,
Obserwuj
Polska

Problemy Kurskiego "dopiero się zaczynają". "Wierzchołek góry lodowej"

3 min. czytania
22.10.2024 06:29
Telewizja Polska za czasów Jacka Kurskiego miała ponieść straty finansowe rzędu nawet 360 mln zł - podała "Gazeta Wyborcza". - Były prezes TVP miał świadomość ryzyka transakcji zawieranych przez telewizję publiczną z Polsatem - skomentował w TOK FM członek Rady Mediów Narodowych, Marek Rutka.
|
|
fot. Marcin Kucewicz / Agencja Wyborcza.pl

Chodzi o transakcje, w ramach których TVP i Polsat wymieniały się sublicencjami na prawa do transmisji ważnych wydarzeń sportowych, w tym meczów piłki nożnej i siatkówki. Po zawiadomieniu złożonym przez nowe władze TVP prokuratura wszczęła w tej sprawie śledztwo.

Marek Rutka w TOK FM ocenił, że dobrze się stało, że prokuratura weszła do gry. Zwrócił przy tym uwagę przede wszystkim na problematyczne umowy między TVP a Polsatem zawarte w latach 2018–2021. Jego zdaniem, TVP za kadencji Jacka Kurskiego świadomie podejmowała działania mogące narazić spółkę na wielomilionowe straty, a czego dowodzi m.in. raport opracowany przez biuro kontrolingu Telewizji Polskiej.

- W dokumencie z 24 lipca 2018 roku, objętym tajemnicą przedsiębiorstwa, jasno powiedziano: jest duże ryzyko poniesienia straty przez Telewizję Polską w wysokości prawie 150 tys. W związku z tym Jacek Kurski miał świadomość, że z punktu widzenia interesu spółki transakcja jest niekorzystna, a mimo to decyzję podjął  - mówił członek Rady Mediów Narodowych.

"Gazeta Wyborcza" poinformowała z kolei, że na umowach zawartych z Polsatem w czasach rządów PiS TVP miała stracić co najmniej 360 mln zł.

Jak dodał, w tym kontekście jest możliwość pociągnięcia Jacka Kurskiego do odpowiedzialności karnej. - To jest naprawdę tylko wierzchołek góry lodowej, a problemy pana Jacka Kurskiego w związku z kierowaniem Telewizją Polską dopiero się zaczynają - dodał w rozmowie z Dominiką Wielowieyską.

Sam Jacek Kurski w oświadczeniu zamieszczonym na portalu zapowiedział, że w związku z artykułem "GW" pozywa m.in. likwidatora TVP Daniela Gorgosza i samą "GW". Zdaniem Kurskiego sublicencje, które kupowała TVP, były zdecydowanie bardziej wartościowe niż te, które przekazała Polsatowi.

Umowy z Polsatem Kurski określił jako zgodne z rynkowymi standardami i podkreślił, że dzięki nim polscy widzowie mogli oglądać kluczowe mecze w piłce nożnej oraz siatkówce. "TVP w tej wymianie kupowała najnowszy model Mercedesa, a sprzedawała hulajnogę, nawet nie elektryczną, tylko tradycyjną, taką na odpych nogą" - napisał też Kurski.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

"Wszystkie opcje są na stole"

Gość TOK FM był także pytany o odwołanie przez Sejm Krzysztofa Czabańskiego z funkcji członka Rady Mediów Narodowych. Argumentem wnioskującej o odwołanie KO było złamanie przez Czabańskiego zakazu łączenia funkcji w Radzie z uczestniczeniem w podmiocie będącym dostawcą usługi medialnej.

- Z dostępnych mi informacji wynika, że Sejm wybierze członka Rady Mediów Narodowych, bo to stanowisko trzeba uzupełnić - skomentował Marek Rutka.

Jak dodał od razu, rada spośród swojego grona wybierze potem przewodniczącego. Jego rola, jak przypomniał, zgodnie z ustawą i regulaminem pracy Rady Mediów Narodowych jest "bardzo wielka, bo to on decyduje praktycznie o wszystkim, o porządku obrad czy nawet o zwołaniu posiedzenia Rady Mediów Narodowych".

Marek Rutka dopytywany w związku z tym, co dalej będzie się działo z władzami mediów publicznych, odpowiedział krótko. Zapewnił, że jak na razie nie ma decyzji politycznej, czy będą urządzone konkursy na szefów mediów państwowych.

- Z tego, co wiem, takiej decyzji nie ma, bo te rzeczy są w toku. Ale jestem przekonany, że wszystkie opcje są na stole  - podkreślił. 

Zapewnił przy tym, że - już po uzupełnieniu składu RMN - jednym z jej pierwszych ruchów będzie zmiana rad programowych. - I jeszcze jest inna, bardzo ważna kwestia. Otóż Rada Mediów Narodowych będzie mogła dokonać zmian rad nadzorczych, bo przecież rady nadzorcze dzisiaj są jeszcze stare, PiS-owskie i wywołują zamęt - skwitował w TOK FM.