Wycięli setki tysięcy drzew na brzegu Bugu. "To się ociera o sabotaż"
"Setki tysięcy drzew poszły pod topór na całym granicznym z Białorusią odcinku Bugu. Ma to zapobiec przedostawaniu się migrantów do Polski przez rzekę. Tyle że to nie jest łatwa droga i migranci wybierają zwykle inne szlaki" - poinformował portal OKO.press. Masowa wycinka ma doprowadzić do tego, że przy granicy z Białorusią stanie 1 800 słupów kamerowych, 4500 kamer, 200 km kabli zasilających i tyle samo transmisyjnych.
Jak komentował w TOK FM Adam Wajrak, mamy do czynienia z "kompletnym absurdem". - Nie wierzę, że elektroniki nie da się umieścić w sposób delikatny, przyjazny przyrodzie. Szczególnie nad rzeką, gdzie nie ma żadnych przeszkód obserwacyjnych. Kamery powinny być skierowane na rzekę i na białoruską stronę, na to, co się tam dzieje - ocenił rozmówca Adama Ozgi.
Zdewastowany brzeg Bugu. Wajrak mówi o sabotażu
Dziennikarz "Gazety Wyborczej" nie ma wątpliwości, że koszty przyrodnicze tego, co się wydarzyło nad Bugiem, są olbrzymie. - Zdewastowano 170 km brzegu unikalnej rzeki, bo to nie jest tylko wycięcie drzew, ale też budowa jakichś dziwacznych dróg - podkreślił. Według Wajraka inwestycja nie została przemyślana. - To też są olbrzymie koszty dla bezpieczeństwa kraju, ponieważ teraz mając po drugiej stronie rzeki otwarcie wrogie państwo, nasze służby są jak na widelcu. Po prostu są na otwartym terenie - argumentował.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
Gość "TOK 360" uważa, że pozbawiony drzew wysoki polski brzeg Bugu "po prostu zacznie się osuwać". - Straż Graniczna powinna to doskonale wiedzieć. Bo kiedy stawiała tzw. concertinę (zaporę w postaci drutu żyletkowego, którą postawiono na granicy z Białorusią - red.), to wiele odcinków zostało pociągniętych do wody. Więc zupełnie nie rozumiem stawiania instalacji nad samym brzegiem - stwierdził, tłumacząc, że wygląda to tak, jakby ktoś nie rozumiał "na czym polega dzika rzeka". - To się ociera o jakiś sabotaż. Trudno uwierzyć, że ktokolwiek z sensem jest w stanie coś takiego wymyślić - mówił Wajrak.
Niszczenie przyrody w imię bezpieczeństwa. Dewastacja nad Bugiem
To, co dzieje się nad Bugiem ma służyć - wedle rządzących - zwiększeniu bezpieczeństwa. - Jeżeli rządzący mają taką narrację, że jak coś się wrzuci do szufladki "obronność" czy też "bezpieczeństwo państwa", to można robić, co się chce, to takie są tego efekty - uważa dziennikarz "GW".
Rząd porywa się na 'niemożliwe'. 'Udało się w Anglii, uda się też w Polsce'
Wajrak podkreślił, że trudno mu było uwierzyć w informacje, jakie docierały do niego na temat tego, co dzieje się nad Bugiem. Dlatego też - jak ocenił - tak późno sprawa została ujawniona.