advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
,
Obserwuj
Polska

Rosyjski dron na terytorium Polski. "Chcieli zobaczyć, co robimy"

jsx
2 min. czytania
27.08.2024 14:57
Zdaniem gen. Tadeusza Drewniaka Rosjanie "sprawdzają po kolei, jak nasz system jest podnoszony". - Czyli w jakim czasie podnosimy nasze siły lotnicze w powietrze, włączamy radary. To cała masa istotnych informacji - mówił w Radiu RMF24 gen. Tomasz Drewniak.
|
|
fot. Jakub Orzechowski / Agencja Gazeta

Ponad 100 żołnierzy Wojsk Obrony Terytorialnej zaangażowano we wtorek w poszukiwania rosyjskiego obiektu powietrznego na terenie gminy Tyszowce w województwie lubelskim. To około 30 km w linii prostej od granicy z Ukrainą. Niezidentyfikowany obiekt wleciał poniedziałek rano na terytorium Polski i zniknął z radarów.

Obiektem tym może być wykorzystywany przez Rosjan irański dron. Gen. Tomasz Drewniak na antenie RMF24 przyznał, że istnieje możliwość, iż bezzałogowiec był zaprogramowany na powrót na teren Ukrainy. - Chcieliby osiągnąć podwójną korzyść, czyli zaatakować Ukrainę, a po drugie wzbudzić nasz cały system i zobaczyć, co my robimy. Jak znajdziemy, będziemy wiedzieli - zaznaczył wojskowy, który w latach 2016-2017 był Inspektorem Sił Powietrznych.

Tomasz Terlikowski pytał, co mogliby chcieć sprawdzić za pomocą drona Rosjanie. - Sprawdzają po kolei, jak nasz system jest podnoszony, czyli w jakim czasie podnosimy nasze siły lotnicze w powietrze, włączamy radary. Są w stanie widzieć, jak cały łańcuch dowodzenia się rozprzestrzenia, jak to wygląda w czasie. To cała masa istotnych informacji - mówił generał.

Rosyjski dron nad Polską. 'Wykazaliśmy się niemocą'

Zestrzelenie to większe straty

Wojskowy mówił także, że trasa drona jest z góry zaprogramowana i nie steruje nim w czasie rzeczywistym operator. Dlaczego obiektu nie zestrzelono? - Żeby podjąć decyzję o zestrzeleniu, konieczna jest identyfikacja wzrokowa. Pilot samolotu myśliwskiego podchodzi do takiego celu i jednoznacznie przez radio mówi, że to taki cel, takie ma parametry. Wtedy zapada decyzja - opisywał.

- Gdyby ten obiekt zagrażał ważnym elementom infrastruktury, wtedy decyzję się podejmuje. Tutaj nie było takiego zagrożenia. Przemieszczał się nad rzadko zabudowanymi obszarami - stwierdził gen. Drewniak. I dodał, że zestrzelenie mogłoby wiązać się z większymi stratami: mogłoby np. wywołać pożar lasu.

Posłuchaj:

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>