Putin ma chorobę Parkinsona? Neurolog mówi o "nadużyciu", ale wskazuje na co innego. "Ręka rewolwerowca"

Po każdym publicznym wystąpieniu Władimira Putina w sieci mnożą się teorie o jego stanie zdrowia. Prof. Konrad Rejdak, prezes Polskiego Towarzystwa Neurologicznego, radzi, aby podchodzić do nich z dużym dystansem. - To ekscytujące dla szerszej publiczności. Dana osoba jest w centrum uwagi, wzbudza zainteresowanie. Każdy grymas twarzy jest natychmiast sczytywany, analizowany. Poza tym popularne stało się teraz śledzenie i monitorowanie danych o stanie zdrowia konkretnej osoby. Szczególnie gdy nie ma się dostępu ani do niej, ani tym bardziej do jej danych medycznych - mówi ekspert w rozmowie z tokfm.pl.
Zobacz wideo

W piątek prezydent Rosji Władymir Putin wygłosił orędzie o przyłączeniu okupowanych przez Rosjan obwodów: donieckiego, ługańskiego, chersońskiego i zaporoskiego. Podczas przemowy przestępował z nogi na nogę, kiwał się w przód i w tył, a - jeśli już - to gestykulował tylko prawą ręką. Zwracały na to uwagę światowe media. 

To kolejne doniesienia o jego złym stanie zdrowia. Wcześniej, we wrześniu, podczas wizyty w Uzbekistanie, gdzie odbył się szczyt Szanghajskiej Organizacji Współpracy, prezydenta Rosji musiał  trzymać pod ramię prezydent Turcji. Jeszcze wcześniej, bo w lipcu, podczas obchodów Dnia Marynarki Wojennej w Sankt Petersburgu, dało się zauważyć, że ilekroć Putin odpędzał komary, też robił to tylko lewą ręką. Prawa zwisała bezwładnie. W czerwcu - jak donosiły media - Putinowi trzęsły się nogi i uginały w kolanach. "W pewnym momencie Rosjanin chwyta ręką podium, by się podeprzeć" - opisywał jeden z zagranicznych portali. Z kolei w kwietniu - w rozmowie z ministrem obrony Rosji Siergiejem Szojgu - Putin kurczowo trzymał się stołu i nie mógł powstrzymać ruchów nogami, podnosili także dziennikarze. 

Tokfm.pl poprosił o komentarz w sprawie spekulacji o stanie zdrowia Władimira Putina prof. Konrada Rejdaka, prezesa Polskiego Towarzystwa Neurologicznego.

Jak pan interpretuje wszystkie te doniesienia?

Są one dość chaotyczne i wielokierunkowe. Raz Putin kręci się na fotelu, innym razem jego ruchy są już bardzo powściągliwe. A każdy z tych obrazów mógłby świadczyć o trzech czy czterech odmiennych chorobach Putina. Nierzadko ze sobą sprzecznych.

I nie ma w nich żadnych punktów wspólnych?

Da się dostrzec przynajmniej dwa. Z jednej strony widać naddatek ruchów - szczególnie w zakresie nóg, co może się przekładać też na wspomniane "uginające się kolana". Po drugie - słabą ruchomość prawej ręki, która - co do zasady - spoczywa wzdłuż ciała. To może być skutkiem zaburzenia, ale może być też nawykiem. Bez badań dodatkowych to tylko spekulacje. Inna rzecz, że Putin od zawsze ma twarz szachisty lub - jak mówimy fachowo - twarz hipomimiczną, maskowatą. Ale to też jest zapewne wyuczone, związane z nieokazywaniem uczuć i emocji w trakcie rozmów.

Mimo to na tej postawie wielu naukowców już zawyrokowało: Putin ma chorobę Parkinsona.

Absolutnie bym to odrzucił. Moim zdaniem, ale też zdaniem wielu innych ekspertów, jego zachowanie nie spełnia cech tej choroby. A zespół parkinsonowski ma bardzo charakterystyczny obraz.

Na który składają się drżenie rąk…

…  sylwetka z przodopochyleniem czy też poruszanie się drobnymi, posuwistymi krokami, co mogliśmy obserwować np. u Jana Pawła II. A Putin przecież nadal chodzi szybko. Poza tym uderzające jest to, że u prezydenta Rosji asymetria w ruchach jest widoczna już od 20-30 lat. Do tego czasu już dawno by się u niego rozwinęły te cechy chorobowe. A ich nadal nie ma. Z reguły objawy pojawiają się z wyprzedzeniem ok. pięciu lat. Następnie przeradza się to w zespół chorobowy. Tutaj de facto nie możemy o nim mówić.

Ile warte są w takim razie diagnozy z filmików i zdjęć?

Niewiele, odpowiem krótko. Choć w neurologii mamy takie pojęcie jak tzw. strasse diagnoze, czyli "diagnozą uliczną". To sytuacja, w której patrząc na daną osobę poruszającą się na ulicy, możemy w niektórych przypadkach postawić trafną diagnozę danego zespołu chorobowego. Dotyczy to jednak tak klasycznych chorób jak np. stan po ostrym uszkodzeniu mózgu, w tym udar czy uraz. Dochodzi wówczas do odkorowania w jednej półkuli mózgu, czyli uszkodzenia struktur mózgowia, co daje postawę zgięciową kończyny górnej, a przeprost kończyny dolnej po przeciwnej stronie do uszkodzenia. Do tego charakterystyczny chód koszący. Oczywiście to nie zawsze rozstrzyga o przyczynie, tylko o typie uszkodzenia.

Ile w takim razie w spekulacjach o stanie Putina jest prawdy, a ile domysłów?

To nadużycie. Stawianie diagnozy na siłę. Podobna historia dotyczy zresztą przywódcy Korei Północnej. Ileż to razy już słyszeliśmy, że Kim Dzong Un już nie żyje, ma sobowtóra, poddał się ciężkim operacjom. Przy tak małym dostępie do danych medycznych i braku możliwości zbadania danej osoby wartość podobnych diagnoz jest żadna.

Czyli nie ma żadnych podstaw do rozpoznania choroby?

To czysta spekulacja. Beletrystyka medyczna. Tym bardziej, że tylko wycinek, krótkie fragmenty, zapewne nagrywane przez fachowców, więc prawdopodobnie i ten obraz, który dostajemy, też jest w jakiś sposób kontrolowany. Dlatego, powtarzam, snucie tutaj diagnoz jest obarczone ogromnym błędem. Powiem więcej, gdyby cały czas nagrywać zdrową osobę i wyciąć tylko jeden fragment, to również moglibyśmy znaleźć odmienności, nazwać to różnymi chorobami, które nie miałby jednak żadnych podstaw.
Zauważmy też, że w przypadku np. Joe Bidena cały czas pokazywano nagrania, że się zgubił… Ile w tym prawdy? Trzeba by z nim porozmawiać i go zbadać. Każdemu się zdarzy, że się przejęzyczy, zgubi drogę, szczególnie gdy jego umysł jest zajęty przemówieniem. Pamiętamy też o Hilary Clinton, która miała postawionych kilka diagnoz, w tym podejrzenie choroby Parkinsona czy np. padaczki.

Skąd się w ogóle biorą takie doniesienia?

To ekscytujące dla szerszej publiczności. Dana osoba jest w centrum uwagi, wzbudza zainteresowanie. Każdy grymas twarzy jest natychmiast sczytywany, analizowany. Poza tym popularne stało się teraz śledzenie i monitorowanie danych o stanie zdrowia konkretnej osoby. Szczególnie gdy nie ma się dostępu ani do niej, ani tym bardziej do jej danych medycznych.

Innymi słowy: im mniejszy jest dostęp do informacji o stanie zdrowia, w tym przypadku Putina, tym więcej spekulacji.

Tak! Jak jest embargo na wiadomości, to wtedy generuje to domysły, którym nie ma końca. Niekiedy wystarczy jeden gest. Inna rzecz, że póki wzbudza to zainteresowanie słuchaczy, póty na pewno będzie to powielane i podsycane. A kto wie, może to też działanie celowe, by zwodzić opinię publiczną. Odsuwać uwagę od innych celów. To może być przecież element gry. Dlatego także z tego powodu byłbym tutaj bardzo ostrożny.

Gdybym wiedział, że stan mojego zdrowia wzbudza uwagę, a chciałbym coś bardzo ukryć…

… to zrobiłbym wszystko, by było jak najwięcej takich obrazów. To może być przykrycie innej choroby.  Ale też odwrócenie uwagi od spraw zasadniczych, czyli np. nieszczęścia, które ma miejsce na Ukrainie.  Dodatkowo może to być też element wzbudzający empatię czy nawet zrozumienie. Stąd też tak wyraźne i rzucające się w oczy zachowania Putina. Inna rzecz, że znajdą się zapewne i tacy, którzy wskażą: "To efekt silnego  stresu". "Uwolnienie emocji może być podłożem do takiego zachowania - w tej sytuacji można uznać to za naturalne". Choć będą też zapewne i tacy, którzy powiedzą krótko: "Putin przestał się kontrolować".

A to nie tak, że świat zachodni chce się łudzić, że z Putinem jest źle i on już umiera?

To też możliwe. Ale trzeba pamiętać jeszcze o jednym: "diagnozę uliczną" można postawić u osoby, która nie jest świadoma, że jest obserwowana, która ma odwróconą uwagę na inne czynności. Jeśli tylko spełnione są te warunki, wtedy neurolog z łatwością rozpozna dany syndrom choroby. Ale jeżeli to osoba publiczna, która do tego dobrze wie, że jest obserwowana i nagrywana, to stawianie jakichkolwiek diagnoz jest niedorzeczne.

Mimo to neurolodzy z Portugalii, Włoch i Holandii obwieścili w prestiżowym czasopiśmie "British Medical Journal": u Putina to tzw. chód rewolwerowca.

Wymachy tylko jedną ręką jako efekt musztry wojskowej? Tak, wiele na to wskazuje! W tym przypadku unieruchomienie prawej ręki miałoby służyć temu, by szybciej mógł on sięgnąć po broń. To nic innego jak ręka rewolwerowca, czekająca tylko na sygnał. Do tego dochodzi też wyuczony chód marszowy. Pełna zgoda. Co nie zmienia jednak faktu, że na podstawie tak ograniczonego materiału rzetelnej diagnozy postawić nie można. To tak jak w trakcie naszej rozmowy - mam chrypkę, a pani mogłaby od razu pomyśleć: "O, na pewno ma nowotwór krtani".  Niewiele będzie to jednak miało wspólnego z rzeczywistością.

Prof. dr hab. n. med. Konrad Rejdak jest specjalistą neurologii, kierownikiem Katedry i Kliniki Neurologii Uniwersytetu Medycznego w Lublinie, członkiem Zarządu Głównego i prezesem Polskiego Towarzystwa Neurologicznego.

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM