"Jakucki Forrest Gump" chciał wygnać Putina z Kremla. "Stał się postacią legendarną"
"O jakuckim szamanie świat usłyszał w marcu 2019 roku. Wtedy Gabyszew wyruszył z niewielkim wózeczkiem na najpotrzebniejsze w podróży rzeczy z Jakucka. Wyznaczył sobie jasny cel: dotrzeć do Moskwy w sierpniu 2021 roku, stanąć pod murami Kremla i użyć wielkich swych mocy, aby wygnać stamtąd 'ciemne siły' z Putinem na czele". Publikujemy fragment książki Anny Łabuszewskiej.
Poniższe fragmenty pochodzą z książki autorstwa Anny Łabuszewskiej pt. "Rosja. Szamani, carowie i tajne agentki", która ukazała się 7 października 2026 roku nakładem wydawnictwa MANDO.
Żartobliwy koncept autorów Absurdopedii, by w nieskończoność przedłużać obecność Władimira Putina na szczytach władzy poprzez jego multiplikowanie, przybrał w realu formę powracających fal plotek o istnieniu sobowtórów prezydenta.
Od czasu do czasu światowe media rzucają się z zaciekawieniem na przenikające od "dobrze poinformowanych ekspertów" pogłoski o śmierci Putina. Wedle autorów tych rewelacji, Putin leży w chłodni albo nawet w ciekłym azocie w krionicznej firmie, a jego otoczenie oczekuje na właściwy moment, aby wiadomość o zgonie przywódcy podać do publicznej wiadomości. To poważna sprawa, żadne improwizacje na łapu-capu nie wchodzą w grę, należy się starannie przygotować. A z przedłużającą się absencją szefa trzeba sobie jakoś skutecznie i przekonywająco radzić. Jak? Najlepiej przez angażowanie sobowtórów.
Legenda o rzekomych sobowtórach ma swoje źródło między innymi w zmieniającym się wyglądzie Putina, który podobnie jak "drug Silvio Berlusconi" zaczął sobie w pewnym momencie intensywnie poprawiać urodę. O tym, że Putin ucieka się do pomocy chirurgów plastycznych, świat dowiedział się w październiku 2010 roku. Podczas roboczej wizyty w Kijowie Władimir Władimirowicz miał nienaturalnie uróżowaną i wyklepaną twarz, spod pudru wyzierały sińce i rozległe wybroczyny. Nie było wątpliwości - to jeszcze niezagojone skutki spotkania ze skalpelem i głęboko penetrującymi skórę igłami.
Potem Putin wielokrotnie znikał na jakiś czas ze sceny, by poddać się zabiegom z zakresu medycyny estetycznej: implanty kości policzkowych, korekta powiek, nakłuwanie skóry. Służba prasowa Kremla nie podawała oficjalnych komunikatów o powodach nieobecności szefa - tuszowano to, nadając w telewizji tak zwane konserwy, czyli materiały filmowe nakręcone wcześniej. Miały one imitować nieprzerwaną aktywność prezydenta.
Twarz tak intensywnie korygowana zmieniła się na przestrzeni lat. Jeżeli zestawić zdjęcia Putina z początków rządów (twarz pociągła, zmarszczki mimiczne, wyłupiaste oczy) z obecnymi (podciągnięte policzki wypełnione botoksem czy innymi substancjami, wyregulowane skalpelem powieki i okolice oczu), to można nabrać wątpliwości, czy to ta sama osoba.
A skoro zmienia się oryginał - nie tylko z wiekiem, ale na skutek periodycznych cudownych interwencji chirurgów plastycznych - to można pokusić się o wykonanie mniej lub bardziej wiernej kopii.
Ingerencje w wygląd Putina sprawiły, że powstały teorie spiskowe o całej rzeszy dublerów prezydenta, używanych przez kremlowskich urzędników w sytuacjach, w których osoba przywódcy byłaby narażona na szwank, lub gdy Putin nie ma sił/zdrowia/ochoty na publiczne pokazywanie się, a jego obecność jest z takich czy innych względów niezbędna.
Gdy Putin ma po upiększającej operacji plastycznej obrzmiałe policzki i skośne oczy, to zwolennicy wersji o istnieniu sobowtórów mówią, że to klon noszący pseudonim Udmurt. Jest też osobnik udający Putina podczas uroczystych rautów - to Bankietowy. Są jeszcze Kuczma, Dyplomata, Siniak, Młody i Goworun. Ten ostatni jako jedyny z grona dublerów może się odzywać, gdyż, jak głosi wieść gminna, potrafi wiernie naśladować głos prezydenta, a taka umiejętność to wyższa szkoła jazdy na wrotkach: po głosie można bowiem dość łatwo rozpoznać danego człowieka.
A zatem - kto rządzi Rosją? Putin we własnej osobie czy grono sterowanych zza kulis zmienników? (...)
O jakuckim szamanie świat usłyszał w marcu 2019 roku. Wtedy Gabyszew wyruszył z niewielkim wózeczkiem na najpotrzebniejsze w podróży rzeczy z Jakucka. Wyznaczył sobie jasny cel: dotrzeć do Moskwy w sierpniu 2021 roku, stanąć pod murami Kremla i użyć wielkich swych mocy, aby wygnać stamtąd "ciemne siły" z Putinem na czele.
Do wędrowcy dołączali coraz to nowi zwolennicy. Szaman po drodze nie próżnował, rozmawiał z setkami kierowców, którzy masowo zatrzymywali się na jego widok przy trasie, prosili o wspólne zdjęcie, autograf, wyjaśnienie celu wyprawy, sami opowiadali o swoich problemach, zapewniali o wsparciu dla szamańskiej inicjatywy. Wiele z tych rozmów zarejestrowano i umieszczono w internecie. Zebrały kilka milionów odsłon.
Aleksandr pochodzi z Jakucka, z wykształcenia jest historykiem (ukończył Jakucki Uniwersytet Państwowy), ale nigdy nie pracował w zawodzie. Kim był zatem? A kim popadnie, jak znalazł pracę na budowie, to spawaczem, jak praca się kończyła, zatrudniał się jako dozorca albo palacz. W rozmowach w drodze do Moskwy opowiadał trochę o sobie. Był bardzo młody, kiedy zmarła jego ukochana żona: "W moim życiu powstała wielka pustka, przeszedłem przez ogień i wodę, mieszkałem w lesie, omal nie postradałem zmysłów. Ale dzięki leśnemu doświadczeniu odzyskałem rozsądek. Przez trzy lata nie jadłem mięsa ani ryb. Zrozumiałem wreszcie, kim jestem: szamanem, który walczy. I teraz mam jedną jedyną misję".
Zaznacza, że wygnanie Putina i sprzężonych z nim sił zła musi się odbyć bez przemocy. Powtarza: "Niosę na plecach nowy świat".
Władze dostrzegły potencjał Gabyszewa, który zapowiadał, że zbierze po drodze milion zwolenników. W mediach społecznościowych nazywano go "jakuckim Forrestem Gumpem". Jego sława rosła jak na drożdżach. Czy zebrałby milion współtowarzyszy? Niewykluczone.
Władze wolały nie ryzykować i nie sprawdzać, jak wygląda milionowy tłum pod murami Kremla. Wdrożono działania prewencyjne. We wrześniu 2019 roku w Buriacji przy granicy z obwodem irkuckim kilkudziesięciu uzbrojonych funkcjonariuszy służb mundurowych otoczyło obozowisko, w którym nocował szaman i towarzyszący mu zwolennicy. Gabyszewa wywleczono z namiotu, zapakowano do suki, zatrzymano go pod zarzutem "organizacji grupy o charakterze ekstremistycznym". Poważny paragraf z poważnymi konsekwencjami.
Gabyszew został przewieziony do Jakucka, gdzie po raz pierwszy umieszczono go w klinice psychiatrycznej. Przymusowo. I tu zaczyna się nowy rozdział, który trwa do dziś, o czym w dalszej części tekstu.
20 czerwca 2020 roku Amnesty International, a pięć dni później Stowarzyszenie Memoriał uznały szamana za więźnia sumienia i zaczęły się domagać jego uwolnienia od absurdalnych zarzutów: "Gabyszew - podobnie jak inni obywatele - ma prawo do swobodnego wyrażania swoich politycznych poglądów, a także do sprawowania religijnych obrzędów" - napisano w uzasadnieniu.
Gabyszew stał się tymczasem postacią legendarną, wysławianą w pieśniach, spektaklach i filmach. (...)
Gabyszew po pierwszym kontakcie z systemem przymusowego leczenia z dekadencji nie zaniechał myśli o wygnaniu sił zła z Kremla i ponowił próbę dotarcia do Moskwy. I ponownie nadział się na siłową kontrę władz, które nie życzyły sobie marszu niezadowolonych i szamańskich obrzędów w stolicy.
W lipcu 2021 roku sąd w Jakucku orzekł o ponownym skierowaniu Aleksandra Gabyszewa na przymusowe leczenie w zamkniętym zakładzie psychiatrycznym. Bezsilne wobec nieugiętej woli szamana władze sięgnęły po starą sowiecką metodę walki z przeciwnikami politycznymi: psychiatrię represyjną.
Zanim Gabyszewa postawiono przed sądem, doszło do kolejnej próby zorganizowania przezeń wyprawy. W styczniu 2021 roku zapowiedział, że uda się do Moskwy na białym koniu, a jego zwolennicy mieli dołączyć, używając koni mechanicznych. Kilka dni po tym oświadczeniu do domu szamana wpadło komando policji i Rosgwardii, ten próbował się bronić, miał w ręku nóż (lub własnoręcznie wykonany miecz). To stało się przyczyną postawienia go przed sądem pod zarzutem użycia siły wobec funkcjonariusza wykonującego obowiązki (art. 318 kk). Gabyszewa osadzono po aresztowaniu w klinice psychiatrycznej i zaczęto z nim lot nad kukułczym gniazdem: "uspokajano", stosując psychotropy, obcięto mu włosy (to też miał być środek uspokajający - dla szamana długie włosy to część tożsamości, według tradycji to źródło duchowej siły), odcięto od kontaktów ze światem. (...)
Na czym polegała wielka wina szamana? Może przede wszystkim na pokazaniu światu, że Putin boi się czarów. "Co bym zrobił, gdybym był dyktatorem i nie wierzył w moce szamanów? Ochraniałbym Gabyszewa po drodze z Jakucji do Moskwy. Czekałbym, aż stanie pod Kremlem i odczyni swoje uroki. Obrzęd nie osiągnąłby stawianego celu, moja władza dzięki temu by się wzmocniła, a szaman zostałby wyśmiany. Tymczasem stało się dokładnie odwrotnie. Wniosek: można się spierać, czy szamanizm działa, czy nie, ale w tym przypadku zadziałał na sto procent, jako że władza wierzy w jego moc" - napisał publicysta Jegor Siedow na portalu Rosbalt.
Od tamtej pory Gabyszewa kilkakrotnie przenoszono z zakładu do zakładu. W czerwcu 2026 roku sąd znów o kolejne pół roku wydłużył przymusowe leczenie szamana w zakładzie psychiatrycznym.
Gabyszew przebywa w klinice w Jakucku, gdzie lekarze wpisali mu w papiery "zachowania społecznie niebezpieczne". W poprzednim zakładzie w Ussuryjsku psychiatrzy nie dostrzegli zagrożenia w zachowaniu pacjenta. Na jakiej podstawie orzeczono o tak zasadniczej zmianie? Bo pacjent ma skłonności do poszukiwania samotności i od czasu do czasu rozprawia o demokracji. Według adwokata Prianisznikowa, warunki przetrzymywania jego klienta są fatalne, pacjent jest wychudzony, stan jego zdrowia pogorszył się na skutek stosowania mocnych psychotropów. Leczenie silnymi środkami psychotropowymi wdrożono po uznaniu Gabyszewa przez sąd za "osobę niebezpieczną dla otoczenia". Przy czym sąd odrzucił wnioski obrony o przeprowadzenie niezależnej ekspertyzy psychiatrycznej.
Adwokat opisał mediom obecny wygląd szamana - chudy, blady, smutny, łysiejący mężczyzna, mało przypomina człowieka, który w 2019 roku wyruszył z małym wózeczkiem w stronę stolicy, pełen siły i wiary w zwycięstwo nad złem. Zblakła też jego "błyskawica gniewu bożego" - linia, którą wytatuował sobie na twarzy.
Adwokat zapowiedział złożenie apelacji w sprawie bezpodstawnego przedłużenia przymusowej hospitalizacji. Zapewne i to odwołanie podzieli los poprzednich: zostanie oddalone. Putin nie odpuszcza.
Posłuchaj: