Wybory w Izraelu. "Jestem zaszokowany tym, co usłyszałem"
Izraelczycy wybierają nowy parlament. Dziennikarz TOK FM obserwował, jak głosowanie wygląda na Zachodnim Brzegu Jordanu. - Jestem zaszokowany tym, co usłyszałem - mówił. Agnieszka Zagner z "Polityki" w mieście Bnei Brak usłyszała, że wyborcy głosują na partie religijne, bo "tak polecili im ich rabinowie".
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jaka jest frekwencja w wyborach parlamentarnych, które odbywają się w Izraelu?
- Jak wyglądają wybory na okupowanym przez Izrael Zachodnim Brzegu Jordanu?
Izraelczycy wybierają parlament. Dane pokazują, że frekwencja jest wysoka. We wtorek do południa zagłosowało 31,5 proc. uprawnionych. Głos oddali m.in. prezydent Icchak Hercog, premier Benjamin Netanjahu i liderzy głównych partii.
Głosowanie zakończy się o 21. Oddać głos można wyłącznie w Izraelu, więc jak podkreśla Thomas Orchowski - na wybory z zagranicy przyjechało wielu Izraelczyków. Dziennikarz głosowanie obserwuje na Zachodnim Brzegu Jordanu. Jak mówił w "TOK 360", chciał zobaczyć, jak wyglądają wybory na "nielegalnie zajmowanym terytorium".
- Wszystko się normalnie odbywa, do urn idą osadnicy, którzy pod obecną władzy m.in. podpalają gaje oliwne należące do Palestyńczyków, "starają się wypędzić palestyńską ludność" i zakładają kolejne osady - mówił, dodając, że za rządów Benjamina Natenjahu liczba osadników wzrosła.
- Skrajna prawica chce zasiedlić Zachodni Brzeg, który uważa za część izraelskiego terytorium. Rozmawiałem z wyborcami przed lokalem wyborczym i jestem zaszokowany tym, co usłyszałem - mówił w rozmowie z Filipem Kekuszem.
- Usłyszałem między innymi, że trzeba wypędzać Arabów, zabijać, że "z Arabami nie jesteśmy w stanie zapewnić sobie bezpieczeństwa", a Izrael to jest "państwo czysto żydowskim" (...); a stawką tych wyborów jest właśnie bezpieczeństwo i przyszłość Izraela jako państwa żydowskiego - relacjonował z Zachodniego Brzegu Jordanu Thomas Orchowski
Z kolei dziennikarka tygodnika "Polityka" Agnieszka Zagner obserwuje głosowanie w jednym z najbardziej religijnych miast Izraela - Bnei Brak.
- Jeżdżę po całym Izraelu i zadaję to samo pytanie: Na kogo pan/pani oddał głos i dlaczego (..). W Bnei Brak słyszę przede wszystkim, że ludzie, z którymi rozmawiam, głosują na jedną z dwóch największych partii religijnych. A jak pytam, dlaczego głosujecie na te partie, to oni mówią, że tak polecili im ich rabinowie - powiedziała w rozmowie z Anną Piekutowską.
Wybory w Izraelu. Co może się zmienić po przegranej Natenjahu?
Zgodnie z izraelskim prawem, przedwyborcza agitacja trwa także w dniu głosowania. - Przed lokalami wyborczymi trwa agitacja, rozdaje się ulotki, czapki - wyjaśnił dziennikarz TOK FM. Wyborcy opozycji mówią, że stawką dzisiejszych wyborów "jest być albo nie być dla Izraela"
Sondaże pokazują, że wybory może wygrać opozycyjny blok Gadiego Eisenkota. Orchowski usłyszał od wyborców bloku Eisenkota, że trzeba pozbyć się Natenjahu, "który zezwolił na atak Hamasu", do którego doszło 7 października 2023 roku.
Ci ludzie chcą rozliczeń, powołania komisji śledczej. Wyborcy opozycji oczekują też poprawy sytuacji gospodarczej kraju oraz tego, żeby "ortodoksi poszli do armii". - To jest naprawdę ważna kwestia - podkreślił Orchowski i przypomniał, że w kwestiach Strefy Gazy, Zachodniego Brzegu takich różnic między zwolennikami opozycji i ludźmi, którzy wspierają rząd Benjamina Netenjahu.
- I nie należy się spodziewać diametralnej różnicy, jeśli chodzi np. o operację w Gazie - podsumował.
Źródło: TOK FM