Sąd: Kaukaski mistrz sambo zabił Rosjanina nieumyślnie. Nacjonaliści zaatakują?

Jest wyrok w najgłośniejszym w Moskwie procesie sądowym tego roku. Dagestański mistrz sambo został uznany za winnego nieumyślnego spowodowania śmierci rosyjskiego dziewiętnastolatka. Ten wyrok może rozwścieczyć nacjonalistów.

Rasuł Mirzajew jest winny nieumyślnego spowodowania śmierci Iwana Agafonowa. - ogłosił sąd dzielnicy zamoskworeckiej. Tym samym sad zmienił kwalifikację czynu. Wcześniej Mirzajew miał być sądzony za umyślne spowodowanie ciężkich obrażeń ciała prowadzących do śmierci poszkodowanego.

Za nieumyślne spowodowanie śmierci grozi w Rosji do dwóch lat więzienia. Prokurator wystąpił z wnioskiem, by na poczet kary zaliczyć oskarżonemu czas spędzony w areszcie śledczym. Zgodnie z sugestiami prokuratora - każdy dzień aresztu śledczego będzie liczony jako dwa dni kary pozbawienia wolności, Rasuł Mirzajew został uwolniony na sali sądowej.

Nacjonaliści chcą wyjść na ulicę

Sprawa Mirzajewa nie byłaby tak nagłośniona, gdyby nie etniczne tło konfliktu. W sierpniu 2011 roku pod jednym z modnych moskiewskich klubów doszło do sprzeczki między pochodzącym z Dagestanu Rasułem Mirzajewem i Rosjaninem Iwanem Agafonowem. Agafonow, który nie wiedział, że ma do czynienia z mistrzem sambo, wulgarnie zaczepiał dziewczynę Dagestańczyka, obrażał też jego samego. Mirzajew w kłótni uderzył Rosjanina. Tragiczny w skutkach okazał się nie sam cios, a upadek i uderzenie głową o ziemię. Agafonow zmarł po pięciu dniach w szpitalu.

Rosyjscy nacjonaliści domagali się jak najsurowszego ukarania Mirzajewa. W poniedziałek 26 listopada lider organizacji nacjonalistycznej "Rosjanie" Dmitrij Demuszkin zapowiedział, że w dniu ogłoszenia wyroku narodowcy zamierzają zorganizować akcję protestacyjną pod budynkiem sądu. Jak powiedział Demuszkin, sprzeciwiają się "ingerencji w sprawy karne urzędników i parlamentarzystów Dagestanu". Lider "Rosjan" nie zgłosił protestu policji, twierdząc, że na przeprowadzenie "zgromadzenia ludowego" nie potrzebuje zgody władz.

Dzisiejszy wyrok może stać się przyczyną podobnych wydarzeń, jak walki na placu Maneżowym w 2010 roku, kiedy kilka tysięcy kibiców i nacjonalistów starło się z milicją. Wówczas także tłem była śmierć Rosjanina, w którą byli zamieszani "czarni", jak pogardliwie określa się z Rosji osoby o kaukaskim pochodzeniu.

W związku z możliwymi akcjami nacjonalistów podczas procesu Mirzajewa zastosowano nadzwyczajne środki bezpieczeństwa. Sąd został otoczony przez oddziały policji. Funkcjonariusze OMON i milicji czekają też w samochodach zaparkowanych na okolicznych ulicach.

DOSTĘP PREMIUM