Pierwszy bardzo poważny zgrzyt między Zełenskim a wojskiem. Ekspertka wskazuje powód

Wołodymyr Zełenski skrytykował decyzję Sztabu Generalnego Ukrainy o tym, że mężczyźni w wieku poborowym mają nie opuszczać swoich miejsc zamieszkania. - To pierwsza sytuacja od początku inwazji rosyjskiej na Ukrainę, kiedy widać bardzo poważny zgrzyt na linii Sztab Generalny - prezydent - mówiła w TOK FM Anna Maria Dyner z PISM.
Zobacz wideo

We wtorek (5 lipca) Sztab Generalny Ukrainy wydał decyzję, że mężczyźni w wieku poborowym mają nie opuszczać swoich miejsc zamieszkania bez zgody Terytorialnego Centrum Zatrudnienia i Wsparcia Socjalnego. Jednak jeszcze tego samego dnia Sztab wycofał się z tej decyzji po tym, jak Wołodymyr Zełenski ją skrytykował. - Proszę Sztab Generalny, aby w przyszłości nie podejmował podobnych decyzji bez mojego udziału – oświadczył prezydent Ukrainy.

Zdaniem Anny Marii Dyner z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych, to pierwsza sytuacja od początku rosyjskiej inwazji na Ukrainę, kiedy widać "bardzo poważny zgrzyt" na linii Sztab Generalny - prezydent. - Wcześniej wyglądało na to, że mamy do czynienia z trybikami tej samej maszyny, która pracuje na to, by ukraińskie społeczeństwo było zmobilizowane w warunkach wojennych – mówiła w TOK FM.

Według ekspertki, ośrodek prezydencki z przyczyn politycznych chce łagodzenia obostrzeń nałożonych na mężczyzn od 18. do 65. roku życia, np. dotyczących wyjazdu z Ukrainy. - To jest element działań politycznych, bo wybory prezydenckie na Ukrainie są bliżej, niż nam się wydaje. Wystartowały więc procesy polityczne pod kątem wyborów. Trudno się dziwić, że Wołodymyr Zełenski myśli o własnych słupkach poparcia – stwierdziła.

Dyner zaznaczyła jednak, że nie dziwi jej decyzja Sztabu Generalnego, zwłaszcza w kontekście dużych strat wśród ukraińskich żołnierzy w ostatnich tygodniach. - A jeśli dołączymy do tego kwestie szkolenia nowych załóg, które mają obsługiwać systemy uzbrojenia, jakie Ukraina otrzymuje od Zachodu, to trudno się dziwić, że Sztab Generalny chce sobie zabezpieczyć możliwość powoływania rezerwistów. On też musi wiedzieć, gdzie ich szukać, żeby byli do dyspozycji sił zbrojnych Ukrainy – podkreśliła.

Zwróciła uwagę, że z polskiej perspektywy może wydawać się dziwne, iż w państwie, które walczy o swój byt i niezależność, toczą się też spory polityczne. - Ale w zasadzie tak jest zawsze. Oficjalnie część tych sporów zostaje wygaszona, jednak cały czas do głosu dochodzą partykularne interesy. I tutaj to właśnie wybrzmiało – podsumowała gościni Jakuba Janiszewskiego.

"Rywalem Zełenskiego będzie ktoś z wojska"

Prezydent Zełenski ma za sobą połowę pięcioletniej kadencji. Na razie jest zdecydowanie najpopularniejszym politykiem Ukrainy. Jednak - jak podkreślił w TOK FM Daniel Szeligowski z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych - choć pozycja prezydenta jest w tej chwili bardzo mocna, to niekoniecznie musi oznaczać, że w przyszłych wyborach prezydenckich okaże się niezachwiana.

Według eksperta, obecnemu prezydentowi nie zagrozi ani poprzednik Petro Poroszenko, ani nikt z osób zasiadających obecnie w ukraińskim parlamencie. Rywalem będzie ktoś wywodzący się ze środowisk wojskowych. - To jest to środowisko, które w tej chwili mocno zyskuje na znaczeniu. Armia ukraińska, środowiska militarne, są w tej chwili darzone wielką estymą w ukraińskim społeczeństwie. I wydaje mi się, że to będzie główny przeciwnik - wskazał Szeligowski.

DOSTĘP PREMIUM