advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
,
Obserwuj
Polska

Arcybiskup homoseksualista to czubek góry lodowej. "Kościół ma sporo za uszami"

4 min. czytania
16.11.2024 07:05
- Wszystko jest skierowane na utrzymaniu stanu posiadania, a ten stan posiadania jest duży, więc ludzi o talencie menadżerskim jest wielka potrzeba. Natomiast ludzi świętych, porządnych, za bardzo Kościół nie potrzebuje, przynajmniej w Polsce - mówił w TOK FM były jezuita prof. Stanisław Obirek.
|
|
fot. Tomasz Stańczak / Adrianna Bochenek / Agencja Wyborcza.pl

Polacy są mocno podzieleni w ocenie funkcjonowania kościoła rzymskokatolickiego, pokazał najnowszy sondaż CBOS. 48 proc. ankietowanych jest zdania, że instytucja ta działa dobrze, niewiele mniej respondentów jest jednak przeciwnego zdania.

Jak mówił w TOK FM prof. Stanisław Obirek, wciąż wiele dyskusji wywołują także ci, którzy stoją na czele Kościoła, w tym m.in. abp Marek Jędraszewski. Choć, jak od razu zastrzegł, nie budzi on najmniejszej wątpliwości zwłaszcza dla kogoś, "kto się o kościół ociera".

- Jędraszewski jest autorem bardzo ważnej narracji kościelnej przynajmniej od 25 lat, czyli od czasu, kiedy w Poznaniu jako biskup pomocniczy odegrał haniebną rolę w łamaniu kręgosłupów tamtejszego kleru. Kazał podpisywać, że arcybiskup metropolita Juliusz Paetz jest człowiekiem bez skazy i cnotliwym, a tylko media robią mu straszną krzywdę, pomawiając go o molestowanie kleryków - wskazał teolog, antropolog kultury i były jezuita. Razem z Arturem Nowakiem napisał teraz książkę "Skandaliści w sutannach. Od kardynała Wyszyńskiego do arcybiskupa Jędraszewskiego".

Jak dodał od razu, mocne wejście Jędraszewskiego na scenę medialną, ówczesnego rektora poznańskiego Seminarium Duchownego Tomasza Węcławskiego postawiło w niewygodnej sytuacji, bo kogoś, kto kala własne gniazdo. - Jędraszewski w glorii i chwale człowieka broniącego honoru kościoła przeszedł tymczasem potem triumfalnie z Poznania do Łodzi, gdzie zasłynął budowaniem pomników i faktycznych, i metaforycznych, stając się od 2010 roku jednym z najbardziej eksponowanych kapłanów religii smoleńskiej - dodał rozmówca Mikołaja Lizuta.

Przypomniał też, że kiedy abp Jędraszewski przeszedł do Krakowa, to jedną z jego decyzji było np. wyrzucenie "Tygodnika Powszechnego" z Pałacu biskupiego, choć ten ufundowany przez jego poprzedników. Do tego, jak dopowiedział, doszły z czasem "haniebne" słowa o osobach LGBT.

- Dobrze żarło, można powiedzieć. Jędraszewski miał dobre wsparcie w Watykanie, kolega kardynał na pewno mu załatwił stolicę metropolitalną w Krakowie - dopowiedział, przywołując nazwisko Konrada Krajewskiego, papieskiego jałmużnika.

Ocenił przy tym, że wydawało się, że droga do kardynalstwa jest prosta - i gdyby w Watykanie rządził ktoś inny, a nie Franciszek, to prawdopodobnie mielibyśmy kardynała Jędraszewskiego. - Poza oficjalną wersją dochodziły jednak do Watykanu rzeczy niezbyt sprzyjające karierze. Ale Watykan swoich chroni, więc go nie mógł ani zdegradować, ale go nie awansowo - podkreślił.

Posłuchaj:

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

"Dziwisz Dyzmą Kościoła"

W ocenie gościa TOK FM innym skandalistą jest kardynał Stanisław Dziwisz - nazywany też Nikodemem Dyzmą.

- To bardzo oczywiste skojarzenie dla każdego Polaka z powieścią i filmem. Przecież kariera Dyzmy to kariera kogoś, kto wykorzystuje bardzo sprytnie okoliczności, nieporozumienia, podporządkowuje sobie otoczenie, stwarza - w ostatnich latach np. pontyfikatu Jana Pawła II - fakty, które z rzeczywistością mają luźny związek, mówiąc: papà vuole, czyli stając się wolą papieża - wyliczył prof. Stanisław Obirek.

Jak zauważył, Dziwisz bardzo mocno wpłynął na losy nie tylko Kościoła katolickiego w Polsce, ale także na losy Kościoła w ogóle. W tym kontekście przypomniał choćby karierę zdegradowanego już do stanu cywilnego kardynała McCarricka. - Bez Dziwisza nie byłoby tej kariery, nie byłoby kariery przestępcy -zapewnił, zastrzegając, że kardynał bronił się z czasem, że "w ogóle nikogo nie zna, pierwsze słyszy, nie kojarzy w ogóle i 'Proszę, takich pytań mi nie zadawać, bo ja całe życie, tylko świętości Jana Pawła chroniłem, chronię i będę chronił".

- Mam wrażenie, że zanik pamięci kardynała Dziwisza to jest jednostka chorobowa - ironizował teolog.

"Kościół ma za uszami dużo"

Jak mówił też były jezuita "duży jest także problem z abp. Józefem Życińskim". Jak wskazał, to nie tylko kwestia stosunku do współpracy z ówczesnymi władzami, co jest "przykładem zakłamania, hipokryzji, niemożności i niechęci stanięcia w prawdzie, że 10 proc., a jeśli chodzi o biskupów to znacznie większy procent, (księży) współpracowało". - Tam się Wielgus też mieści, również jeden z naszych bohaterów - zapewnił, podkreślając, że "kościół ma za uszami dużo", ale nie chce się do tego przyznać, tylko atakuje tych wszystkich, którzy wskazują na jego ciemne strony.

Jak dodał, ważne jednak było również to, że abp Życiński wpisał też w narrację homofobiczną. - A wiadomo było - i to była tajemnica poliszynela - że Życiński był - jeśli nie praktykującym, to jednak homoseksualistą - dopowiedział.

"Ludzi świętych za bardzo kościół nie potrzebuje" 

Zdaniem prof. Stanisława Obirka każdy nowy biskup niewiele jednak tutaj zmieni. Głównie dlatego, jak przekonywał, że w grę wchodzi "niemożności zreformowania kościoła katolickiego".

- Wszystko jest skierowane na utrzymaniu stanu posiadania, a ten stan posiadania jest duży, więc ludzi o talencie menadżerskim jest wielka potrzeba, natomiast ludzi świętych, porządnych, za bardzo kościół nie potrzebuje, przynajmniej w Polsce - skwitował w TOK FM.