,
Obserwuj
Polska

Polacy są gotowi na mordercze upały? Dr Grzesiowski rozwiewa wątpliwości

Kamil Śmiałkowski
4 min. czytania
03.08.2024 19:21
Przewlekłe letnie upały powinny skłonić nas do zmiany zachować. - My nie mamy sjesty. Nie mamy przerwy między godziną 12 a 16 w pracy, a więc ludzie w Polsce w tym największym upale pracują - mówił w TOK FM dr Paweł Grzesiowski, namawiając do rozwiązań sprawdzonych na południu Europy.
|
|
fot. Jakub Orzechowski / Agencja Wyborcza.pl

Fale upałów przetaczające się coraz częściej przez Europę to ewidentny dowód na zmiany klimatyczne, ale także sygnał, że powinniśmy spróbować się do nich dostosować.

- To bardzo poważny czynnik, który wpływa na zdrowie publiczne, ponieważ wszyscy odczuwamy ciepło. To nie jest jakaś zawężona grupa ryzyka, tylko każdy z nas poddany wysokiej temperaturze będzie reagował podobnie - tłumaczył w audycji "A teraz na poważnie" Główny Inspektor Sanitarny dr Paweł Grzesiowski. Ta reakcja wynika z wody, która jest jednym z głównych składników naszego organizmu.

Fala upałów w Europie. Kto jest w grupie ryzyka? 

- Podgrzewana woda będzie wywierać bardzo silny wpływ na nasz organizm - wyjaśniał gość Mikołaja Lizuta. Wyliczał przyśpieszenie oddechu czy akcji serca, osłabienie mięśni, zwiększone pocenie. Nie bez znaczenia jest też wpływ gorąca na mózg.

- Nasz mózg w wysokich temperaturach znacznie gorzej przewodzi prąd, czyli pracuje. Gorzej się skupić, gorzej z pamięcią, trudniej z koncentracją. Wszystko to, jak przekonywał, sprawia, że długotrwałe fale upałów są dla nas szkodliwe.

Posłuchaj:

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

To nie koniec zagrożeń. Dr Grzesiowski przypomniał także, że Europa jest (w sensie wiekowym) jedną z najstarszych populacji na świecie. - A upał najbardziej szkodzi osobom po 60-65 roku życia - dodał. Jeszcze gorzej mają osoby z chorobami przewlekłymi, a to się często pokrywa.

- Wiele osób w tym wieku ma przynajmniej jedną przewlekłą chorobę: a to nadciśnienie tętnicze, a to niewydolność układu krążenia, a to cukrzycę czy astmę. To osoby jeszcze bardziej narażone na efekty upałów - stwierdził.

Fale upałów, nowe wyzwanie dla urbanistów 

Dodatkowym problemem jest, jak przyznał, to, że nie mamy zbyt dobrych sposobów na walkę ze skutkami upałów.

- Zalecamy pozostawanie w domach, unikanie wychodzenia na świeże powietrze, gdy te upały są największe, ale nie jesteśmy w stanie trzymać w domu całej populacji od czerwca do września - przyznał. Jego zdaniem dobrym rozwiązaniem byłaby zmiana podejścia do takich zagrożeń.

- Im więcej cienia, im więcej przepływu powietrza, tym te skutki upału są mniejsze. A proszę zobaczyć, jak wyglądają nasze miasta. To często betonowe pustynie bez żadnych zadaszeń, ochron przed upałem i przed słońcem - zauważył gość TOK FM.

Jak ocenił, w ten sposób powodujemy zwiększenie produkcji ciepła, "bo te wszystkie betonowe, asfaltowe powierzchnie nagrzewają się do dużo wyższych temperatur niż temperatura powietrza". Ryzyko szoku termicznego tylko dzięki temu rośnie.

Polacy muszą sobie radzić z upałami. Nie mamy sjesty

Dr Grzesiowski zauważył przy tym, że jeszcze wciąż w Polsce klimatyzacja nie jest standardem w mieszkaniach. Nie są nimi nawet wiatraki, "które wprawiają powietrze w ruch i dają jakiś przewiew i uczucie schłodzenia". Jeśli chcemy ograniczyć negatywne skutki upałów, musimy zacząć się dostosowywać i brać przykład z krajów, które mają więcej doświadczeń w tym temacie.

Jego zdaniem musimy na nowo rozwiązań kwestię pracy i dostosować ją do upałów.

-  My nie mamy sjesty. Nie mamy przerwy między godziną 12 a 16 w pracy, a więc ludzie w Polsce w tym największym upale pracują - stwierdził, choć przyznał, że coraz więcej zakładów w letnich miesiącach przestawia się na pracę w stylu włoskim, czy hiszpańskim. Oznacza to początek o 5-6 rano i koniec około 12-13. W porównaniu z pracą w godzinach 9-17 to lepsze warunki, by się skupić czy po prostu wykonać dowolne zadania.

- Musimy dostosować nasze północnoeuropejskie nawyki związane z trybem życia i pracy do zmieniających się warunków, bo nie da się pracować w tym samym natężeniu, z tą samą aktywnością w tak wysokich temperaturach - przekonywał. Podkreślał, że w najbardziej upalnych miesiącach powinniśmy stawiać na mniejszą aktywność i zachęcać ludzi do przerywania pracy w największe upały.

Na początek wystarczą wiatraki

-  Ale musimy też technologicznie do tego dojrzeć, czyli zabezpieczyć pracowników i ludzi przed tak wysokimi temperaturami - zaznaczył dr Grzesiowski. Przykład, który wymienił, to "bardzo dobre zasłony przed światłem słonecznym w oknach".

- Mamy dużo okien w biurach i mieszkaniach i bardzo dobrym sposobem jest po prostu niewpuszczanie promieniowania słonecznego przez szyby - tłumaczył. Najlepszym rozwiązaniem według niego byłyby montowane na zewnątrz budynków żaluzje. Podkreślił, że warto robić to na zewnątrz, bo dzięki wewnętrznym jednak do mieszkań trafia spora ilość ciepła.

'Politycy nie chcą z nią zadzierać'. Na czym polega fenomen Taylor Swift?

Gość TOK FM mówił także o zachęcaniu ludzi do instalowania różnych urządzeń chłodzących.

- Wystarczą wiatraki, które dają uczucie schłodzenia - stwierdził. Poruszył też temat picia wody, ale tu od razu zgłosił zastrzeżenia.

- Powinniśmy rozsądnie mieszać wodę z innymi składnikami, ponieważ picie samej wody i nadmierne pocenie się powoduje, że tracimy elektrolity - tłumaczył. I namawiał do tego, by w upały uzupełniać ważne składniki: magnez, wapń, potas. Pijąc samą wodę "łatwo wpaść w pułapkę wypłukania tych elektrolitów", co skutkuje często bolesnymi skurczami mięśni.