kinga Janik-Koncewicz.
|
|
fot. Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.pl

Pojawiające się ostatnio rozmaite propozycje ograniczenia dostępności alkoholu cieszą dr. Kingę Janik-Koncewicz z Instytutu Europejskie Obserwatorium Nierówności Zdrowotnych w Uniwersytecie Kaliskim, która przypominała, że nie ma bezpiecznej dawki alkoholu. - To nie o to chodzi, że Polacy piją ryzykownie, chodzi o to, że piją coraz więcej - twierdziła w audycji "Mikrofon TOK FM". A alkohol nie jest obojętny dla organizmu człowieka. Każda dawka alkoholu jest kardiotoksyczna, neurotoksyczna, hepatotoksyczna, również kancerogenna.

Przyrost o rząd wielkości

Gościni Pawła Sulika przekonywała, że gdyby wszyscy Polacy od dziecka do dorosłego wiedzieli, że alkohol w każdej ilości jest szkodliwy, być może coś by się zmieniło w tej strukturze konsumpcji. - Tymczasem społeczeństwo pije coraz więcej i to widać w szkodach zdrowotnych - przekonywała Janik-Koncewicz, zajmująca się zawodowo umieralnością związaną z alkoholem.

Posłuchaj:

 

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

Z badań i analiz prowadzonych przez zespół, w którego skład wchodzi gościni TOK FM, wynika, że to alkohol jest jednym z najważniejszych czynników, które mają wpływ na aktualny spadek długości życia w Polsce. Skoro częstość zgonów z powodu największych grup chorób spada, a rośnie ta wywołana alkoholową marskością wątroby - schorzeniem, którego jedynym powodem jest alkohol.

- W 2002 r. na alkoholową marskość wątroby umierało 170 kobiet rocznie w wieku 65+. Teraz 1700. To jest przyrost o rząd wielkości - stwierdziła dobitnie dr Janik-Koncewicz, zauważając także, że w ciągu tych samych ostatnich 20 lat nie doszło w Polsce do żadnej restrykcji związanej z alkoholem wprowadzonej na poziomie kraju. Na naszym zdrowiu, jej zdaniem, najbardziej zaważyło wprowadzenie w 2002 r. akcyzy na alkohol obniżonej o 30 proc. To wywołało wielki przyrost spożycia który, trwa do dziś. - Spożycie alkoholu wzrosło o 50 proc. od 2002 do 2021 r. - podała kolejne konkretne dane.

Obalać stereotypy

Zdaniem gościni TOK FM to państwo powinno przejąć inicjatywę i odpowiedzialność za to, że w Polsce dochodzi do tysięcy bezsensownych zgonów. - Zdaję sobie sprawę, że alkohol nie zostanie nigdy wyeliminowany z przestrzeni publicznej, ale jednak są kraje, które w dramatyczny sposób obniżyły spożycie - przekonywała. Jako przykład podała Francję i Włochy, gdzie jeszcze w 1950 r. statystyczny mieszkaniec spożywał 25 litrów alkoholu na rok, a w tej chwili spadło ono tam poniżej 10 litrów.

Problemem są też funkcjonujące nadal w przestrzeni publicznej stereotypy, które nie są obalane. - Dopiero co udało nam się obalić ten, że nie pijemy tej jednej lampki wina dziennie, bo to też może być szkodliwe np. u kobiet powodować raka piersi - tłumaczyła, apelując o walkę ze stereotypami i edukację społeczeństwa.

- Zakaz sprzedaży na stacjach benzynowych nie spowoduje diametralnych zmian w sprzedaży i konsumpcji alkoholu, ale to pierwszy krok - stwierdziła Janik-Koncewicz. - W 2000 r. za minimalną pensję można było kupić 37 butelek wódki, a obecnie 127. To pokazuje ogrom tego, co się w tej polityce zdrowia publicznego wobec alkoholu złego stało - przekonywała. Jej zdaniem powinniśmy zrobić wszystko, by rosnące epidemia zgonów alkoholowych wreszcie się zatrzymała i zaczęła spadać.