Czechy oskarżają Kreml o wysadzenie składów amunicji z bronią dla Ukrainy. Wydalają rosyjskich dyplomatów

Osiemnastu pracowników rosyjskiej ambasady w Pradze ma 48 godzin na opuszczenie terytorium Czech. Zostali wydaleni w związku z ustaleniami czeskiego kontrwywiadu, zdaniem którego to Rosja stoi za tragicznymi eksplozjami w magazynach broni ve Vrbeticach na Morawie, do których doszło siedem lat temu.
Zobacz wideo

Decyzję o wydaleniu pracowników ambasady, którzy w ocenie czeskich służb są szpiegami, w sobotę wieczorem, na specjalnej konferencji prasowej, zakomunikował premier Czech Andrej Babisz.

- Na podstawie jednoznacznych dowodów muszę stwierdzić, że istnieją uzasadnione podejrzenia dotyczące powiązania oficerów rosyjskiego wywiadu wojskowego GRU z eksplozją w magazynach broni w Vrbeticach w 2014 roku – mówił premier, dodając, że Czechy, jako suwerenne państwo, na te bezprecedensowe ustalenia musi adekwatnie zareagować.

Wicepremier i minister spraw wewnętrznych Jan Hamaczek dodał, że Czechy znajdują się obecnie w podobnej sytuacji jak Wielka Brytania po zamachu w Salisbury w 2018 roku. Wówczas to dwóch agentów GRU – Aleksander Myszkin i Anatolij Czepig, próbowało zamordować przy pomocy zakazanej broni chemicznej byłego agenta tej służby Sergieja Skripala i jego córkę.

Truciciele z Salisbury

Przywołanie Salisbury nie było przypadkowe. Czepig i Myszkin w czasie eksplozji w Vrbeticach, znajdowali się w Czechach. Tuż po konferencji premiera Babisza czeska policja opublikowała list gończy za oboma agentami.

Z listu wynika, że posługując się co najmniej dwoma różnymi fałszywymi tożsamościami, agenci GRU w czasie eksplozji byli nie tylko w Czechach, ale nawet w powiecie i gminie, w której znajdują się wysadzone magazyny. Z ujawnionych przez media przecieków ze śledztwa wynika też, że obaj agenci – pod fałszywymi tożsamościami, zabiegali o zgodę na odwiedzenie magazynów we Vrbieticach. Wg oficjalnych rejestrów nigdy jednak na miejsce nie dotarli.

Wczoraj brytyjski serwis śledczy Bellingcat przypomniał, że agenci Czepig i Myszkin zostali na przełomie 2014 i 2015 roku odznaczeni przez Putina orderami "Bohatera Rosji". Do tej pory uważano, że miało to związek z ich działaniami podczas aneksji Krymu – teraz pojawia się przypuszczenie, że medale były właśnie za Vrbietice.

Broń dla Syrii lub Ukrainy

Do eksplozji w kompleksie wojskowym we Vrbeticach, położonych we wschodnich Czechach, przy granicy ze Słowacją, doszło dwukrotnie, w październiku i grudniu 2014 roku. W pierwszym wybuchu zginęły dwie osoby – pracownicy firmy wynajmującej wysadzony magazyn. Akcja gaśnicza i ratownicza trwała kilka miesięcy, ze względu na wybuchającą w szerokim promieniu amunicję, wymagała ewakuacji kilku wsi. Rekultywacja zniszczonego terenu trwa do dzisiaj i pochłonęła już równowartość 200 mln złotych.

W obu eksplozjach zniszczone zostało około 70 ton broni ręcznej, amunicji i materiałów wybuchowych, sprzedanej niewiele wcześniej przez czeską firmę Imex Group bułgarskiemu handlarzowi bronią Emilianowi Gebravovi. Wg powołujących się na służby czeskich mediów, broń miała trafić albo do broniącej się przed rosyjską agresją Ukrainy, albo – na zamówienie Stanów Zjednoczonych – do Syrii, dla walczących z Assadem powstańców. I to właśnie adresaci zamówienia mieli być powodem ataku Rosjan. Zresztą samego Gebrava, to samo komando GRU miało próbować zamordować – noviczokiem, rok później.

Rosjanie wypadną z przetargu na elektrownię atomową?

Czeski rząd  będzie w sprawie ostatnich wydarzeń prosił o wsparcie sojuszników z Unii Europejskiej i NATO. Na czym by ono miało polegać, na razie nie wiadomo. Wiadomo natomiast, że premier Babisz już rozmawiał w tej sprawie z przewodniczącym Rady Europejskiej Charles'em Michelem. Wsparcie dla Czech zapowiedziały, za pośrednictwem swojej ambasady, Stany Zjednoczone, oraz Estonia.

Rosja zarzuty Czech uważa za absurdalne i zapowiada „adekwatne kroki”. Anonimowi przedstawiciele rosyjskich władz mówią wręcz o likwidacji czeskiego przedstawicielstwa w Moskwie. Oficjalnie – o tym, że wydalenie dyplomatów nie ma żadnego uzasadnienia i zada cios stosunkom dwustronnym.

Ten cios może być dla Rosjan bolesny. W ostatnich tygodniach czeskie władze zabiegały w Moskwie o zakup szczepionki Sputnik V. Z pierwszych komentarzy po wystąpieniu premiera wynika, że teraz nie ma  o tym mowy. Od kilku miesięcy trwają też w Czechach przygotowania do modernizacji elektrowni atomowej w Dukowanach. Chcieliby to robić Rosjanie.

- Jeśli informacje dotyczące udziału Rosji w eksplozji w Vrbeticach się potwierdzą, będzie to miało wpływ na dopuszczenie Rosatomu do przetargu – zapowiedział w sobotę wieczorem wicepremier i minister przemysłu Karel Havliczek.

DOSTĘP PREMIUM