advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
,
Obserwuj
Polska

Kontrowersje w leczeniu boreliozy. Jest ważna decyzja Rzecznika Praw Pacjenta

Michał Janczura
2 min. czytania
27.08.2024 11:15
Stosowanie tzw. antybiotykoterapii pulsacyjnej w leczeniu boreliozy narusza prawa pacjenta - uznał Rzecznik Praw Pacjenta i wezwał warszawską klinikę do powstrzymania się od takich praktyk. Zdaniem ekspertów to "amatorska metoda", która z medycyną nie ma wiele wspólnego. W ten sposób podawane antybiotyki mogą być wręcz szkodliwe.
|
|
fot. Anna Lewańska / Agencja Wyborcza.pl

Chodzi o klinikę w Warszawie. Na razie nie podajemy jej nazwy, bo - zgodnie z deklaracjami właścicieli placówki - po decyzji Rzecznika Praw Pacjenta metoda nie będzie już stosowana. Ponadto reklama kontrowersyjnej praktyki zniknęła ze strony internetowej kliniki.

Chodziło o działania jednego z lekarzy, który wiele lat temu przyjechał do Polski z Bangladeszu. Tu studiował, robił karierę naukową, pracował nawet w renomowanych jednostkach. Przekonywał, że zna sposób na leczenie boreliozy nieznaną nauce metodą. W dużym uproszczeniu - zalecał stosowanie różnych antybiotyków przez dłuższy czas, ale z przerwami. Na rynku pojawiła się nawet broszurka opisująca i zachwalająca te metody.

Rzecznik Praw Pacjenta wydał decyzję

Sprawie przyjrzał się Rzecznik Praw Pacjenta. Jak informuje nas jego biuro, sygnał dotyczący 'leczenia boreliozy metodą pulsacyjną' wpłynął do departamentu prawnego. "W toku postępowania zgromadzono obszerny materiał dowodowy, w tym opinię medyczną konsultanta wojewódzkiego w dziedzinie chorób zakaźnych dla województwa mazowieckiego" - czytamy w odpowiedzi przesłanej naszej redakcji.

Konsultant - jak podaje dalej biuro Rzecznika - wskazał, że "nie istnieje metoda pulsacyjna leczenia boreliozy". "Wielokrotnie wypowiedziały się na ten temat gremia ekspertów medycznych. Metoda pulsacyjnego stosowania wielu antybiotyków przez okres kilku miesięcy/lat - nie jest rekomendowana w leczeniu boreliozy przez żadne kompetentne ośrodki naukowe i kliniczne" - wskazuje Katarzyna Wolska z biura prasowego Rzecznika Praw Pacjenta. I podkreśla, że właśnie te opinie były podstawą do stwierdzenia naruszenia zbiorowych praw pacjenta.

Tak 'leczyli' syna słynnej pani Heni. Odkrywamy kolejne poziomy biznesu na boreliozie [serial PODZIEMIE]

Rzecznik nakazał zaniechanie takich terapii. "Podmiot leczniczy wskazał, że zaniechał stosowania wyżej wymienionej metody. Ze strony internetowej została usunięta informacja o jej oferowaniu. (...) Tym niemniej Rzecznik Praw Pacjenta wystąpił ponownie do podmiotu leczniczego celem uzyskania dodatkowych dowodów na wykonanie decyzji. Obecnie oczekujemy na odpowiedź" - czytamy w korespondencji z biura rzecznika.

Jeśli podmiot się do decyzji Rzecznika Praw Pacjenta nie dostosowuje, grozi mu nawet 500 tysięcy złotych kary.

'To nie jest metoda potwierdzona naukowo'

- Antybiotykoterapia pulsacyjna nie jest metodą potwierdzoną naukowo. Nie ma dowodów na jej skuteczność i uzasadnienia do jej stosowania - mówi TOK FM profesor Joanna Zajkowska z Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Białymstoku.

Podobnego zdania są inni specjaliści z zakresu chorób zakaźnych. Podkreślają, że długotrwałe stosowanie antybiotyków może mieć negatywne konsekwencje dla zdrowia pacjenta. Tego typu terapie, które nie mają medycznego uzasadnienia, powodują rozwój bakterii lekoopornych. Zdarzają się też przypadki nieodwracalnych szkód u chorego.

Serial TOK FM "Podziemie" opowiada o niesprawdzonych metodach diagnozowania i "leczenia" boreliozy w Polsce. Chodzi między innymi o tzw. metodę ILADS, której głównym założeniem jest radykalna, długotrwała antybiotykoterapia. Często te wyniszczające i - jak zapewniają eksperci - pseudonaukowe metody powodują szkody dla pacjentów. POSŁUCHAJ SERIALU, A DOWIESZ SIĘ WIĘCEJ