Rosyjski bloger: Depardieu dostał obywatelstwo, a naszej olimpijce od lat odmawiają

- Gerard Depardieu dostał rosyjski paszport. A nasza mistrzyni olimpijska i dwukrotna mistrzyni świata w gimnastyce artystycznej Maria Fiłatowa od lat nie może wrócić do Rosji, bo władze odmawiają przyznania jej obywatelstwa Federacji - pisze na swoim blogu rosyjski dziennikarz Władimir Warfołomiejew.

Gimnastyczka, mistrzyni świata i mistrzyni olimpijska z czasów ZSRR od lat nie może wrócić do Rosji. Nie udało jej się nawet przyjechać na pogrzeby swoich krewnych. W podobnej sytuacji są tysiące mieszkańców byłych republik ZSRR, którzy latami walczą o przyznanie rosyjskiego obywatelstwa.

Od olimpijskiego podium do sprzedaży mioteł

Maria Fiłatowa urodziła się w 1961 roku w Lenińsku Kuźnieckim. Na Igrzyskach Olimpijskich w 1976 i 1980 roku zdobywała medale w gimnastyce sportowej. W latach 70. dwukrotnie wywalczyła też mistrzostwo świata. Po olimpijskich sukcesach swoich podopiecznych trener Fiłatowej chciał przenieść się wraz ze swoją szkołą sportową z Lenińska do Moskwy. Plany nie powiodły się, gdy odmówił wręczenia urzędnikom łapówki. Niepokornego trenera, a wraz z nim i Fiłatową, karnie oddelegowano do Mińska, gdzie miał "wzmacniać białoruską gimnastykę". W 1982 roku Marija Fiłatowa skończyła szkołę sportową i porzuciła karierę gimnastyczki.

Choć zdobyła uprawnienia trenerskie, w Mińsku nie znalazła zatrudnienia w zawodzie. W latach 80. podjęła więc pracę w cyrku. Poznała tam swojego przyszłego męża - akrobatę Aleksandra Kurbatowa. Gdy zaszła w ciążę, została zwolniona z cyrku i skierowana do pracy przy sprzedaży mioteł. W 1987 r. na świecie pojawiła się córka Sasza. Sytuacja sportowego małżeństwa była wtedy wyjątkowo zła. Jak mówi sama Fiłatowa, "w Mińsku nie było w ogóle żadnej pracy". Gdy na początku lat 90. dostała 5-letni kontrakt w irlandzkiej Federacji Gimnastyki, cała rodzina zdecydowała się na emigrację. Ostatecznie trafili do Stanów Zjednoczonych - w 1996 r. dostali propozycję pracy trenerskiej w Ohio.

Córka Fiłatowej poszła w ślady rodziców, odnosząc spore sukcesy jako gimnastyczka. Obecnie cała rodzina prowadzi w Nowym Jorku prywatny klub gimnastyczny.

Gdy przebywała poza granicami swojego kraju, jej paszport - paszport obywatelki ZSRR - stracił ważność.

Honorowa obywatelka bez obywatelstwa

W 1999 r. rodzinny Leninsk Kuźniecki nadał Mariji Fiłatowej tytuł honorowego obywatela. W szkole, w której uczyła się mistrzyni olimpijska, znajduje się poświęcona jej sala muzealna. Jako honorowemu obywatelowi przysługuje jej 5000 rubli miesięcznie, po potrąceniach zostaje 4600. Zbieram pieniądze w kopercie, i gdy mam przyzwoitą sumę, wysyłam do USA - mówi w rozmowie z serwisem Sovietsport Aleksander Cymerman, dyrektor szkoły sportowej.

Finansowe wsparcie nie jest jednak tym, czego najbardziej potrzebuje Marija Fiłatowa. Jej największym marzeniem jest przyjazd do Rosji i wizyta w rodzinnym mieście. Chciałaby pójść na groby bliskich: matki, brata, trenerów. Na ich pogrzebach nie mogła być.

Dokumenty, jakie ma była gimnastyczka, to paszport Związku Radzieckiego oraz amerykańska Zielona Karta. Na ich podstawie nie ma prawa przekroczyć granicy Federacji Rosyjskiej.

"Za mało zasług dla Rosji"

Marija Fiłatowa od lat stara się o przyznanie jej obywatelstwa Federacji Rosyjskiej. Ma do tego podstawy - Federacja jest prawnym spadkobiercą ZSRR, którego Fiłatowa była obywatelką. Jej wniosek został jednak odrzucony przez rosyjskie władze. Z komisji przy prezydencie FR otrzymała oficjalną odmowę, umotywowaną "brakiem wystarczających zasług" dla Rosji.

Za Fiłatową wstawił się deputowany Dumy, też olimpijczyk Aleksander Karelin. Gdziekolwiek się zwracał, spotykał się z kolejnymi odmowami. Wreszcie postanowił przedstawić historię Fiłatowej Władimirowi Putinowi. Na stronie prezydenta pojawił się optymistycznie brzmiący komunikat, że "sprawa jest możliwa do rozwiązania". Urzędnicy nie zmienili jednak zdania.

Jak pisze Sovietsport, wielu przedstawicieli administracji, którzy zetknęli się z historią Fiłatowej robi aluzje, że sprawa może mieć drugie dno. - Może powiedziała gdzieś kilka słów za dużo, naraziła się komuś - sugerują.

Niektórym wystarcza jeden podpis

- I w takiej sytuacji jeden podpis prezydenckiego pióra wystarcza, by przyznać obywatelstwo człowiekowi, który nigdy z naszym krajem nie miał żadnych związków - pisze na blogu Warfołomiejew. - Niezależnie od osobistych i zawodowych zasług Depardieu, decyzja o natychmiastowym nadaniu mu rosyjskiego obywatelstwa jest cyniczna i bezwstydna - podsumowuje.

DOSTĘP PREMIUM